Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Nowe mówi NIE staremu

FELIETON | 03/11/2011 | jk

Dave Thomas, dziekan Wydziału Teologii na adwentystycznym Walla Walla University, zadaje w znakomitym felietonie pytanie: „Jaki byłby świat, gdyby naśladowcy Chrystusa znani byli z dobroci?”(1).

Zdaniem Thomasa, gdyby Biblia naprawdę była ich przewodnikiem, z pewnością przywiązywaliby wagę do tego, do czego wzywa ich religia. Autor kieruje swoje spostrzeżenia przede wszystkim pod adresem adwentystów dnia siódmego, ale w równym stopniu można by je odnieść do wszystkich uczniów Jezusa. Artykuł uczy m.in. tego, że „życie Prawdą” przejawiałoby się w czymś więcej aniżeli samej poprawności doktrynalnej.

W komentarzu Thomasa pobrzmiewa pytanie postawione niedawno przez byłego zwierzchnika światowego Kościoła adwentystycznego: na ile pociągający jest Kościół dla tych, których przecież pociągać powinien? W opublikowanej niedawno dającej do myślenia książce Where Are We Going? (Dokąd zmierzamy?) Jan Paulsen, bo o nim mowa, wzywa przywódców Kościoła do zajęcia się atmosferą w zborach (parafiach).

„Dla niewierzących – pisze – nasze zbory mają być miejscem uzdrowienia i odnowy, miejscem pociągającym więziami opartymi na wzajemnej trosce. (…). Dla wierzących z kolei mają być miejscem, gdzie czują się swobodnie i bezpiecznie, jak w domu. Mają być miastami ucieczki, nie polami bitwy”(2).

Niedawne wybory parlamentarne w Polsce wywołały na nowo dyskusję o przenikaniu się religii i polityki oraz o tym, z czego powinien być znany Kościół powszechny. W tym wydawałoby się zdecydowanie katolickim kraju jednym z niespodziewanych zwycięzców październikowych wyborów okazał się antyklerykalny centrysta Janusz Palikot.

Od niezrozumiałych populistycznych wygłupów, happeningów i sloganów Palikot, mistrz medialnego rozgłosu w polityce, przeszedł do udanej kampanii, rzucając wyzwanie katolickiemu establishmentowi, łącznie z jego domniemaną zacofaną żądzą zdominowania polskiej polityki. Ruch Palikota zajął trzecie miejsce, uzyskując ponad 10% poparcia.

Hasła Palikota wzywające do wyzwolenia kraju z okowów bigoterii przemówiły do młodszej generacji. W większości postmodernistyczne pokolenie młodych Polaków ma już dość dogmatycznego katolicyzmu, który decyduje o ich wolności w życiu publicznym. Głosowali za zmianami oraz przeciw majstrowaniu przy współczesnych rozwiązaniach problemów dzisiejszej Polski.

Temat wprawdzie nie nowy, ale pojawia się regularnie jak w zegarku, niczym odradzająca się na wiosnę roślinność. Nowe mówi NIE staremu.

Kiedy niedawno zetknąłem się z relacjonowanymi w mediach wyborami w Polsce, moją uwagę przykuł artykuł wstępny księdza Adama Bonieckiego, byłego redaktora poważanej, niezależnej gazety katolickiej Tygodnik Powszechny. W opublikowanym dwa dni po wyborach artykule Boniecki określił wynik wyborczy Palikota jako „antyklerykała sukces spodziewany”(3).

Duchowny stwierdza, że „niepoważny Palikot nagle się okazał poważny”. W świeckiej Europie Polskę często postrzega się jako „zieloną wyspę wiary”. Katolicki komentator odnosi się do wielu ostrych reakcji na zarzuty Palikota pod adresem katolickiego establishmentu i podejmowane przez polityka próby uczynienia z Polski państwa laickiego. Autor artykułu zadaje następnie pytania, które według niego katolicki mikrokosmos powinien sobie wziąć do serca.

