Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

OJCIEC WIE NAJLEPIEJ

FELIETON | 20/01/2013 | jk

– Można się przysiąść?

Bez słowa przesunęła się na drugi koniec parkowej ławki, jak najdalej od ojca. Przez kilka minut milczeli.

– Urwałeś się chyba z pracy – odezwała się wreszcie, obcesowo.

– Owszem – na jego twarzy wykwitł uśmiech. – A ty ze szkoły, będzie ze cztery godziny.

– Dzwonił do ciebie dyrektor, prawda? Powiedział ci, że twoja córka to kłamczucha, złodziejka i oszustka? – połknęła napływające łzy.

– Nie, poinformował mnie o czymś.

– O czym? – spytała stanowczo.

– Spokojnie, córeczko – rzekł cicho ojciec. – Zapomniałaś, że jestem po twojej stronie?

Kiwnęła przecząco głową.

– Powiedział, że dostałaś najwyższą możliwą liczbę punktów z testu z matematyki. Wszyscy inni uczniowie oblali albo słabo wypadli. A nauczycielce zniknął oryginał testu.

Słuchała w milczeniu. Wpatrywała się w ojca, próbując odgadnąć jego myśli.

– Z tego, co wiem, przedstawiła tobie i klasie problem, a potem spytała, czy wzięłaś oryginał, i jeśli nie wzięłaś, to czy zechcesz jeszcze raz napisać test.

– Mówisz to tak chłodno. Upokorzyła mnie przed całą klasą. Wszyscy się ze mnie śmiali.

– Nazwałaś ją starą jedzą?

Potaknęła, przygryzając wargę.

– Niezbyt uprzejme określenie, choć, nie powiem, barwne. Ale sytuacji nie pomogło. Ukradłaś ten test?

– Tato! – krzyknęła ze złością. – Jak mogłeś tak pomyśleć?

– Ja tylko pytam, nie oskarżam. Ukradłaś?

– Nie!

– Wierzę ci. Najgorsze mamy już za sobą. A teraz posiedzimy przy obrzydliwie dużym pucharku lodów i rozwiążemy tę błahostkę.

– Błahostkę?

Korzyści w trudnościach

– Uszy do góry – powiedział pogodnie, wbijając się w swoje lody.

– Widzę, że strasznie cię obchodzi, że moja reputacja legła w gruzach.

Odłożył łyżeczkę i spojrzał na córkę.

– Będę cię zawsze bronić przed każdym i przed wszystkim. Obchodzą mnie twoje obecne tarapaty, ale nie da się trzeźwo myśleć, jeśli jest się tak skołowanym, jak pijana ośmiornica żonglująca szklanymi kulami!

Porównanie wywołało mimowolnie uśmiech na jej twarzy.

– Widzisz? – zawołał, wymachując łyżeczką. – Poczucie humoru poprawia samopoczucie. Czy wiedziałaś, że humor opiera się na trzech elementach: tragedii, absurdzie i przejaskrawieniu?

– Celowo pajacujesz.

– Pajacuję! Niezłe. Słowa to piękne, wspaniałe narzędzia do malowania mentalnych obrazów.

– Tato!

Podniósł ręce w geście poddania.

– Dobra, rozważ dwie następujące rzeczy. Po pierwsze, musisz się zdecydować, czy chcesz być ofiarą zaistniałej sytuacji, czy jej panią. Masz tylko jedną możliwość do wyboru. Bycie ofiarą to bułka z masłem: wystarczy kipieć gniewem, chować urazę i użalać się nad sobą. Jeśli jednak wolałabyś panować nad sytuacją, można to zrobić, wykazując odrobinę zdrowego rozsądku.

Słowa ojca zaintrygowały ją, ale sceptycyzm wciąż nie opuszczał.

– Jak może mi pomóc zdrowy rozsądek?

– Zdrowy rozsądek też składa się z trzech elementów: poczucia humoru, właściwej perspektywy i wyczucia czasu. Zostaw złość i gorycz i spójrz na problem od tych trzech stron. Na przykład czemu twoja nauczycielka sądziła, że ściągałaś?

– Bo zdobyłam maksimum punktów, reszcie poszło kiepsko, a jej zginął test.

– Jakie ostatnio miałaś stopnie z matematyki?

– Mocne trójki i trochę czwórek.

– Czy to odzwierciedla twoje zdolności?

– Nie znoszę matmy – westchnęła. – Ale przed tym testem naprawdę przysiadłam fałdów.

Spojrzał na nią i uśmiechnął się.

– Musisz przyznać, że zaistniały splot okoliczności to niezły materiał na komedię.

Zaczynało ją ciekawić, jakimi torami biegną myśli ojca.

– No, trochę to na swój sposób śmieszne. Ale w czym mi to pomoże?

Ojciec przez parę dłuższych chwil dłubał łyżeczką w lodach, nieobecny myślami.

– Jeśli spojrzeć na tę sprawę z innej perspektywy, wygląda na to, że wiele świadczy przeciwko tobie.

– Wiele? Wszystko! Wszyscy moi znajomi będą się ze mnie śmiać i nikt mi już nigdy nie zaufa. To niesprawiedliwe!

Wyjrzała przez okno, gwałtownym mruganiem powstrzymując cisnące się do oczu łzy.

Ojciec uścisnął ją za rękę.

