Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Czym tak naprawdę jest dusza?

FELIETON | 05/06/2012 | jk

Według wierzeń starożytnych Egipcjan, serce zmarłego ważono w zaświatach na szali, porównując z ciężarem pióra bogini Maat. Życie wieczne uzyskiwał tylko ten, czyje serce okazało się lżejsze, świadcząc o jego niewinności.

Być może właśnie ta legenda zainspirowała Duncana McDougalla do przeprowadzenia w 1907 roku w Haverhill w stanie Massachusetts serii eksperymentów, mających ustalić wagę duszy. Gdy dr MacDougall wiedział, że dany pacjent niedługo skona, umieszczał go razem z łóżkiem na przemysłowej wadze, dokładnej co do grama. Porównawszy ciężar sześciu pacjentów tuż przed zgonem i tuż po zgonie, stwierdził, że każdy z nich stracił 21 gramów. A ponieważ wierzył, że w chwili śmierci dusza opuszcza ciało, wywnioskował, że tyle właśnie wynosi jej waga.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego mnóstwo ludzi z dawien dawna podziela taki pogląd na temat duszy. Większość z nas styka się z nieboszczykami jedynie na pogrzebach, których uczestnicy stwierdzają nieraz, że zmarły wygląda bardzo naturalnie. Oczywiście, chcemy w ten sposób pocieszyć pogrążonych w żałobie lub pogratulować przedsiębiorcy pogrzebowemu. Każdy bowiem, kto widział ludzkie zwłoki (zwróćmy uwagę, że o zmarłych mówimy nieraz bezosobowo: zwłoki lub ciało), wie, że co jak co, ale naturalnie to one nie wyglądają. Niezależnie od tego, czy chodzi o duszę czy o coś innego – czegoś im brakuje.

Zastanawiając się, z czego zbudowana jest istota ludzka, w naszych ciałach możemy wyodrębnić kilkanaście narządów, dwieście kości, sześćset mięśni i niezliczoną liczbę nerwów, a wszystko to uorganizowane w tak zwane układy, na przykład nerwowy, naczyniowy, oddechowy. W ten sposób jednak wymieniamy tylko różne składniki ciała i opisujemy ich działanie. Choć w ciele znajdują się wszystkie kości i mięśnie, nie kryje się w nim osoba.

Intuicyjnie wiemy, że każdy z nas jest czymś więcej aniżeli zbiorem mięśni i kości, narządów i enzymów, wspomnień i zdolności. Owo „więcej” utożsamiamy nieraz z „duszą”.

Pogląd tradycyjny

Przez tysiące lat wyznawcy licznych religii upatrywali w duszy odrębnego, świadomego bytu, który zamieszkuje ciało. Wiele z nich uznaje duszę za byt niematerialny, nieskładający się w żadnym stopniu z materii, a zatem pozbawiony ciężaru, nawet 21 gramów. Religie te przypisują ciału przemijalność, duszy zaś wieczność, nieśmiertelność – być może dlatego, że kiedy człowiek umiera, ohydny proces rozkładu, któremu ulega ciało, budzi w nas wstręt, a miłe wspomnienia o martwej już osobie sprawiają, że chcemy, aby żyła dalej.

Z punktu widzenia psychologicznego zatem ludzie pragną podziału na niematerialnego, transcendentnego ducha (duszę) i materialne, doczesne ciało. Różne kultury różnie to pragnienie wyrażają. Hinduiści, buddyści i inne kultury Wschodu gardzą fizycznością natury ludzkiej, może z tego względu, że ciało stanowi źródło cierpienia. Wyznawcy tych systemów religijnych starają się więc uciec od cielesności i związanego z nią cierpienia.

Pomimo różnic między religiami Wschodu a chrześcijaństwem w poglądzie na duszę – gros chrześcijan ogólnie podziela tę koncepcję, uważając duszę za niematerialny byt, który w doczesnym życiu zamieszkuje ciało, a w chwili śmierci opuszcza je i dalej wiedzie gdzieś świadomą egzystencję, zwykle w niebie albo piekle.

Pogląd biblijny

Biblia, zarówno Stary jak Nowy Testament, przedstawia całkowicie odmienną alternatywę dla rzekomo dualistycznej natury duszy i ciała. Biblijne sprawozdanie rozpoczyna się historią stworzenia: „Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. Odtąd człowiek stał się istotą żyjącą” (Rdz 2,7)*.

Przyjrzyjmy się dokładnie kontekstowi tego wersetu.

Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi

Księga Rodzaju przedstawia Boga jako osobiście zaangażowanego w „ulepienie” pierwszych ludzi, niczym rzeźbiarza tworzącego dzieło sztuki. Do wykonania swojej „rzeźby” Bóg wykorzystał najbardziej ziemski żywioł: glebę. Nazywając pierwszego człowieka Adamem („czerwonym”), wyraźnie powiązał życie z materią, namacalną ziemią. W Starym Testamencie imię osoby świadczyło często o jej charakterze. Poprzez nadanie pierwszej istocie ludzkiej miana Adam 'czerwony' (od koloru gliny) Bóg na zawsze sprzągł ludzkość z ziemią.

