Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Żegnamy Wandę Szczepaniak (1925-2014)

AKTUALNOŚCI WARSZAWA | 29/01/2014 | jk

Z wielkim smutkiem informujemy, iż w dniu 27 stycznia br. w wieku 89 lat odeszła od nas oddana chrześcijanka, nasza siostra w Panu - Wanda Jadwiga Szczepaniak. Uroczystość pogrzebowa odbędzie się w pon. 3 lutego br. na Cmentarzu Północnym (Wólka Węglowa) w Warszawie. Nabożeństwo rozpocznie się o godz. 14.30 w Domu Pogrzebowym na terenie cmentarza w sali „B”.

Wszystkich bliskich, przyjaciół i znajomych w imieniu Rodziny serdecznie zapraszamy.




WSPOMNIENIE

Moja mama, Wanda Jadwiga Szczepaniak, urodziła się w 8 stycznia 1925 r. w Łodzi. W we wczesnym dzieciństwie utraciła ojca (Bolesława) który zmarł z powodu skaleczenia które doprowadziło do zakażenia krwi. Wychowywała ją matka Marianna (z domu Jędrzejczak). W 1939 r. gdy rozpoczęła naukę w Liceum Medycznym wybuchła wojna. Podczas okupacji skierowano ją do przymusowej pracy w domu niemieckiej gospodyni na terenie Łodzi.

Podczas okupacji poznała Włodzimierza Szczepaniaka (1911 -1991). W 1945 r. po wyzwoleniu moja mama wychodzi za mąż za Włodzimierza Szczepaniaka. Po wojnie moja mama skończyła szkołę fotograficzną. Następnie moi rodzice otwierają fabrykę którą nowa władza wkrótce zamyka. Po wojnie docierają do nich świadkowie Jehowy. W 1951 r. moi rodzice przyjmują chrzest w tej Organizacji. W 1951 przeprowadzają się do Warszawy a następnie do Sulejówka. W 1958 przychodzi na świat moja siostra Jolanta, w 1961 mój brat Roland, a w 1964 ja Arkadiusz. W 1976 r. do naszego domu dociera prawda adwentowa.

Pastor Włodzimierz Pilch, duszpasterz zboru warszawskiego, przyjeżdża do naszego domu w Sulejówku i udziela lekcji biblijnych. W 1977 chrzest przyjmuje mój tata a w 1979 mama.

W naszym domu od najmłodszych lat obecna była modlitwa. Rodzice modlili się zawsze rano, do każdego posiłku i wieczorem przed snem. Jako dzieci i dorośli zawsze byliśmy zapraszani i zachęcani do wspólnych modlitw. Rodzice nieprzerwanie studiowali Biblię. W naszym domu toczyły się niekończące się rozmowy o Bogu i Jego Słowie. Zapamiętałem moją mamę jako bardzo ciepłą, troskliwą i kochającą mamę. Całe swoje życie poświęciła na wychowanie i przekazanie tego co najlepsze, zawsze gotowa do pomocy i okazania przychylności i matczynej miłości.

Po chrzcie moja mama czynnie uczestniczyła w głoszeniu ewangelii z pastorem Pilchem na terenie Warszawy. Widziałem jak moja mama rozlepiała plakaty w Sulejówku i wrzucała do skrzynek pocztowych materiały ewangelizacyjne. W 1980 r. chrzest święty przyjmuje moja siostra Jolanta, w 1984 mój brat Roland, a w 1996 przyjąłem chrzest i ja.

Wiem że mój chrzest był wyproszony w niezłomnych modlitwach przez moją mamę. Po moim chrzcie moja mama widząc że Pan Bóg szczególnie pobudził mnie do ewangelizacji bardzo mnie wspierała, uczyła samodzielnej modlitwy, śpiewała i uczyła mnie śpiewać pieśni syjońskie, bardzo mi w tym czasie pomagała i wspierała. Uczyła mnie czytać Biblię i ją rozumieć. Pytała i zachęcała do wypowiedzi. Czułem i słyszałem jej modlitwy i prośby. Z czasem jednak siły i energia zaczęły moją mamę opuszczać, zdrowie i trudy życia dawać zaczęły coraz silniej znać o sobie.

Moja mama do końca swoich dni zachowała taką swoją pogodę ducha, radość życia, wiarę i nadzieję na powtórne przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Lubiła ludzi pogodnych lubiących się uśmiechać i pobudzać innych do uśmiechu. Sama lubiła żartować.

Marzeniem mojej mamy było doczekanie powtórnego przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa. Marzyła o tym abyśmy razem żywo doczekali przyjścia Pana Jezusa Chrystusa. Martwiła się że jest dużo starsza ode mnie i czy Pan Jezus przyjdzie za jej życia. W ostatnim czasie właściwie o tym tylko mówiła i modliła się o Boże prowadzenie. Przygotowywała się na spotkanie z Panem, i dane było mi w tym uczestniczyć. Moja kochana mama zasnęła 27 stycznia 2014 r.

Bardzo tęsknię za mamą i jest mi niezmiernie przykro że moja mama, mój największy przyjaciel jakiego nie miałem wśród ludzi zasnął i już go nie ma. Będzie brakować mi mojej mamy jej życzliwości, jej wesołych oczu skorych do żartów, dobrej rady i życzliwej pomocy, wspólnej modlitwy, dotyku jej dłoni, jej błogosławieństwa.

Czekam dziś ja na przyjście naszego Pana i wspólne spotkanie z moją mamą, która zasnęła i odeszła tak cicho, pokornie bez pożegnania…


Z poważaniem
Arkadiusz Szczepaniak
tel. kom. 505 025 475




MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.