Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Jak klękać to przed Bogiem

FELIETON | 13/06/2011 | jk

„Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Na to odrzekł mu Jezus: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”. (Ew. św. Mat. 2, 8-10)

Od jakiegoś czasu ten tekst snuje mi się po głowie i postanowiłam go teraz przywołać w kontekście kultu relikwii. W jednej z gazet znalazłam reportaż z pewnej parafii gdzieś w Polsce, do której trafiły relikwie w postaci kawałka włosa. Proboszcz z wielkim przejęciem opowiadał, jak wielu ludzi przychodzi teraz i modli się do relikwii o pomoc w rozwiązaniu życiowych problemów, o uzdrowienie itp. Zwrócił też uwagę na ożywienie religijne od momentu, gdy parafia otrzymała relikwie. Jestem wyjątkowo nieodporna na takie wiadomości.

Jak to się stało, że człowiek, jego szczątki, ubranie, które nosił, przysłoniły skutecznie Boga? Jak to jest możliwe, aby rzeczom, przedmiotom, kawałkom włosa, czy kropli krwi przypisywać moc, jaką ma jedynie Bóg, w którego wierzą chrześcijanie. Co się stało z nauką Jezusa i apostołów?

W Księdze Dziejów Apostolskich, w 14. rozdziale, Łukasz, autor Księgi i osobisty lekarz apostoła Pawła, opisał wydarzenie, jakie miało miejsce w jednym z miast Ikonium, w Listrze. W czasie przemówienia apostoła Pawła, jeden z uczestników spotkania, chory na bezwład nóg, został uzdrowiony.

Paweł przyglądał mu się bacznie w czasie przemówienia i zauważywszy w jego oczach przypływ wiary wezwał go do powstanie. Człowiek ten zerwał się i zaczął chodzić. Jak była reakcja tłumu?

Tłum zaczął wołać: Bogowie przybrali postać ludzi i przybyli do nas! Barnabę nazwali Zeusem, a Pawła Hermesem, gdyż głównie on przemawiał. Jakby mało tego było, kapłan Zeusa postanowił złożyć przed Pawłem i Barnabą ofiarę z wołu. Obaj na wieść o tym rozdarli swoje szaty (był to znak oburzenia, przerażenia, smutku i żałoby), rzucili się w tłum krzycząc: Ludzie, dlaczego to robicie! My także jesteśmy ludźmi, podobnie jak wy podlegamy cierpieniom. Nauczamy was, abyście odwrócili się od tych marności do Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię, i morze i wszystko, co się w nich znajduje.

Zachęcam do przeczytania całości. Mieszkańców Listry można usprawiedliwić. Nie znali jedynego Boga, wierzyli w różne bóstwa, mniej lub bardziej życzliwe, a cud, jakiego byli świadkami wywołał w nich euforię i zareagowali tak, jak umieli – w Pawle i Barnabie chcieli widzieć swoich bogów. Reakcja Pawła i Barnaby pokazuje, jak bardzo przeraziła ich ta próba oddania im czci. „My także jesteśmy ludźmi” – wołali ze zgrozą, drąc swoje szaty.

Dzisiaj też powinniśmy drzeć swoje szaty, my chrześcijanie, którzy jesteśmy świadkami bałwochwalstwa. Kiedy rzecz staje się bóstwem, któremu przypisuje się moc, jak inaczej można nazwać takie zjawisko?

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus ukląkł przepasawszy się prześcieradłem i umył nogi swoim uczniom. Dlaczego to zrobił? Od razu im wyjaśnił: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem” i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. (Ew. św. Jana 13, 12-15). Była to lekcja pokory.

Gdyby chrześcijaństwo trwało w nauce Jezusa i apostołów, nie miałoby tyle krwi na rękach i takiego bezmiaru pychy, jaki dziś okazuje. Człowiek nie klękałby przed człowiekiem i nie całowałby go w rękę tylko dlatego, że ten drugi uważa się za kogoś uprzywilejowanego. Religia nie wkraczałaby do instytucji państwowych, w Sejmie nikt nie odważyłby się pod osłoną nocy powiesić krzyża, nikomu nie przyszłoby do głowy wykorzystywać krzyż do politycznej zawieruchy. W publicznych szkołach zamiast lekcji religii jednego wyznania, byłaby etyka i filozofia, bo tej wiedzy brakuje tym wszystkim, którym powierzono odpowiedzialność za innych ludzi.

Żyjemy w świecie chaosu, kryzysu, miesza się nam święte z pospolitym. Ludzie ludziom, w obrębie tej samej religii robią sobie świństwa i wcale im to nie przeszkadza mówić o wartościach chrześcijańskich. Zdewaluował się honor, Boga przysłoniły relikwie, a człowiek uzurpuje sobie prawo rozstrzygania, kto jest mniej lub bardziej święty.

I to wszystko dzieje się w XXI wieku, przy dostępności do wiedzy, do źródeł wiary i nauki Jezusa.

Podobno żyjemy w państwie świeckim, gdzie ustawowo zapisano rozdział państwa i Kościoła. W ostatnich latach trudno było w to uwierzyć. Ostatnio pojawiła się jednak iskierka nadziei, oby za szybko nie zgasła, oby z niej powstał płomień. Gdy usłyszałam z ust premiera, że partia rządząca nie będzie klękać przed nikim, bo klękać należy tylko przed Bogiem, nabrałam nadziei na normalne, świeckie państwo.

Może jestem naiwna, ale każdemu wolno marzyć...


© Barbara Niemczewska/www.adwentysci.waw.pl





Dodaj swój (przemyślany) komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.