Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"ODPOCZYNEK OD DZIAŁANIA, ODPOCZYNEK W BOGU"

AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA | 01/08/2013 | jk

Pochodzący z Kenii czterokrotny amerykański olimpijczyk Bernard Lagat (na zdjęciu obok) w wieku 37 lat zajął na igrzyskach w Londynie czwarte miejsce w biegu na 5 km i może się poszczycić siedmioma aktualnymi rekordami USA w biegach na dystansie od 1,5 do 5 km. Choć większość sportowców w jego wieku przygotowuje się już do zakończenia kariery, Lagat nie wykazuje oznak przechodzenia w stan spoczynku.

Sportowcy jego klasy poświęcają na osiągnięcie światowego poziomu ogrom czasu i wysiłku. Lagat jednak żyje w rytmie innym niż reszta lekkoatletów największego kalibru. Nie tylko odpoczywa siódmego dnia tygodnia i chodzi wtedy do kościoła, lecz także od 1999 r. co jesień robi sobie długą przerwę, podczas której w ogóle nie biega ani nie podnosi ciężarów. Przez pięć tygodni leniwie szabatuje, oglądając telewizję, bawiąc się z dziećmi, czytając książki, a nawet przybierając nieco na wadze.

Jak podaje Peter Thompson, zawodowy trener biegaczy i sędzia sportowy, „w USA biegacze mają obsesję na punkcie utrzymania ciągłości treningów”. Lagat zaś nie ma najmniejszych wyrzutów z powodu potrzeby dłuższego odpoczynku. „Ćwiczę bardzo intensywnie – powiedział w wywiadzie dla Wall Street Journal – a ciało się męczy. Człowiek nie maszyna”. Wielu sportowców boi się wyjść z formy, zdaniem zaś Lagata „odpoczynek to dobra rzecz”.

Podobnie jak krytycy Lagata, liczni chrześcijanie boją się odpoczynku. W ewangelicznej psychice tkwi głęboko zakorzenione przekonanie, że wzrost duchowy wiąże się z metodycznym działaniem, czyli modlitwą, czytaniem Biblii, poszczeniem i tym podobnymi praktykami. Jeśli chcemy doznawać przemiany i upodabniać się do Jezusa, musimy się stale ćwiczyć w duchowych praktykach. Ale podobnie jak sportowcy opętani obsesją nieprzerywania treningów, wielu chrześcijan – o dziwo – nie uznaje wagi odpoczynku. O dziwo, gdyż według Biblii odpoczynek może być najważniejszym z działań.

Nadrzędne przykazanie

Niektórzy chrześcijanie najwyraźniej sądzą, że choć zbawił ich Bóg, to późniejszy proces uświęcenia należy już do ich obowiązków i stosownie do tego czynią odpowiednie kroki. Uważają, że Bóg jest głównym sprawcą usprawiedliwienia, a oni – uświęcenia. Lubią podkreślające metodyczne działanie charakterystyczne wersety w rodzaju: „Bądźcie (…) świętymi, bo Ja jestem święty!” (Kpł 11,45)*; „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie; niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24); „Z lękiem i drżeniem starajcie się o własne zbawienie” (Flp 2,12). Ustępy te na ogół utwierdzają w przekonaniu, że przemiana wymaga ciągłego wysiłku z naszej strony. A jakie miejsce w pogoni za uświęceniem przyznajemy odpoczynkowi?

W świetle powyższych założeń przypuszczenie, że odpoczynek to najważniejsza czynność przemieniająca chrześcijańskie życie, wydaje się przeczyć intuicji. A jednak szabat może być najbardziej uświęcającym „działaniem” ze wszystkich. Rozważmy tekst: „Nade wszystko zachowujcie moje szabaty, są one bowiem znakiem między mną a wami po wszystkie pokolenia, abyście wiedzieli, że ja, Pan, was uświęcam” (Wj 31,12–13; za English Standard Bible; kursywa dodana). Fragment ten pokazuje kilka przeoczanych niekiedy cech szabatu.

