Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

„Dziwny jest ten świat...”

FELIETON | 18/03/2011 | jk

Kilkadziesiąt lat temu studiowałem na SGGW (dzisiejsza SHG) w Warszawie. Trudne to były czasy, rodzice mieszkali w Białymstoku, a ja kątem na strychu przy ul. Foksal 8.

Czasami brakowało „grosików” na jedzenie – tato (pastor) był przez wykonywaną profesję „trefny” dla władz PRL-u i dlatego ja nie otrzymałem stypendium państwowego, a to co dostawałem od rodziców – wystarczało z biedą na pół miesiąca.

Jednego wieczoru zechciało mi się „ukulturalnić”. Ponieważ to był początek miesiąca, przyszedł od taty przekaz pieniężny na 300 zł (tyle otrzymywałem od rodziców na cały miesiąc), wtedy to było bardzo dużo, tato zarabiał ok. 2000 zł.

Lubiłem Teatr Dramatyczny w Pałacu Kultury – grał tam mój ulubieniec Gustaw Holoubek, ale... nie było już biletów. Obszedłem więc Pałac Kultury od strony Alei Jerozolimskich, a tu przed Salą Kongresową niemalże tłum. Zagadnięty ktoś przeze mnie co tu się dzieje odpowiedział, Niemen jest z koncertem. Wiedziałem coś niecoś o nim, ale nie za bardzo – skoro taka duża kolejka – może to będzie coś ciekawego, jeśli dostanę bilet. Udało się, miałem miejsce gdzieś tam na balkonie zupełnie z tyłu.

Nie przepadałem wtedy za tego rodzaju muzyką i śpiewaniem, ale skoro dostałem bilet i już jestem w Sali Kongresowej wypełnionej do ostatniego miejsca ( 3000 słuchaczy) – no to muszę „znieść” ten hałas.

Byłem jednym z tysięcy widzów i słuchaczy, nieco zagubiony – aż tu nagle Czesław Niemen i jego „Dziwny jest ten świat”. To było przeżycie... młody człowiek wciśnięty w fotel... Niemen przemawiał decybelami: „Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim. Nie! Nie! Nie! – a z nim 3 tys. obecnych wrzeszczało...

Od tej pory w moim życiu często wraca dźwiękowy obrazek z Sali Kongresowej zatytułowany: „Dziwny jest ten świat”.

Tak! – jakże dziwny jest ten świat. My sobie żyjemy spokojnie, a w różnych miejscach świata ludzie płaczą, żyją w strachu, walczą i giną z bronią w ręku w walce o wolność i sprawiedliwość. Inni natomiast, którzy budowali swój kraj w pokoju zaznali śmierci, a ci co przetrwali przeżywają strach, ból, cierpienie i niepewność – walczą o przetrwanie.

Setki tysięcy ludzi są bez wody, jedzenia, prądu bez ogrzewania, a temperatury spadają poniżej zera – bez dachu nad głową. Tymczasowe schroniska dla uchodźców pękają w szwach, wiele osób przy niskiej temperaturze leży pod gołym niebem przykryci tylko kocami. Są tysiące zagubionych dzieci, które straciły swe domy i rodziców.

Przejmujące są zdjęcia, które oglądamy z Japonii np. sterczące, pokręcone szkielety domów, poniżej rumowiska i zwałów śmieci – siedzi samotna kobieta i płacze... żołnierz w hełmie uśmiechający się do malutkiego odnalezionego wśród gruzów dziecka... leżący na ziemi niebieski worek plastykowy otoczony ekipą ratowników oddających hołd jednej ze znalezionych ofiar... obrazy płynących ulicami domów, samochodów, łodzi i kutrów rybackich – to jak obrazy surrealistyczne.

"Kobieta ok. 50 lat orzeszki w lewej kieszeni. Duży pieprzyk. Zegarek Seiko". "Mężczyzna 70 - 80 lat, miał na sobie fartuch z napisem 'Retacom' - brzmią niektóre wpisy. Jeden z nich przyciąga wzrok trzydziestolatka Hideki Kano - "To chyba moja mama" - mówi, a następnie udaje się w kierunku prowizorycznej kostnicy.

Otrzymujemy coraz to nowe informacje na temat tego co dzieje się w Kraju Wiśni, oto czytamy w doniesieniach medialnych: Skala potrzeb Japończyków dotkniętych niszczycielskim trzęsieniem ziemi i tsunami zaczyna przerastać możliwości władz. Ludziom zaczyna brakować podstawowych artykułów, a w niektórych miejscach rząd jest w stanie zaspokoić tylko niewielką część ich potrzeb. O niewyobrażalnej skali tragedii świadczy apel o trumny i worki na zwłoki, których po prostu zaczyna brakować. Domy pogrzebowe i krematoria w rejonie klęski żywiołowej nie nadążają z przyjmowaniem zmarłych. A morze i gruzy odsłaniają kolejne ofiary kataklizmu... Ale jesteśmy cierpliwi, ponieważ w rejonie kataklizmu cierpią wszyscy = mówią Japończycy.

„Dziwny jest ten świat”... W telewizji niemalże równolegle oglądamy cierpienie ludzi w Japonii i na drugiej stronie świata – w Libii. Obraz Libijczyka nawołującego ze łzami w oczach cały świat, do niesienia pomocy i obrony cywilnej ludności, mówił ja jestem cywilem... ale dziwnie to brzmiało w jego ustach, – bo w ręku trzymał kałasznikowa...

Jakże odmienni są Japończycy zdyscyplinowani, zorganizowani – są smutni, w szoku, ale nie panikują i nie wołają na cały świat – dzieje się nam krzywda.

„Dziwny jest ten świat”... kiedy wybuchła rewolta w krajach bogatych w ropę naftową, zaraz ruszyła flotylla okrętów wojennych z tysiącami żołnierzy, do zagrożonych regionów. Odbywały się rady, narady, spotkania, sesje ONZ, Ligi Arabskiej, NATO itd.

Ci co mają i rządzą pieniądzem wołają: „Kryzys nuklearny wzmacnia dolara... Katastrofa w Japonii służy notowaniom franka szwajcarskiego... Zieloni złapali (radioaktywny) wiatr w żagle... Panika w Tokio doprowadziła do przeceny ropy, podniosła kurs franka... itd.”

A tam ludzie ocaleni z tsunami oczekują na wodę, żywność, leki, namioty, domy, ropę do ogrzewania – wybuchły reaktory atomowe, wydobywa się skażenie radioaktywne – tam biedni ludzie z trwogą wypatrują pomocy... świecie czy możesz pomóc? Już 70 krajów oferowało pomoc, do Japonii przybyły ekipy ratownicze, ale to wciąż jest za mało... pomoc potrzebna jest już. Może flotylle zaprzestaną działań wojennych czy pilnowania złóż ropy naftowej i cały świat ruszy na pomoc ludziom w zagrożonych terenach?

My póki co, cieszmy się życiem i tym światem choć – „Dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła... Lecz ludzi dobrej woli jest więcej...”.

Czy potrafisz współczuć i pomóc bliźniemu?


© Kornel Bogusławski/www.dandypolish.org.au
Publikacja dzięki uprzejmości autora i serwisu












Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.