Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Co jest z tym diabłem?

FELIETON | 05/12/2010 | jk

W chrześcijańskiej teologii Szatan niemal zupełnie stracił swoją pozycję. Przyjrzyjmy się choćby poglądom trzech pisarzy w najnowszych publikacjach biblijnoteologicznych.

I

Znany badacz Nowego Testamentu N.T. Wright w pełni zdaje sobie sprawę z wszechobecności zła w dzisiejszym świecie. W ostatnim swoim dziele dostrzega je zarówno we wstrząsach zachodzących w przyrodzie, jak też w kontrolowaniu przez zło ludzkich umysłów i dusz. Granica między dobrem a złem nie oddziela poszczególnych zbiorowości ani jednostek, lecz przebiega „w każdej osobie i każdym społeczeństwie”(1).

Wright wypowiada się dobitniej na temat zepsucia ludzi niż samego Szatana. W odniesieniu do nadprzyrodzonego zła ostrzega, że „ma ono niewidzialny wymiar, kryje się za nim coś więcej aniżeli to, co widać gołym okiem”(2). W biblijnym „Szatanie” upatruje jednak „ni to ludzkiej, ni to boskiej quasi-osobowej siły”(3), „negatywnej siły” lub „mglistej istoty (bądź istot)”(4), nad którą odnosi zwycięstwo Jezus. Szatan jest „ważny, ale nie za bardzo”(5). Wright ponadto wyróżnia kilku szatanów: starotestamentowego, kuszącego Jezusa na pustyni oraz smoka z Księgi Apokalipsy(6).

Pisarz dochodzi też do wniosku, że zło, tradycyjną domenę zła, należałoby określić jako „moralno-duchowy odpowiednik czarnej dziury”(7). Tak więc Szatan byłby „niewiadomą we wszystkich naszych moralno-duchowych równaniach. Bez względu na to, jak świetnie staramy się coś uporządkować, ile się modlimy, jak słuszna jest nasza teologia i z jakim zapałem podchodzimy do działania – zawsze będą nam przeszkadzać negatywne siły (ewentualnie Negatywna Siła) i musimy się z tym liczyć”(8).

II

Zdaniem Barta Ehrmana, Szatan w religii Izraelitów stał się diabłem dopiero w późnym okresie, mniej więcej w czasie powstania Machabeuszy w latach 170-150 p.n.e., kiedy to w środowisku żydowskim pojawiły się poglądy apokaliptyczne, rzekomo przedstawiające świat w kategoriach dualistycznych: Bóg dzierży ster dobra, a jego przeciwnik, diabeł, Szatan, dzierży ster zła(9).

III

U Roberta Aldena Szatan odgrywa znacznie ważniejszą rolę niż u Wrighta czy Ehrmana. Nie oznacza to jednak, że przyznaje on Szatanowi należną mu pozycję. Dzieło Aldena pt. New American Commentary w uwagach do Księgi Hioba opisuje Szatana jako rezydującego w znacznie osobliwszych rejonach, niż to opisuje Wright. Ponadto Szatan nie znajduje się w tym ciekawym miejscu sam. Idąc w ślad za wybitnymi egzegetami, jak Emil Kraeling czy Marvin Pope, Alden wychodzi z założenia, że role i cele Szatana i Boga są w Biblii zgodne(10). Twierdzi, że Szatan należy do niebiańskiego rządu, którego członkowie nie są dobrzy(11). Pogląd, że Szatan jest partnerem Boga, całkowicie odbiega od koncepcji Wrighta – ten z początku widzi w Szatanie poboczną postać, która awansuje potem do roli złowrogiego kusiciela Jezusa, ale i tak niewiele znaczy.

Idea Aldena kontrastuje też wyraźnie ze spojrzeniem Ehrmana, dla którego Szatan, kiedy się już pojawia, jest przeciwnikiem Boga, a nie członkiem niebiańskiego gabinetu. Ehrmanowska charakterystyka Szatana najbardziej zatem przypomina tradycyjną, choć nie oznacza to wcale, że zajmuje on tu pozycję tradycyjną. Ehrman zasłynął z publicznego, całkowitego odrzucenia Pisma Świętego i Boga: „Doszedłem do punktu, w którym nie potrafię już wierzyć. (…). Uprzytomniłem sobie, że nie potrafię już pogodzić prawd wiary z faktami. Nie potrafię zwłaszcza wyjaśnić, jak może istnieć dobry, wszechmocny Bóg, czynnie zaangażowany w sprawy tego świata, wyglądającego tak a nie inaczej. Dla wielu mieszkańców kuli ziemskiej życie to bagno niedoli i cierpienia. Doszedłem do punktu, w którym po prostu nie potrafię wierzyć w istnienie dobrego, życzliwego Władcy, który tym wszystkim rządzi. (…). Po wielu latach (…) zdałem sobie sprawę, że nie potrafię już wierzyć w tradycyjnego Boga”(12).