„Słuchając często niesprawiedliwych oskarżeń – pisze Boniecki – wsłuchując się w relacje często jednostronne i tendencyjnie antykościelne, warto jednak postawić pytanie, które postawił Paweł VI, kiedy z oburzeniem referowano mu zarzuty stawiane Kościołowi: »czy przypadkiem i oni nie mają racji?«”.

Następnie autor podejmuje odwieczny problem wielu chrześcijan pragnących postępować w zgodzie ze swoim sumieniem, których inni prowokują... i obserwują ze zdziwieniem.

Jeśli chrześcijanie reagują gniewem, niesprawiedliwością albo obojętnością, to należałoby chyba zgodzić się z pytaniem Bonieckiego: „(...) jakie oblicze Ewangelii ukazujemy światu my, wierzący?”.

Ale to jeszcze nie wszystko. „Czy niewierzący, patrząc na nas – kontynuuje duchowny – mogą powiedzieć o nas, jak »poganie« o pierwszych chrześcijanach: »patrzcie, jak oni się miłują«? Czy jesteśmy świadkami ewangelicznego ubóstwa? Bezinteresowności? Miłości? Troski o najsłabszych? Czy każdy ubogi może z ufnością zapukać do naszych drzwi? A grzesznik, bluźnierca, satanista? Czy bardziej się troszczymy o instytucję, czy o człowieka? Czy niedzielne Msze w naszych parafiach są radosnym przeżyciem wspólnoty?” – pisze Boniecki.

Mam podobne odczucia. Można być chrześcijaninem orientacji protestanckiej i przy tym – abstrahując od teologii – prezentować, niestety, postawę arogancji i krytykanctwa względem przedstawicieli innych poglądów, także skrajnych.

Boniecki pyta dalej: „Czy zostawiamy 99 owiec, żeby szukać jednej zagubionej? Czy odnalezioną bierzemy w ramiona, czy raczej zasypujemy wyrzutami (»gdzieś polazła?«) i domagamy się oznak skruchy, aktów zadośćuczynienia?”.

Wreszcie autor pisze: „Warto wobec sukcesu Ruchu Palikota zrobić poważny rachunek sumienia: czy aby na pewno ludzie, patrząc na nasze czyny, wychwalają Ojca, którzy jest w niebiesiech?”.

Przed laty natrafiłem w adwentystycznym czasopiśmie na ogłoszenie pewnej adwentystki, która zastanawiała się, czy ma szansę wyjść ponownie za mąż, za współwyznawcę. Napisała: „Brzydka, gruba, samotna matka szuka miłości”. Dalsze informacje świadczyły, że chociaż regularnie uczęszcza do kościoła i czynnie uczestniczy w działalności ewangelizacyjnej, łaknie miłości. Oczywiście, chciała też znowu być mężatką. Po prostu nie czuła się częścią wspólnoty wierzących.

Ujmując rzecz najprościej, wiele Kościołów uznających się za powierników dobrej nowiny nie postępuje zgodnie z tym, co głosi.

Choć wszystkie te kwestie dotyczą ogółu chrześcijaństwa, to najważniejsze jest spytać samego siebie, czy moje własne chrześcijaństwo emanuje sprawiedliwością, życzliwością oraz szeregiem cnót, jak choćby wdzięczność i szczodrość?

Bez względu na odpowiedź, bez względu na to, co potrzebujemy u siebie zmienić – miarą wartości naszego życia jest stosunek do drugiego człowieka.


© Rajmund Dąbrowski/Pushingtheborders.blogspot.com
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

(1). Blog czasopisma Spectrum Magazine, 14.10.2011. Autor przypomina apostolskie rady zawarte m. in. w 2 Liście Ap. Piotra 1:5-7.
(2). Jan Paulsen, Where Are We Going?, wyd. Pacific Press, 2011, s. 106.
(3). Ks. Adam Boniecki, Antyklerykała sukces spodziewany, Tygodnik Powszechny, 11.10.2011.

Z ostatniej chwili – ks. Boniecki dostał zakaz wypowiadania się w mediach. Więcej w
ONET.PL




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.