Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Światowy Dzień Bez Papierosa

AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA | 30/05/2012 | jk

Adwentystyczni doradcy ds. zdrowia oświadczyli, że Kościół Adwentystów Dnia Siódmego ponownie musi nadać priorytetową rangę głoszonemu od dawna poselstwu antynikotynowemu.

Zdaniem dr. Petera Landlessa, wicedyrektora adwentystycznego Sekretariatu Zdrowia, działania Kościoła, od dziesięcioleci przodującego w walce z dymkiem, straciły ostatnio na ostrości.

Wezwanie do przegrupowania sił zbiegło się z przygotowaniami do tegorocznego Światowego Dnia Bez Papierosa. Święto, obchodzone co roku 31 maja pod auspicjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ma uzmysłowić decydentom oraz społeczeństwu taktyki branży tytoniowej.

W tym roku organizatorzy z WHO skupią się na przeciwdziałaniu reklamom papierosów. Przemysł tytoniowy nadal wojuje z polityką amerykańskich władz, które chciałyby, żeby producenci papierosów umieszczali na paczkach z wyrobami zajmujące co najmniej 50% powierzchni wyraźne etykiety, ostrzegające przed negatywnymi skutkami palenia. Adwentystyczni doradcy ds. zdrowia przyjęli z zadowoleniem ubiegłoroczny plan i wciąż opowiadają się za jego wdrożeniem poprzez petycje oraz pozyskiwanie wsparcia ze strony środowisk opiniotwórczych i decydentów.

W ostatnich latach zapał adwentystów do kampanii antynikotynowych na szczeblu lokalnym spadł. Mimo to „zmęczenie wyznawców”, jak to ujął Landless, to tylko jedna strona medalu. Sytuację utrudniają przeszkody związane z samymi palaczami. Osoby chcące rzucić palenie już to uczyniły i w Stanach Zjednoczonych pozostała stosunkowo niewielka grupa zatwardziałych amatorów dymka. W innych krajach, np. w Australii, także odnotowano spadek liczby palących.

W pozostałych rejonach palenie nadal zatacza coraz szersze kręgi. Najbardziej niepokojąco sytuacja przedstawia się w krajach biedniejszych. Wielu z nich, jak informuje Landless, doskwiera brak publicznych inicjatyw profilaktycznych, zaplecza medycznego oraz woli władz prowadzenia głośnych akcji antynikotynowych. Mimo to, dodaje, „sztandar walki z dymkiem wciąż powiewa”. W niejednym państwie, m.in. na Filipinach i w Korei Południowej, nieprzerwanie funkcjonują adwentystyczne kursy antynikotynowe.

Landless ma nadzieję, że ulepszony kurs antynikotynowy „Swobodny oddech” oraz zadeklarowane uczynienie z kościołów dodatkowo ośrodków zdrowia dla społeczności lokalnej dadzą adwentystycznemu ruchowi antynikotynowemu nowy zastrzyk energii. Zrewidowany program „Swobodnego oddechu” razem z materiałami, zapowiedział Landless, ma być gotowy do końca roku.

„Swobodny oddech” powstał na bazie adwentystycznej pięciodniówki antynikotynowej. Landless chciałby, aby „Swobodny oddech” dawał możliwość czynnego udziału za pośrednictwem Internetu z myślą o współczesnym człowieku, któremu może być niełatwo uczestniczyć w wieczornych spotkaniach. Landless pragnie również, by „Swobodny oddech” obejmował farmakoterapię.

– Zawsze uważano, że dzięki wystarczającej wierze i wsparciu każdy może rzucić palenie – mówi. – Kiedy uczciwie przyjrzeliśmy się faktom, okazało się, że wcale tak nie jest. Osoby wolne od tego nałogu nie powinny autorytatywnie stwierdzać, jakoby siła woli zawsze przynosiła zwycięstwo w zmaganiach z nim.

Zdaniem Landlessa, pomoc farmakologiczna nie podważa zaufania do Boga, a poparte doświadczeniem narzędzia, jak doraźna nikotynowa terapia zastępcza, mogą znacznie zwiększyć szansę sukcesu.

– Kolejnym elementem, którego dotąd nie uwzględniliśmy w odpowiednim stopniu – dodaje – jest potrzeba nawiązania kontaktu z pracownikami służby zdrowia dla stworzenia możliwości ich interwencji.

Jeśli na przykład palenie rzuca człowiek, który zmaga się z depresją, tłumaczy Landless, skutki mogą być śmiertelne. Palacz chcący uwolnić się od nałogu powinien powiadomić o tym wcześniej swojego lekarza i uzyskać od niego opinię a w razie konieczności – farmakologiczne wsparcie.

Jednym ze sposobów usprawnienia komunikacji między osobami prowadzącymi odwykówki „Swobodny oddech” a pracownikami służby zdrowia ma być uczynienie z każdego adwentystycznego kościoła dodatkowo ośrodka zdrowia dla społeczności lokalnej, informuje Landless, który razem z innymi adwentystycznymi doradcami ds. zdrowia marzy, aby kościoły poza funkcją kultową pełniły rolę ośrodków pomagających polepszyć zdrowie, m.in. rzucić palenie, a także rolę ośrodków kształcenia i wsparcia. W ramach stosunkowo nowej współpracy Kościoła z Panamerykańską Organizacją Zdrowia zbory (parafie) wciąż namawiane są, aby w działaniach na rzecz zdrowia publicznego działały wspólnie z lokalnymi władzami i organizacjami zdrowia.

Osoby, które być może zechcą rzucić palenie, muszą jednak wiedzieć, dodaje Landless, że adwentyści pomogą im zupełnie bezinteresownie.

– Nasza pomoc w rzuceniu palenia – wyjaśnia – musi odzwierciedlać łaskawą miłość Chrystusa, pomoc bez ukrytych motywów. Dziesiątki ludzi nawiązało więź z Bogiem dzięki adwentystom – nie od razu, ale po jakimś czasie – bo uważali, że pomogli im ludzie, którym naprawdę na nich zależało. Nasza pomoc dla społeczeństwa musi być całkiem bezinteresowna, nie może kryć w sobie żadnych haczyków.

Efekty być może wpłyną pozytywnie na statystyki, które na razie zapowiadają, że w XXI w. tytoń zabije około miliarda ludzi, informuje Landless. Obecnie co roku wskutek powikłań związanych z użyciem tytoniu umiera 3 mln ludzi. W samych Chinach papierosy pali około 350 mln osób.

– To naprawdę wielki problem – stwierdza Landless.

– Musimy pomagać – wyraża przekonanie Landless. – Każdy adwentystyczny kościół musi się aktywnie zaangażować w profilaktykę antynikotynową i pomagać rzucić palenie. Również adwentystyczni przywódcy zajmujący się zdrowiem muszą wziąć na siebie odpowiedzialność oraz dalej wspierać i tworzyć nowatorskie pomysły na akcje rzucenia palenia i krzewienie abstynencji nikotynowej.


© Elizabeth Lechleitner/Adventist News Network
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl






Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.