Stwierdzenie Ehrmana, a także wypowiedzi Wrighta, Aldena i innych pokazują, że dla dzisiejszych chrześcijańskich teologów i biblistów Szatan to na przykład wymysł żydowskich apokaliptyków albo taka czy inna pomniejsza postać występująca w różnych miejscach na kartach Biblii.

Inne poglądy na temat Szatana

Istnieją też inne opinie. Jest również podejście, zdaje się, spychające Szatana w zapomnienie. Na przykład Clark Pinnock w całym rozdziale dotyczącym „teologii systematycznej” otwartego teizmu nie wspomina Szatana ani razu(13). Tak samo Richard Rice w eseju przedstawiającym biblijne rozważania na temat otwartego teizmu(14). Trudno pojąć, jak rozpatrując boską przedwiedzę w kontekście wyboru dokonanego przez stworzenie można było aż tak zignorować pochodzenie pokusy oraz wpływ kusiciela na ludzkie decyzje.

Ogólne stanowisko Biblii

Tę różnorodność poglądów co do natury biblijnego Szatana – traktowanego jako istotę „ważną, ale nie za bardzo”, „quasi-osobową”, zwykłą siłę, wymysł żydowskich apokaliptyków albo postać całkowicie pomijaną milczeniem, niewspominaną w kontekście dyskursu teologicznego tyczącego się problemu Boga i zła – bardzo trudno pogodzić z tekstem Biblii. Pismo Święte wystarczająco dużo mówi o tej istocie, aby można ją było zidentyfikować na podstawie rozlicznych jej określeń. Już same teksty 1 P 5,8 i Ap 12,9 dają nam cztery z nich: diabeł, przeciwnik, wąż starodawny i smok, które można odnieść do jednej i tej samej istoty – Szatana, który pokonany przez Michała i jego aniołów, „został strącony na ziemię”(15), gdzie teraz próbuje usilnie napytać biedy całemu światu (Ap 12,10.9.12). Choć Elaine Pagels zakwestionowała ten pogląd(16), to jednak stać ją na godne uznania spostrzeżenia na temat natury tej wrogiej istoty. Pagels dostrzega, że Szatan jest zaufanym sługą, który zastaje nieprzyjacielem; że przebywa blisko Boga i przeistacza się w jego największego wroga(17). W Starym Testamencie widzimy Szatana już w pierwszych rozdziałach, ukazujących dzieje ludzi, rajski wąż to bowiem jego kolejne oblicze(18). Dwunasty rozdział Apokalipsy określeniem „wąż starodawny” wiąże go z ogrodem Eden. Łączy go także z niebem pochodzeniem. A jeden z kilku biblijnych tekstów, jak również plastyczne wyrocznie proroków Izajasza i Ezechiela, sugerują, że Szatan został zrzucony na ziemię (Ap 12,9; Łk 10,18; Iz 14,12-14; Ez 28,12-19)(19).

Wyrocznia Izajasza

Wyrocznia podana w Księdze Izajasza historię wyrzucenia z nieba poprzedza narodzinami wielkiej idei. Podmiot wypowiedzi rozmyśla o niej albo też przychodzi mu ona do głowy. Najpierw ma on prywatny pogląd, coś sekretnego, osobistego w umyśle, i zaczyna go postrzegać jako coś wspaniałego. Jego świetny pomysł dotyczy wstąpienia „ponad gwiazdy Boże”, „na szczyty obłoków”, zrównania się z Najwyższym (Iz 14 12-14; Biblia warszawska).

