Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"NOWY STARY ŚWIAT"

FELIETON | 13/12/2012 | jk

Kilka miesięcy temu żując gumę, poczułem, że coś mi w buzi pęka. Człowiek oczekuje, że guma zmieni stanu oddechu, aby się lepiej rozmawiało, a nie strukturę zębów. Ja jednak poczułem w ustach ruchomy, twardy okruch.

Wyjąwszy ostrożnie gumę, poszukałem go i znalazłem... drobinę srebra! Część starej plomby ułamała się, pozostawiając nierówną krawędź zęba, pilnie wymagającego zaleczenia. Kiedy zadzwoniłem do dentystki i powiedziałem o kłopocie spowodowanym żuciem gumy, zapewniła mnie, że poradzi sobie bez problemu, choć nie będzie to groszowa sprawa.

Zgodnie z obietnicą, po zastrzyku nowokainy zaleczyła niesforny ząb, wypełniając ubytek porcelaną i usuwając w ten sposób szkodę. Teraz mogę żuć gumę, kiedy mi się żywnie podoba.

Zepsucie i ubytek

A czy wiedzieliście, że żyjemy w jednym wielkim galaktycznym ubytku? Oczywiście, metaforycznym, spowodowanym duchowym zepsuciem, do którego doprowadziło kiepskie odżywianie. Księga Rodzaju opisuje to jako zmianę struktury ludzkiego charakteru i moralności, a nawet pogody i klimatu. Nie zawsze tak było. O stworzeniu świata czytamy w Biblii: „I widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre” (Rdz 1,31)*. Na świecie panowała idealna harmonia.

„Pan Bóg zasadził ogród w Edenie, na Wschodzie, i umieścił tam człowieka, którego ulepił. Pan Bóg sprawił, że wyrosły z gleby wszelkie drzewa o pięknym wyglądzie, których owoce nadawały się do jedzenia” (Rdz 2,8-9).

Świat tętnił życiem. Dopiero po jakimś czasie na ludzkiej historii narósł bolący ropień. Nieposłuszeństwo człowieka sprowadziło przekleństwo (Rdz 3), które z kolei wywołało dużo gorsze cierpienie niż jakikolwiek ból zęba (choć i ból zęba jest jego pochodną).

Na szczęście, w Słowie Bożym mamy obietnicę zaleczenia tego duchowego ubytku. Proroctwa w Starym Testamencie wskazują, że świat zostanie kiedyś odnowiony:

„Wtedy wilk będzie przebywał z owieczką, pantera ułoży się obok koźlęcia, cielę z lwem razem paść się będą, a mały chłopiec będzie je prowadził. Krowa z niedźwiedzicą żyć będą w przyjaźni, ich młode razem będą leżały, a lew, jak wół, jadać będzie słomę. Niemowlę bawić się będzie w norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Nie będą wyrządzać zła ani krzywdy na całej mojej świętej górze. Bo znajomość Pana napełni ziemię, jak wody wypełniają morze” (Iz 11,6-9).

Oczekiwanie na niebo

Od samego początku przekleństwa znanego jako grzech ludzie wyczekują nowego świata, wolnego od cierpienia i bólu. Prorok Daniel świat ten określił mianem wiekuistego królestwa. W widzeniu ujrzał przybywającego na obłokach przed oblicze Boga „jakby Syna Człowieczego”, któremu zostanie dana władza nad ziemią, a „Jego panowanie będzie wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królowanie – królowaniem, które nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14).

Chrześcijanie wierzą, że owo starotestamentowe proroctwo wskazuje na Jezusa, który zbuduje nowe królestwo. Sam Chrystus nawet oświadczył, że „bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4,17 Biblia Tysiąclecia).

Najwyraźniej niewystarczająco bliskie. Dwa tysiące lat temu Jezus musiał ganić obłudę (Mt 23,1-12), niemoralność (Mt 5,27-30) i religijne czepialstwo, a religijna śmietanka w końcu go ukrzyżowała. To wszystko, co zrobił w sprawie wyeliminowania naszego ziemskiego zepsucia?

Nic więc dziwnego, że niektórzy chrześcijanie widzący klucz do zbawienia w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa jednocześnie upatrują zbawienie w zabraniu nas z tej schorowanej planety do miejsca zwanego niebem. Kiedy stąd uciekniemy, będziemy się rozkoszować nowym światem.