Po pierwsze, ustęp ten – a konkretnie słowa „nade wszystko” – daje do zrozumienia, że szabat góruje nad innymi przykazaniami. Z pewnością nie nad przykazaniem miłowania Boga. Jezus uczy, że największe przykazanie to kochać Boga całym sobą (Mt 22,37). Księga Wyjścia jednak wskazuje, że szabat to podstawowy sposób wyrażania naszej miłości do Boga.

Mówiąc „nade wszystko”, Bóg rzekł jakby: „To jest najważniejsze!”. Krótkie sprawdzenie kontekstu Księgi Wyjścia potwierdza taki tok myślenia. W rozdziałach 25–30 Mojżesz otrzymał wiele wskazówek regulujących aktywność religijną Izraelitów. Wskazówki te dotyczyły budowy świątyni, arki przymierza i innych sprzętów świątynnych, jak również świąt i obowiązków kapłanów. Ostatnie zalecenie odnosiło się do szabatu (zob. Wj 31,12–17). Rozdział 32 opisuje historię ze złotym cielcem. Ukarawszy srogo Izraelitów, Mojżesz wrócił na górę Synaj, gdzie wstawiał się za ludem i gdzie otrzymał od Boga kolejne wskazówki.

Na szczycie góry Bóg rzekł mu: „Oblicze moje pójdzie przed tobą, i dam ci odpocznienie” (Biblia ks. J. Wujka). Gdy Mojżesz zstąpił z góry, przekazał wskazówki otrzymane od Boga, poczynając od szabatu (zob. Wj 35,1–3). Szabat był ostatnim przepisem, który Mojżesz otrzymał od Boga, i pierwszym, który przekazał ludowi po powtórnym zejściu z Synaju. Struktura literacka umiejscawia zatem odpoczynek w centrum praktyk religijnych Izraela, podkreślając jego nadrzędną wagę.

W Wj 34,14–17 czytamy ponadto, że szabat to podstawowy znak Bożego przymierza z Izraelem, która to myśl powtarza się na wielu miejscach w księgach prorockich. Także jedną z głównych przyczyn uprowadzenia Izraelitów do niewoli babilońskiej było łamanie szabatu.

Przestrzeganie szabatu miało odróżniać Izraela od pogańskich ludów ościennych. Był to podstawowy sposób naśladowania Boga przez Hebrajczyków. Pracując sześć dni, a siódmego odpoczywając, dawali świadectwo, że czczą Boga, który stworzył świat w sześć dni; gwałcąc szabat, odrzucali kult jedynego prawdziwego Boga.

Szabat miał też istotny wymiar społeczny. Siódmego dnia odpoczywać mieli zarówno wszyscy Izraelici, jak ich bydło. Osoby łamiące szabat nie tylko nie czciły Boga, lecz także uciskały swoje sługi i bydło, odmawiając im prawa do odpoczynku.

Szabat przypominał też, że Bóg wyzwolił Izraela z Egiptu: „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, twój Bóg, mocną ręką i wzniesionym ramieniem. Dlatego Pan, twój Bóg, nakazał ci zachowywać dzień szabatu” (Pwt 5,15). Zmuszając niewolników i bydło do pracy ponad siły, Izraelici zachowywali się nie tyle jak łaskawy, współczujący Bóg, ile jak egipscy ciemiężcy.

Pomimo wagi szabatu w Starym Testamencie niektórzy chrześcijanie mniemają, że szabat nabrał dziś wymiaru jedynie „duchowego”. Ponieważ Chrystus – twierdzą – wypełnił prawo Boże, nie musimy już przestrzegać cotygodniowego dnia odpoczynku, tylko po prostu mamy odpoczynek w Chrystusie. O ile Jezus rzeczywiście powiedział, że jest naszym ostatecznym odpoczynkiem (zob. Mt 11,28–30) i „szabat jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27), o tyle nigdy nie dał do zrozumienia, jakoby przestrzeganie szabatu zostało zniesione dziełem odkupienia, wobec czego rzekomo obojętne jest, czy się go święci czy nie. Przeciwnie, negując zachowywanie szabatu przez Żydów, krytykował jedynie faryzejski legalizm. Chrystus zachęca, byśmy czynili w szabat dobro, a nie zło. Szabat nie tylko stanowi przedsmak naszego przyszłego odpoczynku na nowo stworzonej ziemi, lecz także wzywa ludzkość do uczestniczenia w tym odpoczynku już teraz i do naśladowania w ten sposób Boga.