„Zrobię to, zrobię tamto” – powtarza w kółko. Jego zamiar dotyczy wyłącznie jego własnej osoby. Wszystko zrobi osobiście i samodzielnie. Wyniesie swój tron (w. 13), co wskazuje, że może już widział w sobie króla zasiadającego na zaszczytnym majestacie, ponieważ 129 ze 136 miejsc, gdzie w Biblii występuje ten termin, oznaczający tron, dotyczy tronu królewskiego lub boskiego(20). Bohater naszej opowieści albo już posiada taki tron, ale nie jest z niego zadowolony, albo tak sobie sugestywnie, wręcz namacalnie wyobraża przyszłość. Poprzez takie wywyższenie i posadzenie siebie samego na tronie podmiot wypowiedzi uczyni coś nowego, ponieważ według Biblii to zasadniczo Bóg sadza władców na tronach (Dn 2,21; 4,17). Oświadczeniem, że uda się do nieba, ignoruje fakt, że to tron Boży znajduje się w niebie, i przeciwstawia się takiemu stanowi rzeczy (Iz 66,1).

Okazuje się, że wstąpienie do nieba to za mało. Nasz protagonista musi wznieść się ponad gwiazdy Boże (Iz 14,13). Najwyraźniej uważa, że zasługuje na wyższe stanowisko niż reszta Bożych stworzeń, a nawet sam Bóg, skoro wstąpienie do siedziby Boga jest dopiero pierwszym krokiem w jego pięciostopniowym planie zajęcia wyższego stanowiska od tego, które obecnie piastuje. Trudno to zrozumieć, zważywszy wagę jego statusu cheruba okrywającego (Ez 28,14; Biblia ks. Wujka), który pełni swoją służbę przed samym obliczem Bogiem (Wj 25,10-22). „Krańce północy”, gdzie pragnie zasiąść, odnoszą się do najwyższej, najmniej dostępnej partii góry. Znaczenie tego wyrażenia podkreśla bluźniercza, agresywna wypowiedź asyryjskiego króla Sennacheryba, skierowana przeciw Ezechiaszowi, Jerozolimie, królestwu Judy i Bogu niebios: „Przez twych posłańców urągałeś Panu. Mówiłeś: Z mnóstwem mych rydwanów wyszedłem na szczyty górskie, na najdalsze grzbiety Libanu. Wyciąłem jego cedry najwyższe i co najpiękniejsze jego cyprysy. Wtargnąłem w jego ostatnie ustronie, w jego bujną gęstwinę leśną” (2 Krl 19,23).

Sennacheryb i pragnąca wywyższenia istota z 14 rozdziału Księgi Izajasza spodziewają się zajść tak daleko, jak się tylko da, gdzie nie dotarło wcześniej żadne stworzenie, na najwznioślejszy szczyt. Co więcej, Izajaszowy protagonista nie wstępuje tam tylko na chwilę. Bynajmniej! Chce zasiąść tam na tronie i przebywać na stałe, hen „na szczytach obłoków” – być może dlatego, że to Bóg przedstawiony jest jako ten, który dosiada chmur (Iz 19,1). Tak więc wstąpienie na szczyty chmur może dać mu też sposobność „jeżdżenia na grzbietach obłoków”, jak mówi dosłowny przekład.

Punkt kulminacyjny tego wielostopniowego planu umożliwi mu zrównanie się z Najwyższym (Iz 14,14; Biblia warszawska). W świetle tych wypowiedzi los, jaki go spotkał: wyrzucenie z nieba („strąconyś do Szeolu” – w. 15), jest całkowicie zrozumiały. Na tytuł „Najwyższego” zasługuje tylko bóstwo, członek Trójcy Świętej, w związku z czym nie może być żadnego innego „Najwyższego”. Historia opisana w Księdze Izajasza to przykład skrajnego, nieprzemyślanego buntu. Strącenie opisane w Iz 14,15 wypełni się całkowicie wówczas, gdy sama ziemia, na którą jest zrzucony (jak to czytamy w Apokalipsie 12,9), zamieni się w czasach końca w tlące pogorzelisko, kiedy to Chrystus oczyści wszechświat płomieniami ognia (Ap 20,14-15).

