Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Wywiad z europejskimi przywódcami Kościoła

FELIETON | 09/11/2011 | jk

Poniżej przedstawiamy wywiad przeprowadzony przez redaktorów adwentystycznego czasopisma „Ministry” ze zwierzchnikami trzech wydziałów obejmujących znaczną część Europy: Guillermem Biaggim, przewodniczącym Wydziału Euro-Azjatyckiego, skupiającego Rosję i większość krajów Europy Wschodniej; Brunem Vertallierem, szefem Wydziału Euro-Afrykańskiego, do którego należy Europa Zachodnia i Środkowa oraz afrykańskie kraje śródziemnomorskie; a także Bertilem Wiklanderem, przewodniczącym Wydziału Transeuropejskiego, obejmującego obszar od Wysp Brytyjskich aż po Bliski Wschód.

Willie Hucks (WH): Jakie pozytywne, ważne wydarzenia nastąpiły w ciągu ostatnich pięciu lat w waszych wydziałach?

Guillermo Biaggi (GB): Wydział Euro-Azjatycki poprzez programy satelitarne ma teraz sposobność dotrzeć z ewangelią zbawienia do tysięcy mieszkańców byłego ZSRR. Spotyka nas więc błogosławieństwo emitowania homilii takich mówców, jak np.: Mark Finley, Artur Stele z żoną Galiną, Mojżesz Ostrowski, Michaił Kułakow, Piotr Kułakow i Eugeniusz Zajcew.

W tym roku tysiące ludzi przychodziło na te kazania do naszych zborów albo też oglądało nas w domach przed ekranem telewizora lub komputera. Ponad tysiąc osób było z nami dzień w dzień online, za co Bogu niech będą dzięki. Do połowy marca ochrzciliśmy 1054 osoby.

Bruno Vertallier (BV): Pragnę z nadzieją i satysfakcją poinformować, że w Wydziale Euro-Afrykańskim zapoczątkowaliśmy nowy, skierowany do muzułmanów kanał Hope Channel. Nadajemy obecnie dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Przygotowania zajęły masę czasu, zanim bowiem jeszcze zaczęliśmy emisję, musieliśmy mieć ponad tysiąc programów. Cieszę się, że na skutek współpracy naszego wydziału z Wydziałem Transeuropejskim mamy przyjemność obserwować, jak tysiące, ale to tysiące ludzi odpowiadają pozytywnie na nasze programy. Wierzymy, że mieszkańcy tych islamskich krajów powinni poznać ewangelię. Z tą właśnie myślą emitujemy programy m.in. po arabsku, turecku i persku. Byliśmy też świadkami uruchomienia Światowego Radia Adwentystycznego (ang. AWR) w Hiszpanii, skąd audycje będą również docierać do Maroka.

Cieszymy się, że udało się nam otworzyć w Paryżu ośrodek ewangelizacyjny, gdzie prawie codziennie prowadzone są różne programy. Odgrywa to szczególnie ważną rolę w docieraniu do środowisk świeckich. Skupiamy się także na naszych szkołach i uczelniach i coraz bardziej angażujemy w dążenie do duchowego przebudzenia i odnowy. Nie jest łatwo, ale powinniśmy i tak chwalić Boga, że dał nam tyle środków, ludzi i materiałów do kontynuowana tego przedsięwzięcia.

Bertil Wiklander (BW): Jesteśmy bardzo wdzięczni Bogu za 15-procentowy wzrost liczby wyznawców w Wydziale Transeuropejskim w ostatnich pięciu latach. W wielu adwentystycznych uniach europejskich, zwłaszcza w Unii Brytyjskiej, liczba członków zwiększa się na skutek ewangelizowania imigrantów. Do Kościoła przyłączają się ludzie już wcześniej bardzo religijni, odnalezieni podczas akcji ewangelizacyjnych. Integracja różnych narodowości w jednorodny Kościół to nie lada wyzwanie. Jesteśmy jednak wdzięczni za to, co Bóg już uczynił dla nas pod względem wzrostu liczebnego.