Uświęcający odpoczynek

Księga Wyjścia uczy, że szabat wiąże się z uświęceniem. Ale co ma jedno do drugiego? Przecież przykazanie nakazuje odpoczywać, czyli nic nie robić. I właśnie tu być może tkwi istota rzeczy. Szabat uczy nas ufać Bogu tak, jak żadna inna czynność. Odpoczynek od pracy wymaga od nas wiary. Ileż więcej można by zyskać, pracując w każdy dzień tygodnia! Szabat jednak wymaga całkowitego zaufania Bogu w kwestii zaspokojenia wszelkich naszych potrzeb.

Jest też inny powód, dla którego szabat jest tak ważny: „Abyście wiedzieli, że ja, Pan, was uświęcam”. Werset ten całkowicie niweczy fałszywy pogląd, że to my jesteśmy głównymi sprawcami uświęcenia. Szabat uczy, wyjaśniają Peter Gentry i Stephen J. Wellum, że „Boże dzieło stworzenia było doskonałe (…) ludzie nie mogą nic do niego dodać”. To samo dotyczy Chrystusowego dzieła uświęcenia w naszym życiu. I usprawiedliwienie jest darmowym prezentem od Boga, i uświęcenie. Choć uświęcenie wymaga olbrzymiego wysiłku z naszej strony, to – jak mówi Peter Gentry – „nie opiera się na uczynkach”, lecz dokonuje się przez ciągłe „kierowanie naszej uwagi na usprawiedliwienie”. Szabat zatem przypomina nam, że głównym sprawcą zarówno usprawiedliwienia, jak uświęcenia jest Bóg.

Czy zatem mamy porzucić wszelkie metodyczne działanie i czekać, aż przemieni nas jakieś mistyczne doświadczenie? Mówiąc słowami apostoła Pawła: „Przenigdy!” (zob. Rz 6,2 Biblia warszawska). Bóg w całej historii postanawiał wykorzystywać nasze działania do osiągnięcia swoich celów. Choć to on jest głównym sprawcą uświęcenia, postanowił posługiwać się naszą aktywnością do przemieniania nas. Mimo że Izraelitom nakazał przestrzegać pewnych praktyk religijnych, aby, jak rzekł, byli „świętymi, bo Ja jestem święty!” (Kpł 11,45), to jednak pod koniec tygodnia jedyną rzeczą, jaką mieli zrobić, było odprężenie się. W religijnym zabieganiu byli wzywani do pamiętania, że uświęca ich sam Bóg. Psalmista powiedział: „Jeżeli Pan nie zbuduje domu, daremnie się trudzą budujący” (Ps 127,1).

Bez Bożej pracy swoimi działaniami osiągniemy tyle co nic. Jedynie Bóg dokonuje przemiany. Choć zewnętrznie przestrzegamy szabatu, Bóg wzywa nas, abyśmy mieli szabat również w umyśle. Tak jak Stwórca odpoczął i cieszył się powołanym do bytu stworzeniem, tak też my jesteśmy wezwani do odpoczywania i cieszenia się Bożym uświęcającym dziełem w naszym życiu.


© Kevin Emmert/Signs of the Times 07/2013
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

Kevin Emmert jest zastępcą redaktora naczelnego czasopisma „Christianity Today”.


- Czytaj także w naszym serwisie:

- Adwentystyczny olimpijczyk wywyższa Boga



MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.