Specjalista w zwodzeniu

Dwunasty rozdział Apokalipsy, opisując rolę Szatana jako eksperta w zwodzeniu, trafnie łączy i uwydatnia zawarte w Księdze Hioba informacje na temat postępowania Szatana – postępowania na tyle niezgłębionego, aby wprawiać w zakłopotanie kolejne pokolenia badaczy tej księgi i skłonić na przykład Marvina H. Pope'a do uznania go za Bożego współpracownika(21). Mimo to nic nie zdradza Szatana tak wyraźnie jak przemoc, ewidentnie ukazana zarówno w 12 rozdziale Apokalipsy, jak w dwóch pierwszych rozdziałach Księgi Hioba. Przemoc ta jest skierowana zwłaszcza przeciw osobom, które Bóg chwali za cnotliwość, które chciałby strzec i chronić i które pokazują, jaki jest Bóg i co sobą reprezentuje, a co stanowi przeciwieństwo tego, co chce uwiecznić Szatan (zob. Hi 1 i 2; Za 3,1-7).

To, że Szatan jest dla biblistów i teologów chrześcijańskich zagadką, przypomina nam o ostrzeżeniu ze strony Johna Baldwina przed „duchowymi wpływami w hermeneutyce”(22). Baldwin stwierdza: „Dla człowieka zmysłowego jest rzeczą trudną, a może wręcz niemożliwą właściwie interpretować Biblię. Na egzegetów mogą wpłynąć upadłe duchowe moce (Szatan i jego aniołowie), zwłaszcza gdy negują istnienie tych upadłych nadprzyrodzonych mocy, nie wierząc, że są rzeczywistymi istotami, zdolnymi wpływać na umysł, i widzą w nich po prostu symbole, metafory zła. Nie można lekceważyć tego, że Szatan i źli aniołowie starają się sprowadzić z właściwego toru umysł człowieka interpretującego Biblię”(23).

Przestroga Baldwina wskazuje na zadziwiające zjawisko: otóż wspólnym mianownikiem klasycznego ewolucjonizmu ateistycznego, chrześcijańskiego ewolucjonizmu teistycznego oraz radykalnie konserwatywnego fundamentalizmu chrześcijańskiego jest umniejszanie znaczenia osobowej, nadnaturalnej istoty, którą Biblia zwie Szatanem. Choć bowiem Pismo Święte ukazuje, że Szatan wszędzie i przy wykorzystaniu wszelkich możliwych środków prowadzi wojnę totalną przeciwko biblijnemu Bogu i jego ludowi, to jednak obecnie wielu ludzi – zarówno naukowców, jak chrześcijańskich teologów – zadowala intelektualnie i duchowo względne lub całkowite zanegowanie istnienia i działalności Szatana.

Jeśli nie ma Szatana, to co wtedy?

Umniejszania roli Szatana albo całkowitego nieuznawania jego istnienia nie można jednak bagatelizować jako czegoś nieistotnego w teologii chrześcijańskiej ani naszych obecnych doświadczeniach. Ludzie bowiem codziennie cierpią i pragną wyjaśnienia przyczyny bólu i niesprawiedliwości, z którymi przychodzi im się borykać.

Biblia wyraźnie wini Szatana za pełne niedoli życie rodzaju ludzkiego i panującą na ziemi tysiące lat śmierć. Według Biblii śmierć pojawiła się na ziemi wskutek grzechu (Rz 5,12), którego autorem jest diabeł (1 J 3,8). Diabeł, smok, wąż starodawny – wszystkie te określenia odnoszą się do jednej i tej samej istoty (Ap 12,9). To on wprowadził chaos i zburzył doskonały Boży ład w ogrodzie Eden, to on winien jest całemu zamętowi na ziemi. Ignorując lub negując istnienie Szatana, negujemy tym samym niewyobrażalne szaleństwo i okropności, jakie odnotowano w naszych czasach.

Ciągłe zniszczenie, jakie Szatan sieje na ziemi, można wytłumaczyć tylko taką a nie inną jego naturą. Ale głównym powodem jego powodzenia musi być to, że choć dopuszcza się najgorszych występków, stale niejako nie brudzi sobie rąk, ponieważ, paradoksalnie, wiele dzisiejszych światłych umysłów przypisuje najokropniejsze jego czyny Bogu.

Wnioski

Książka Francisa Collinsa pt. The Language of God trafnie ujmuje nasz dylemat co do charakteru Szatana. Autor wypowiada stanowcze sądy na temat ewolucji: „Ewolucja, jako mechanizm, może być prawdą i musi być prawdą”(24). Podaje też, że do wiary przekonała go uniwersalność prawa moralnego(25). Wyjaśnia ponadto, dlaczego nie potrafi uznać dosłownej historyczności Księgi Rodzaju: „Nie mogłem zaakceptować Księgi Rodzaju dosłownie, bo zanim przyjąłem światopogląd duchowy, miałem już ukształtowany światopogląd naukowy. Uważałem, że skoro uznałem już realność Boga i to, że jest on źródłem wszelkiej prawdy, wówczas, z samego założenia, nie mogło być mowy o żadnym konflikcie(26).