Stworzyliśmy też program Relay Christ: ekipa trenerów podróżuje od unii do unii, szkoląc w każdej z nich 40-50 młodych osób, a następnie unie angażują chętną młodzież do konkretnych przedsięwzięć. Na przykład w Polsce czterysta młodych osób z osiemnastu zborów (parafii) puka do domów z pytaniem: „Czy chcieliby państwo wziąć udział w kursie biblijnym?”. Wielu Polaków odpowiada twierdząco. Potem powstaje lista adresów osób zainteresowanych odwiedzinami wolontariuszy. Grupa misyjna zapukała już do 26.000 mieszkań i dysponuje wieloma adresami, które przekazała pastorom miejscowych zborów. Dzięki temu przybyło wielu nowych wyznawców: Adwentystyczny Kościół w Polsce zanotował najwyższą w dziejach liczbę wyznawców, od bardzo dawna nie ochrzczono tylu ludzi co w zeszłym roku.

Ten sam trend wśród adwentystycznej młodzieży doprowadził do wzrostu liczby członków w Szwecji, gdzie od wielu lat adwentystów ubywało, a teraz od kilku lat z rzędu odnotowuje się przyrost. Szwecja to bardzo zeświecczony kraj i podobno aby przyprowadzić tam do Chrystusa jedną osobę, trzeba z danym człowiekiem pracować siedem lat. Z kolei w Grecji stworzyliśmy Ruch Dwustu Misjonarzy, uczący wyznawców, jak wychodzić do ludzi z ewangelią. Obserwujemy w Europie tendencję, że szeregowi członkowie, zwłaszcza młodzież, chcą wziąć misję Kościoła w swoje ręce. Kładziemy też szczególny nacisk na dzieci przy pomocy programu „Mali naśladowcy Jezusa” (Kids in Discipleship), powstałego w Ameryce Północnej i importowanego do Europy, gdzie realizowany jest teraz w każdej unii.

Kolejnym ważnym wydarzeniem jest otwarcie produkującego wspaniałe programy Ośrodka Multimedialnego Wydziału Transeuropejskiego. Założyliśmy też Ośrodek Multimedialny Al-Waad (arab. obietnica) w Bejrucie, gdzie audycje realizowane są z rocznym wyprzedzeniem. Obecnie telewizja Hope Channel pracuje nad ich przekładem. Mamy też prywatną inicjatywę ewangelizacyjną, która stała się wsparciem dla misji Kościoła. Jest nią LifeStyleTV w południowej Szwecji, obejmująca zasięgiem teren Europy północnej. Prowadzona jest też działalność wykorzystująca jako narzędzie interaktywne Internet.

Na Bliskim Wschodzie szejk pozwolił nam zbudować Kościół adwentystyczny. Możemy więc teraz otrzymać wizy, co daje nadzieję na całkiem nową epokę działalności misyjnej w tym regionie. Generalna Konferencja przyznała nam znaczne środki finansowe na zapoczątkowanie ewangelizacji w trzech krajach, gdzie nas jeszcze nie ma: w Syrii, w Jemenie i na Cyprze Północnym. A najwięcej chrztów w naszym regionie odbywa się w Sudanie. To tylko kilka najważniejszych rzeczy, jakie Bóg uczynił i czyni na terenie naszego wydziału.

Derek Morris (DM): Z jakimi największymi problemami się borykacie?

GB: Największe wyzwanie dotyczy szkoleń pastorów i starszych zboru. Planujemy w ciągu najbliższych pięciu lat wdrożyć nowo powstałe kursy, które mają w tym dopomóc.

BV: Rozwój zdolności przywódczych pastorów, starszych zboru i szeregowych wyznawców stanowi ważną kwestię także dla nas. Ponadto pastorzy z naszego wydziału głęboko interesują się teologią i chcą wiedzieć więcej, tak aby móc się lepiej zajmować aktualnymi sprawami.

Na przykład laicyzacją. Pastorzy zdają sobie sprawę ze zróżnicowania kulturowego i trzeba nad tym pracować, ponieważ w dużych miastach mówi się często co najmniej dziesięcioma językami. Duszpasterzy w Europie czasem ogarnia chyba przygnębienie z powodu braku sukcesu. Starają się, jak mogą, a chrztów jak na lekarstwo. Muszą pamiętać, że co zasieją, pobudzi do życia Duch Święty. Mamy zawsze ich pocieszać, aby nie dawali za wygraną, bo ich służba to coś wspaniałego.