Co więcej, Biblia podaje, że Bóg „brudzi sobie ręce”, osobiście nadając glinie kształt istoty ludzkiej. W Księdze Rodzaju 1,26–27 czytamy, że pierwszy człowiek był niejako autoportretem Boga, gdyż zostaliśmy uczynieni „na obraz Boży”. To niesamowite, że Stwórca wszechrzeczy raczył użyczyć rzeźbie własnego wizerunku. Ale to nie koniec zadziwiających rzeczy.

Bóg tchnął w jego nozdrza tchnienie życia

Kiedy lekarz stosuje sztuczne oddychanie metodą usta-usta, czasami nazywamy to „pocałunkiem życia”. Kto uczył się reanimacji, a już na pewno kto ją praktykował, rozumie adekwatność tego określenia. I właśnie na ten akt, na ten intymny kontakt wskazuje Księga Rodzaju. Pan Bóg uczynił nas na swój własny obraz – cóż za ogromny zaszczyt! – a potem Źródło Wszelkiego Życia tchnęło w swoje dzieło sztuki życie.

Dopiero wówczas, czytamy, człowiek stał się istotą żyjącą, a jak podają niektóre przekłady – duszą żyjącą. Pismo Święte zatem nie przedstawia duszy jako czegoś odrębnego od ciała, przeciwnie – już od pierwszych kart ukazuje jedność pierwiastka fizycznego i duchowego, postrzegając istoty ludzkie całościowo, nie jako zbiór części. Opis dzieła stworzenia przedstawia owo połączenie nie jako sprzężenie na siłę wrogich elementów, lecz harmonijną jedność elementów wzajemnie się uzupełniających. W Księdze Rodzaju ciało i dusza stanowią jedno. Bóg nie dał Adamowi duszy, lecz życie i ten stał się duszą.

Mimo to być może nadal uważamy, że dusza po rozdzieleniu z materią musi istnieć bez ciała. Jak się zaraz przekonamy, w życiu codziennym stykamy się z czymś, co pozwoli nam lepiej zrozumieć konieczność jedności duszy i ciała.

Porównanie

Piszę ten artykuł na urządzeniu zwanym komputerem. Sprawny komputer składa się z trzech elementów. Po pierwsze, z fizycznego sprzętu, czyli samego komputera, monitora i klawiatury. Po drugie, z oprogramowania, czyli szeregu instrukcji zainstalowanych na komputerze, aby ten mógł spełniać swoje funkcje. Wreszcie, z prądu. Bez któregokolwiek z tych trzech elementów komputer nie będzie działać. Z praktycznego punktu widzenia przestaje istnieć. Jakby nigdy nie był komputerem.

To samo dotyczy ludzi. Nasze fizyczne ciała to „sprzęt”. Nasze umysły (instynkty, wspomnienia i wiedza) to „oprogramowanie” dające nam tożsamość. Wreszcie, Bóg daje nam życie – „prąd” . Jeśli usuniemy którykolwiek z tych trzech elementów, przestajemy działać. Przestajemy istnieć.

Bez elektryczności pamięć komputera oraz zgromadzone w nim instrukcje i dane – przepadają. Podobnie kiedy umierają nasze ciała, nasze umysły przestają działać. Wspomnienia, wiedza i wszystkie informacje, które decydują o naszej tożsamości, przepadają. Świadoma dusza nigdzie nie istnieje, tak samo jak komputer nie wiedzie „rozumnego” życia bez zasilającej go elektryczności.

Biblia potwierdza pogląd, że śmierć kładzie kres świadomości: „Żyjący przynajmniej wiedzą, że muszą umrzeć, podczas gdy umarli nie wiedzą już zupełnie niczego; oni nie mają już czego się spodziewać, gdyż wspomnienie o nich uległo zatarciu. Nawet ich miłość, ich nienawiść, ich ambicja – wszystko już przeminęło” (Koh 9,5–6).

Aha, jeszcze jedno dla osób zachodzących w głowę, jak ważąca według dr. MacDougalla 21 gramów dusza ma się do ciężaru pióra bogini Maat. Egipskie hieroglify zawsze wyobrażają Maat z dużym strusim piórem, które jak ustalili naukowcy, waży nieco ponad 6 gramów. A zatem 21-gramowa „dusza” z eksperymentów dr. MacDougalla ważyła trzy i pół razy więcej od pióra Maat. Taki ciężar na pewno by ją dyskwalifikował do otrzymania życia wiecznego!

Ale bez obaw. Bóg nie postrzega nas jako niematerialnych rejestrów dobra i zła ani nie uważa za mniej wartościowych z powodu naszej fizyczności. Tak nas zaprojektował. Ba, jak czytamy w Ewangelii św. Jana, „Słowo stało się ciałem”: Syn Boży w cudowny sposób stał się istotą fizyczną, aby pokazać miłość Boga w stosunku do nas.

Biblia stale powtarza, jak wielkim przywilejem jest być duszą. Dlaczego? Bo bycie człowiekiem, duszą, oznacza bycie obiektem Bożej miłości, dającej nam szansę nawiązania zażyłych kontaktów z naszym Stworzycielem.


© Ed Dickerson/Signs of the Times 06/2012
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

* Wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii paulińskiej (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2011).





Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.