Collins zwraca się ku metafizycznej refleksji na temat społecznej natury Boga, siłą rzeczy rozumiejąc ją jako opartą na relacjach, jako naturę teistyczną, w przeciwieństwie do deistycznej, Einsteina(27); na temat Bożego charakteru moralnego – Bóg musi być „wcieleniem dobroci i musi nienawidzić zła”(28). Snuje też rozważania o zaistnieniu moralnego zła: „Jeśli u zarania czasu Bóg postanowił posłużyć się tymi siłami do stworzenia istot ludzkich, to nieuniknione były (…) również bolesne konsekwencje tego kroku”(29).

Teologia chrześcijańska nie musi dalej brnąć w takim chaosie. Niezmienne biblijne świadectwo o Bogu, jego naturze i miłującym charakterze nie mogło zostać wyraźniej przedstawione, aniżeli uczynił to w swoim życiu i na Golgocie Jezus Chrystus (1 J 4,8; J 3,16). Objawienie Boga przez Jezusa uczy, że moralnemu doskonaleniu nas oddany jest on nie mniej niż doskonaleniu nas pod względem fizycznym, społecznym i emocjonalnym oraz doskonaleniu wszystkiego tego, co składa się na nasze zdrowie (3 J 2). Kiedy był tu, na ziemi, z takim samym zapałem i wytrwałością uzdrawiał chorych, co wybaczał grzechy. Jest rzeczą zbędną i nie na miejscu, aby tym, którzy badają jego Słowo, wmawiać, że troszcząc się o nasze zbawienie, jednocześnie podtrzymuje on nasze życie za pomocą okrutnych, niekończących się okropieństw wynikających z prawa dżungli.

Wreszcie, nasze wysiłki pogodzenia niesprawiedliwości na świecie z biblijnym świadectwem miłującego Boga raczej, wbrew naszym intencjom, nie przyniosą dobrych skutków, jeżeli będziemy przy tym negować świadectwo samego Boga na temat źródła wszelkich nieszczęść. Przeciwieństwem biblijnego Boga, który najpierw objawia się w rajskim Edenie, a później poprzez łaskawego, uzdrawiającego, przebaczającego Jezusa, jest obecnie nie tylko zło czynione przez Szatana, ale i ludzie, którzy przymykają na nie oko albo, co gorsza, przypisują je Bogu. Może pomimo wszystko Szatan się nigdzie nie zgubił, tylko nadszedł czas, abyśmy przestali już go wśród siebie ukrywać.


© Lael Caesar/Ministry Magazine 11/2010
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