BW: Mentalność europejska bardzo odbiega od tradycyjnej mentalności adwentystycznej. Aby mówić ludziom o naszej wierze, musimy znaleźć wspólny język, wiedząc, z jakich pochodzą środowisk. Jest wiele rzeczy, które jako adwentyści przyjmujemy za oczywistość: znajomość Biblii oraz przekonania, które żywimy i kochamy. Wielu Europejczyków to jednak ludzie zeświecczeni, ufający nauce i nie wierzący w istnienie Boga. Jest też wielu postmodernistów, nigdy nie odrzucających możliwości istnienia Boga, lecz jedynie chcących się przekonać, czy faktycznie istnieje. Musimy znaleźć pozabiblijne sposoby, które by ich przekonały. Gimnastykując się, jak dotrzeć do ludzi w Europie, niektórzy adwentyści okazują niezadowolenie, bo uważają, że nie głosimy właściwego poselstwa. Ależ głosimy, tyle że rozkładamy je w czasie. W Europie trzeba nawet siedmiu lat, aby pastor przyprowadził kogoś do Chrystusa, co naturalnie, jak wspomniał Bruno, jest dla kaznodziejów bardzo ciężkim doświadczeniem, toteż potrzebują dużo słów zachęty.

Dla Europejczyka chrześcijaństwo to przeżytek. W Stanach Zjednoczonych można zobaczyć ludzi modlących się w restauracji przed posiłkiem, w Europie natomiast czegoś takiego nie uświadczysz. Jeśli mówisz, że jesteś chrześcijaninem, myślą, że zwariowałeś. To bardzo postchrześcijańskie społeczeństwo, które odstawiło chrześcijaństwo do lamusa. Nie ma już miejsca na chrześcijańskie wartości w dyskursie publicznym. Na świecie cieszymy się wszelkimi swobodami, a w Europie jesteśmy spychani na margines. W takiej właśnie atmosferze musimy głosić ewangelię.

Nasze zbory w Europie są na ogół niewielkie (50-100 wyznawców) i dysponują znikomymi środkami i małą garstką ludzi, którzy mogą coś zrobić. To problem. Wyzwaniem jest też wielokulturowość, ponieważ do Europy przyjeżdża sporo emigrantów. Jak stworzyć atmosferę poczucia przynależności, jedności?

Kolejny szkopuł to małe unie. Wydział Transeuropejski skupia trzynaście unii, w tym jedenaście na terenie Europy. Unia Brytyjska liczy 32.000 wyznawców, ale we wszystkich pozostałych uniach liczba członków zawiera się w przedziale 2500-8000. Im mniejsza unia, tym większy ciężar finansowy, który musi udźwignąć, i tym większa dodatkowa odpowiedzialność spoczywająca na barkach dyrektorów sekretariatów.

WH: Ponieważ jako Kościół kładziemy nacisk na duchowe przebudzenie i odnowę, mam w związku z tym osobiste pytanie do każdego z was: Jak w natłoku codziennych obowiązków udaje się wam utrzymywać żywą łączność z Bogiem?

GB: To wyzwanie, przed którym staje każdy wyznawca: jak spędzić więcej czasu z Bogiem? Księga Psalmów 5,4 mówi: „O Panie, słyszysz mój głos od rana” (Biblia Tysiąclecia). Musimy przychodzić do Boga codziennie rano. W Wydziale Euro-Azjatyckim staramy się realizować program stworzony w Wydziale Południowoamerykańskim, polegający na spędzeniu czterdziestu kolejnych poranków z Bogiem, tak aby wyrobić w sobie dobry nawyk spędzania z nim każdego ranka. Przygotowano do tego specjalny materiał: dwie książeczki z rozważeniami biblijnymi na każdy dzień. Zacząłem więc modlić się o to, by samemu każdego ranka chcieć spędzić z Bogiem szczególny czas. Rano staram się rozmyślać o Bogu i powtarzać sobie w głowie około czterdziestu różnych tekstów biblijnych. Jednym z bardzo interesujących sposobów jest alfabetyczne ich zapamiętywanie. Zaczynam od tekstu zaczynającego się literą A, potem przechodzę do litery B, później C itd. Przerabiam tak cały alfabet, rozmyślając tym samym o Bogu. Dzięki temu znajdujemy wspaniałe źródło siły w Piśmie Świętym, które w ciągu dnia, gdy służymy Bogu, dodaje nam sił.