– Życie bywa niesamowicie okrutne i nieprzyjemne, zwłaszcza dla młodych. Ale chciałbym, żebyś poważnie o czymś pomyślała. Każde nieszczęście, jakie cię spotka w życiu – ból, niesprawiedliwość, rozczarowanie – będzie też niosło cały szereg fantastycznych możliwości, jak poradzić sobie z danym problemem, zamiast paść jego ofiarą. Wystarczy zadać sobie dwa niezwykle istotne pytania: „Gdzie w tych okolicznościach jest Boża ręka?” i „Czego chce mnie nauczyć Bóg poprzez to bolesne doświadczenie?”. Nikt nie może kontrolować wszystkich okoliczności, a te bywają nieraz przedziwne. Możemy jednak kontrolować, jak na nie zareagujemy. Poczucie humoru pozwala zachować trzeźwość umysłu, co umożliwia spojrzenie na dany problem z rozsądnej perspektywy. A potem przychodzą wyczucie czasu i właściwe spojrzenie na to, jak rozwiązać sprawę.

Wyczucie czasu. Zastanowiła się nad słowami ojca.

– Zawsze uważałam dobrą reputację za oczywistość – powiedziała w końcu, w zamyśleniu marszcząc czoło. – Zbaraniałam, kiedy nauczycielka prawie wprost oskarżyła mnie o ściąganie. Nie muszę ściągać, żeby mieć dobrą ocenę.

– Reputacja uczciwego człowieka to delikatna sprawa – zgodził się jej ojciec. – Czy według ciebie coś z twojej strony mogło sprawić, że zwątpiono w ciebie?

Potaknęła.

– Chodzi ci o to, że po tym, jak przez cały rok miałam średnie stopnie, nagle przyłożyłam się do nauki? Ale to niesprawiedliwe!

– Zgadzam się. To niesprawiedliwe. Ale idźmy dalej. Pamiętasz, jak mówiłaś, że po sposobie ubierania się i mówienia Pam myślałaś, że to osoba o lekkich obyczajach?

Kiwnęła wolno głową.

– Czy pomijając jej ubiór i sposób wysławiania się, coś na to wskazuje? Czy wzięłaś pod uwagę możliwość, że może brak jej poczucia bezpieczeństwa, bo pochodzi z biednej rodziny, która dopiero niedawno przystąpiła do Kościoła, i Pam ciągle uczy się, co znaczy zachowywać się po chrześcijańsku?

Odpowiedziało mu wyrażające zrozumienie osłupiałe spojrzenie córki.

– Nie oceniaj się zbyt surowo – poklepał ją po dłoni. – Właśnie nauczyłaś się czegoś cennego o niej, o sobie, o tym, jak łatwo niesprawiedliwie zaszkodzić czyjejś reputacji.

– Postaram się pamiętać, żeby nikogo pochopnie nie osądzać na podstawie pozorów. Ale jak rozwiązać mój problem?

– Masz głowę nie od parady, więc zastanów się, a ja ci podpowiem. Nie skupiaj się na uczuciach, tylko przejdź prosto do konkretnych możliwości. Przedstaw mi swoje cele.

– O, to akurat łatwe: zachować dobry stopień, oczyścić reputację, pogodzić się z nauczycielką – zmarszczyła brwi. – Chyba wściekłam się po części dlatego, że bardzo ją lubię.

– I co możesz zrobić, żeby naprawić sytuację?

– Mogłabym zaproponować, że jeszcze raz podejdę do testu. Umiem ten materiał i pewnie znowu dostanę dobry stopień. A jak nie dostanę? Wtedy wszyscy uwierzą, że ściągałam.

– Nie sądzę. I chyba złość przesłania ci wiarę w twoich znajomych.

Nie wyglądała jeszcze na przekonaną.

– No, może się uda. A jak nie?

Ojciec wzruszył ramionami.

– Będziesz się musiała pogodzić z bardzo niesprawiedliwą sytuacją i nauczyć sobie z nią radzić. Bycie panią sytuacji nie zawsze kończy się happy endem, oznacza tylko, że robi się ze swojej strony wszystko, co tylko można. Resztę zostawia się Bogu.

Rozwiązanie

Obiad stał na stole już od trzech godzin. Wtem wpadła do jadalni rozentuzjazmowana, z powiewającymi włosami, jeszcze w płaszczu.

– Tato, jesteś najlepszy! – krzyknęła, ściskając go.

– No pewnie! – odparł z udawaną srogością. – Tylko nie uduś mnie, próbując mi to udowodnić. Powiedz, co tam w szkole. Obedrą cię jutro na apelu ze skóry i poćwiartują, czy może każą nosić tabliczkę z napisem: Oszustka.

– Ty i twój czarny humor. Wszystko wyszło dobrze. Po pierwsze, przeprosiłam nauczycielkę, że nazwałam ją starą wiedźmą i wybiegłam z klasy. Potem zaproponowałam, że powtórzę test. Dlatego przyszłam dziś później ze szkoły – wyjaśniała, trajkocząc przy posiłku. – Zgadnij, co się jeszcze stało? Zdobyłam maksimum punktów z drugiego testu! Ale to nie wszystko. Po sprawdzeniu testu nauczycielka zaczęła szukać w swojej teczce dziennika i wiesz, co znalazła?

– Poddaję się. Żółwia błotnego?

– Tato, bądź przez chwilę poważny! Znalazła oryginał testu. I przeprosiła, że zwątpiła w moją uczciwość. Jutro ogłosi to przed całą klasą. – Przerwała. – Uświadomiłam sobie dzisiaj coś jeszcze.

– Co takiego?

– Że w niebie będzie super, jeśli Bóg jest podobny do ciebie.

Nie zamierzał prostować tej teologicznej nieścisłości.


© Jeris Bragan/Signs of the Times 01/2013
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl





Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.