(1). N.T. Wright, Evil and the Justice of God (Downers Grobe, IL: InterVarsity Press, 2006), 43.
(2). Ibid., 107.
(3). Ibid., 109.
(4). Ibid., 114.
(5). Ibid., 71.
(6). O Szatanie starotestamentalnym czytamy: „Daleko mu jeszcze do smoka z Księgi Apokalipsy, a nawet do złowrogiej postaci, która na szczycie góry kusząco szepcze Jezusowi do ucha” (ibid., 72).
(7). Ibid., 113.
(8). Ibid., 114.
(9). Ibid., 215.
(10). Robert Alden, Job, New American Commentary, vol. 11, ed. E. Ray Clendenen (Broadman Publishers, 1993), 53. Zob. też: Emil G. Kraeling, „A Theodicy and More”, w: The Dimensions of Job: A Study and Selected Redings, ed. Nahum H. Glatzer (New York: Schocken Books, 1969), 205-214; 8; Marvin H. Pope, Job, Anchor Bible (Garden City, NJ: Doubleday, 1973).
(11). Ibid.; zob. też: Kraeling, Pope.
(12). Ehrman, 3, 4.
(13). Clark Pinnock, „Systematic Theology”, w: Clar Pinnock i in., The Openness of God: A Biblical Challenge to the Traditional Understanding of God (Downers Grove, IL: InterVarsity, 1994), 101-125; 112, 113.
(14). Richard Rice, „Biblical Support for a New Perspective”, w: The Openness of God (1994), 11-58. W ostatnich latach wyjątkowo inne podejście, nie umniejszające roli Szatana ani go nie bagatelizujące, miał Greg Boyd. Zob. Greg Boyd, God at War: The Bible and Spiritual Conflict (Downers Grove, IL: InterVarsity, 1997); Greg Boyd, Satan and the Problem of Evil: Constructing a Trinitarian Warfare Theodicy (Downer Grove, IL: InterVarsity Press, 2001); zob. też: Greg Boyd, Is God to Blame? (Downers Grove, IL: InterVarsity, 2003). Niestety, chociaż Boyd wyraźnie zdawał sobie sprawę z realności Szatana, nie uchroniło go to przed popełnieniem innego błędu, polegającego na umniejszeniu potęgi biblijnego Boga poprzez zanegowanie tekstów na temat Bożej przedwiedzy (Ps 139,16; Mt 10,30; Łk 12,7).
(15). Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. 4.
(16). Elaine Pagels, The Origin of Satan, Vintage Books ed., (New York: Random House, 1996), xviii.
(17). Ibid., 49.
(18). Diccionario de la Biblia (Barcelona: Herder, 1981), hasło „Diablo”, kolumny 465-467.
(19). Zob. Merrill F. Unger, Unger's Commentary on the Old Testament, t. II: Isaiah to Malachi (Chicago: Moody Press, 1981), 1551-1553.
(20). TWOT, hasło: „ask”.
(21). Pope.
(22). John Baldwin, „Faith, Reason, and the Holy Spirit in Hermeneutics”, w: Understanding Scripture: An Adventist Approach, George W. Reid, ed. (General Conference of Seventh-day Adventists: Biblical Research Institute, 2006), 15-26; 18.
(23). Ibid.
(24). Francis Collins, The Language of God (New York: Free Press, 2006), 107.
(25). Ibid., 21-30.
(26). Karl W. Giberson, „Evolution, the Bible, and the Book of Nature: A Conversation With Francis Collins”, w: Christianity Today International online, Books and Culture magazine, 7/10/09.
(27). Collins, 29.
(28). Ibid., 30.
(29). Ibid., 45.


- Czytaj także artykuł pt.
Czy diabeł naprawdę istnieje?




Dodaj swój komentarz...




Ehrman jest świetnym historykiem i biblistą. Ma on całkowicie rację, ze pojęcie Szatana jako przeciwnika Boga pojawiło się w judaizmie dopiero, po zapożyczeniu perskiego dualizmu w czasach niewoli babilońskiej.

Księga Hioba - jedna z najstarszych w Biblii - przedstawia Szatana jako dworzanina Boga JHWH - z pewnością nie jest on tam przeciwnikiem Boga, ale kimś, kto z Bogiem zawiera przyjacielski zakład, podczas gdy niewinni ludzie (Hiob i jego rodzina) cierpią. A zatem interpretacje Ehrmana i Aldena nie są ze sobą sprzeczne - należy je jedynie czytać w odpowiednim kontekście hitorycznym.


- Jag, Adelaide


Pozwolę sobie napisać że księga rodzaju wyraźnie pokazuje jak przeciwnik Boży wchodzi na arenę naszego swiata. W Apokalipsie 12 rozdział Jan opisuje ten początek, jego działalności oraz plan nieszczenia ludzi. Pan Jezus nie opisywał jakiejś siły bezimiennej lecz wskazał zwodziciela i jego dzieci.

Jeśli ktoś wierzy w Pana Jezusa musi też uwierzyć, że Szatan istnieje i działa.J est wiele tekstów na ten temat i trzeba je przyjąć literalnie.
Osobiście mam przekonanie że w księdze Joba Szatan zajął przeciwne stanowisko względem Joba i samego Boga. Stawianie go w pozycji współpracownika Boga jest wielkim błędem i anachronizmem co wynika ze studium Biblii.

Dzisiaj Szatan, przeciwnik Boży ukrył się w cieniu swoich naśladowców którzy nieświadomie budują jego królestwo śmierci. Za autorem postu mogę powiedzieć, że nie powinniśmy pisać o Szatnie innych prawd niż te Biblijne i ukrywać go w morzu niebiblijnych kłamstw. Pozdrawiam serdecznie. Tomek z Tarnowa:))


- Tomasz Ramian, Tarnów



MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.