BV: Modlę się, czytam i studiuję Biblię oraz głoszę kazania. Co więcej, pewnego dnia zaapelowałem do Boga o następującą rzecz: „Panie, duchowe przebudzenie musi się zacząć we mnie!”. Naprawdę chcę tego doświadczyć. Od strony praktycznej uważam też za ważne kontakty z ludźmi – kolejne źródło przebudzenia, orzeźwiającego doświadczenia.

BW: Ja wezwanie do przebudzenia i odnowy przyjąłem jako zachętę do rewizji własnego życia i wyeliminowania tego, co szwankuje. Zauważyłem na przykład, że się przepracowuję. Ilość pracy, jaką sobie narzucam, wyczerpuje mnie, nie pomagając mojemu życiu duchowemu. Teraz bardziej zwracam uwagę na to, ile pracuję, i próbuję odzyskać w tej kwestii równowagę. Staram się ćwiczyć i sądzę, że nam, pastorom, grozi zatracenie sobotniego błogosławieństwa, ponieważ podróżujemy, odwiedzamy ludzi, modlimy się, spotykamy. Kiedy człowiek wygłasza w sobotę jedno, dwa kazania, a potem rozmawia z ludźmi o ich problemach, to tak naprawdę nie odpoczywa. Wprawdzie duszpasterstwo to służba, aktywna praca, ale moim zdaniem trzeba i z tym uważać.

Wymieniona już została modlitwa, kontemplacja i studiowanie Biblii. Przychodzi mi jeszcze do głowy ewangelizacja i dzielenie się doświadczeniami w chodzeniu z Bogiem. Ilekroć teraz mam ku temu okazję, rozmawiam na ten temat z ludźmi spoza Kościoła piastującymi różne urzędy. Kiedy podróżuję, staram się przy każdej sposobności dzielić moją wiarą ze współpasażerami, bo rozmawianie z innymi o tym, w co wierzę, wpływa na moją duchowość. Czuję wtedy, że mówi przeze mnie Duch Święty. Odkryłem, że kiedy głoszę homilie (a sprawia mi to wielką radość) odgrzewając stare kazania, raczej mnie to nie inspiruje. Teraz staram się za każdym razem przygotowywać nowe kazanie. Kiedy otwieram Słowo Boże i gorliwie studiuję je, aby wygłosić homilię w oparciu o dany fragment Biblii, naprawdę przybliża mnie to do Boga. Trzeba właśnie wykonywać tę dokładną pracę, mnie w każdym razie przynosi ona błogosławieństwo. Ważne jest też, aby stale czytać pobudki i stale mieć je przy sobie, każdego dnia rozważając biblijne teksty. I ostatnia rzecz: jeśli pozostaje się w bliskich kontaktach ze swoimi pracownikami z biura, to normalne i naturalne, że o dowolnej porze będziecie zginać kolana do wspólnej modlitwy.

DM: Wspaniałe spostrzeżenia. Dziękuję bardzo za podzielenie się nimi. Wiem, że wywiad ten będzie czytać wielu pastorów i przywódców religijnych. Pokrzepieniem będą dla nich nie tylko wasze słowa, ale i dany przykład szukania osobistej duchowej więzi z Bogiem. Ostatecznie przecież modlimy się, aby ci, którzy to przeczytają, doświadczyli duchowego przebudzenia i abyśmy ujrzeli wylanie Ducha Świętego na wiele nowych, mądrych sposobów zarówno w Europie, jak i na całym świecie.


© Derek Morris, Willie E. Chucks II/Ministry Magazine 10/2011
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl





Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.