Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"WSZYSCY JESTEŚMY SYNAMI MARTNOTRAWNYMI"

AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA | 31/08/2012 | jk

Piątkowy wieczór na takich konferencjach zawsze jest bardzo szczególny. Tysiąc dwustu kaznodziejów z żonami, pochodzących z dwudziestu dwóch krajów, mówiących różnymi językami – uczestniczących we wspólnej uroczystości pamiątki Wieczerzy Pańskiej. To było nabożeństwo jak się patrzy. Multimedia, muzyka, kazane Słowo Boże – wszystko umiejętnie połączone.

Pieśń „How Deep the Father's Love for Us” w wykonaniu męskiego tria wprowadziła atmosferę sprzyjającą rozważaniu śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Nie zabrakło też humoru. Zespół teatralny uwspółcześnił historię syna marnotrawnego. Obu synów ukazano jako kończących Newbold College, ale idących w odmiennych kierunkach. Facebook wyśledził szybko losy i degrengoladę młodszego syna, który w końcu otrzymał od ojca SMS-a zapraszającego do powrotu. Zaskakującym zwrotem w scence był moment, gdy pastor Mark Finley podszedł do ustawionej na scenie ławki w parku, pocieszył zagubionego syna, po czym – już w tonie homiletycznym – wyjaśnił znaczenie przypowieści z 15 rozdziału Ewangelii św. Łukasza.

Jak na prawdziwego gawędziarza przystało, Finley opowiedział, jak wielka była miłość ojca do syna, który zawsze zajmował w jego sercu szczególne miejsce. Tak samo jak Niebiański Ojciec ma w sercu miejsce dla każdego z nas. Pastor powiedział następnie, że Wieczerza Pańska umożliwia nam doświadczenie wspólnie tego samego pojednania, które nastąpiło pomiędzy ojcem a synem marnotrawnym. Posługując się przykładem z 5 rozdziału Księgi Kapłańskiej oraz ilustracją kłótliwego nauczyciela, oznajmił:

– Wyznanie grzechów umożliwia nam przyjęcie miłości obecnej w sercu Ojca. Bynajmniej jej nie potęguje.

– W wyznaniu grzechów – dodał – jest coś, co zdejmuje nam z duszy ciężar winy, co otwiera nam drzwi do Bożej łaski.

Syn marnotrawny się o tym przekonał. W naszym dzisiejszym życiu, nawet jeśli wychowywaliśmy się w Kościele, możemy mieć te same problemy. Podając w wątpliwość szlachetność naszego życia, naszych pobudek i naszych myśli, Finley zapytał pastorów, czy jest w ich życiu coś, co powinni wyznać Bogu. Była to spowiedź indywidualna i zarazem publiczna.

Zachęceni do napisania grzechów na karteczce, kaznodzieje, podchodząc do przodu po chleb i wino, mieli okazję zmiąć świstek papieru i zostawić go u stóp krzyża.

Właśnie ten moment Wieczerzy, poprzedzony wzruszającą pieśnią solową, był intymnym, cichym doświadczeniem. Podczas śpiewanej po angielsku pieśni „Wszystko Tobie dziś oddaję” uczestnicy brali chleb i wino, wracali na swoje miejsca i zastanawiali się nad wyznaniem grzechów, przebaczeniem i miłością Niebiańskiego Ojca.

Co było w tej uroczystości szczególnego dla pastorów? Tym razem to nie oni usługiwali, tylko im służono. Nie prowadzili uroczystości, lecz jedynie spożywali chleb i wino. Dla Jurriena den Hollander z Holandii obecność pośród tak wielu ludzi była przedsmakiem obietnicy apostoła Pawła: „Czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (2 Kor 2,9 Biblia Tysiąclecia).

– Jesteśmy istotami społecznymi – dodał Jurrien. – Zawsze stoimy na straży moralności innych. Wieczerza Pańska przenosi nas jednak w wyższy wymiar. Nie patrzymy już na siebie nawzajem, tylko na krzyż.

– Sposób, w jaki nasi przywódcy pokazali, jak należy tworzyć Kościół, był dla mnie niezwykle inspirujący – zachwycał się szkocki przewodniczący pastor Bernie Holford.

– Dziś wieczór nie byliśmy kaznodziejami, tylko potrzebującymi łaski grzesznikami. Nie pastorami, tylko dziećmi Bożymi – stwierdziła Guisele Berkel-Larmonie.


© Victor Hulbert/tedNEWS
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl













Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.