Apostoł Piotr napisał nawet list, w którym zachęcał wierzących do wyczekiwania na lepsze życie. Po ostrzeżeniu adresatów, że otoczenie będzie wyśmiewać ich ideę lepszego świata, namawiał ich do zachowania wiary, zgodnie z obietnicą Jezusa, że „oczekujemy (…) nowego nieba i nowej ziemi, gdzie zapanuje sprawiedliwość” (2 P 3,13).

W Księdze Apokalipsy apostoł Jan napisał wręcz: „Następnie ujrzałem nowe niebo i nową ziemię, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły. Również morza już nie ma. I zobaczyłem, że z nieba od Boga zstępuje Miasto Święte, nowe Jeruzalem, gotowe jak oblubienica, która wystroiła się dla swojego męża. Usłyszałem też potężny głos rozlegający się od tronu: «Oto mieszkanie Boga z ludźmi. On zamieszka z nimi i będą Jego ludem, a Ona będzie Bogiem z nimi»” (Ap 21,1-3).

A zatem według Biblii nasz przyszły dom nie znajduje się w jakimś odległym miejscu zwanym niebem, lecz tu, na naszej planecie, tyle że znajdującej się w nieskończenie lepszym stanie niż obecnie!

W Bożych planach nie ma miejsca na nową planetę, tylko na całkowite odnowienie tej, gdzie teraz żyjemy.

Czekanie z założonymi rękami

Jezus, ogłaszając rychłe nadejście swojego królestwa, nie miał na myśli czegoś, co nastąpi w jednej chwili. Chrystus przyrównał je do ziarnka gorczycy, które z czasem staje się największą rośliną w ogrodzie (Mt 13,31-32). Innymi słowy, rewitalizacja naszej planety zacznie się małymi kroczkami i dopiero z czasem osiągnie pełnię.

Ba, proces ten rozpoczął się od czasu, gdy Chrystus uzdrawiał, nauczał i dawał uczniom wskazówki, aby go naśladowali. Nawet dziś są chrześcijanie, którzy z całych sił, zawsze i wszędzie starają się usuwać niszczące skutki grzechu. Królestwa Bożego możemy doświadczyć już teraz.

Gabe Lyons opisuje w swojej książce historię James House, perły XX-wiecznej architektury, autorstwa słynnego Charlesa Greene'a. Piękną rezydencję, położoną tuż pod Carmel w Kalifornii, stylizowano na ogród Eden. Fundament założono na klifie nad brzegiem Pacyfiku.

Z biegiem czasu arcydzieło architektury popadło jednak w ruinę. W kąciku wielkiego pałacu o powierzchni przeszło trzystu metrów kwadratowych mieszkała tylko samotna starsza wdowa. Dach przeciekał, ściany sypały się. A potem zjawił się Joe, renowator chcący nie tylko przywrócić miejscu dawną świetność, ale też udoskonalić pierwotny projekt.

Lyons pisze: „Setki roboczogodzin poświęcono karczowaniu w pocie czoła chaszczy i wyrzucaniu śmieci i gruzów. Usuwanie wieloletnich skutków pozostawienia domu na pastwę losu było nie lada mordęgą. Po kilku miesiącach krwawicy dom był gotowy”.

Później czy teraz?

Nowa ziemia jest zarówno przyszłą nadzieją, jak teraźniejszą rzeczywistością. Zbyt często rozumie się ją jako abstrakcyjne, odległe miejsce, na które czekamy z założonymi rękami. Póki jednak czekamy, aż Jezus przyjdzie i odnowi ziemię, już teraz możemy poczynić pozytywne zmiany w życiu innych ludzi.

Naśladowanie Jezusa nie sprowadza się do wykazywania poprawności teologicznej, lecz do objawiania ludziom charakteru ziemi, jaką pierwotnie uczynił Jezus.

Nadzieję na stworzenie przez Boga na nowo naszego świata i usunięcie z niego zepsucia wyrażać można najlepiej poprzez wykazywanie działań i postaw należących nie do tej, lecz do owej przyszłej, odrestaurowanej rzeczywistości. Może to oznaczać życie wśród ludzi z marginesu gwoli objawiania miłości Bożej do wyrzutków społeczeństwa. Spożywanie prostszych pokarmów, aby móc kupić żywność tym, których na nią nie stać. Albo, tak jak to czynił Jezus, przyjaźnienie się z ludźmi, którzy nie mogą nam w zamian niczego zaoferować.

Wiara w stworzenie na nowo naszego świata nie ma być bierna, lecz powinna znaleźć praktyczny wymiar na tej ziemi, póki czekamy na nową.


© Seth Pierce/Signs of the Times 09/2012
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

* Wszystkie biblijne cytaty pochodzą z tzw. Biblii paulińskiej (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2011).




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.