Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Krzyżowanie krzyża

FELIETON | 13/03/2011 | jk

“Dawniej był łotr na krzyżu, dzisiaj krzyż na łotrze”(1).

Młode pokolenie nie pamięta jak przed laty, już w wolnym kraju, pod osłoną nocy, łamiąc wszelkie zasady wywalczonej pokojowo demokracji, posłowie na Sejm Rzeczypospolitej wieszali krzyż w sali posiedzeń, a ówczesna minister edukacji zwyczajnym zarządzeniem, bez konsultacji społecznych wprowadzała do szkół religię.

Ot, mieli prawo, mógłby ktoś powiedzieć; po tylu latach ucisku i gnębienia, wreszcie można pokazać, w co się wierzy. Przecież żyjemy w chrześcijańskim kraju, a krzyż jest symbolem wyznawanej wiary. Czyżby?

Posłowie na Sejm i pani minister całkowicie zlekceważyli fakt, że na terenie Rzeczypospolitej żyją nie tylko katolicy. Są też protestanci, prawosławni, muzułmanie, wyznawcy judaizmu i wiele różnych mniejszych grup wyznaniowych, które także płacą podatki, idą do urn wyborczych i kochają swój kraj, który czasami jest dla nich macochą z mrocznych bajek dla dzieci. Ta macocha woli katolików, inni są dla niej obciążeniem, piątym kołem u wozu, na dodatek irytującym, bo czasami skrzypi.

Nawet powołany do życia urząd rzecznika do spraw równego traktowania ani myśli zając się tą nierównością. Tego tematu po prostu nie ma, bo zawsze można komuś się narazić.

W państwie świeckim na symbole religijne nie ma miejsca w budynkach użyteczności publicznej, bo miejscem dla symboli religijnych są kościoły, domy modlitwy i budynki należące do grup wyznaniowych.

Ubiegłoroczna awantura z krzyżem pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie ma swój wstydliwy początek w Sejmie Rzeczypospolitej, gdzie symbolu religijnego, znaku męki Chrystusa użyto, jako narzędzia w walce politycznej i co gorsza, nadal trwa ta niegodna walka.

Kolejne ekipy rządzące, które miały większość w Sejmie, nie miały odwagi zdjąć krzyża, wycofać religię ze szkół takim samym zarządzeniem, jakim ją wprowadzono. Zawsze były jakieś interesy do zrobienia, które wymagały wsparcia dominującego Kościoła.

Nawet partia lewicowa, która teraz tak krzyczy i żąda zniesienia przywilejów kościelnych, wtedy nie miała odwagi, bo już miała władzę, interesy z nią związane, a dziś o nią zabiega, bo idą kolejne wybory, a niektórym marzy się fotel premiera lub choćby wice.

To wszystko jest tak dalece gorszące i znieważające krzyż i jego symbolikę, że z bezsilności opadają obie ręce. Co mają robić chrześcijanie, dla których takie traktowanie krzyża jest zgorszeniem? Do kogo mają się odwołać ci, których widok krzyża na sali sejmowej i gorszące awantury pod nim, nie przebieranie w słowach, nienawiść i zwyczajna podłość, są bolesne i nie do przyjęcia?

Czy o takim chrześcijańskim świecie marzył Jezus, który w męce zawisł na krzyżu?

Warto byłoby się zastanowić, jakie korzyści przyniosły owe podstępne działania posłów i minister edukacji. Wiadomo, że po owocach poznaje się wartość czynów. Jakie mamy dziś owoce tych dokonań? Dewaluacja krzyża, używanie go jako przedmiotu do walki politycznej z przeciwnikami, podział społeczeństwa i nieustający konflikt, to fakty widoczne gołym okiem.

Stosunek młodzieży do lekcji religii wyrażający się w wielu przypadkach lekceważeniem katechetów, odpływ ludzi z kościołów, to też fakty znane. Nic dobrego takie działania nie przyniosły naszemu społeczeństwu. Przyczyniły się głównie do pogłębienia podziałów.

W kontekście walki krzyżem warto przypomnieć sobie scenę pojmania Jezusa w ogrodzie Getsemani opisaną w Ewangelii według św. Mateusza w rozdziale 26 i wierszach od 47 do 56. Kiedy zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów i starszych ludu do pojmania Jezusa rzuciła się na niego, jeden z apostołów wyciągnął miecz, ugodził sługę najwyższego kapłana i odciął mu ucho. Jaka była reakcja Jezusa na ten czyn? Cytuję z Ewangelii:

„Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów?”(2).

Czy te słowa nie uczą nas, że jakakolwiek walka w obronie Jezusa i wiary chrześcijańskiej, w tym walka krzyżem, jest nie do zaakceptowania? Może warto zastanowić się, czy ci, którzy dziś chwytają krzyż i w różny sposób nim wymachują, dewaluują jego znaczenie, od tego krzyża zginą?

Przed nami kolejna pamiątka śmierci i zmartwychwstania Jezusa. I co z tego wynika w przestrzeni publicznej? Kolejne święto handlu, kolorowych jajek, żółtych kurczaczków, baranków z cukru, mazurków, bab wielkanocnych, uginającego się stołu od świątecznego jadła... a w cieniu tego wszystkiego, krzyż na Golgocie i zero refleksji.


© Barbara Niemczewska/www.adwentysci.waw.pl

(1). Epigramat Puszkina w wolnym przekładzie A. Mickiewicza.
(2). Biblia Tysiąclecia, Nowy Testament, Ew. św. Mateusza 26, 52-53.




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.