Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Historia Halloween

FELIETON | 31/10/2010 | jk

W zimną jesienną noc jęki wiatru goniącego w koronach bezlistnych drzew i zmiennokształtne przy poświacie księżyca cienie bez większego trudu podsuwają umysłowi obraz hulających dokoła złowrogich sił.

W dawniejszych czasach, kiedy życie było krótkie i śmierć nierzadko spadała z nagła pod wieloma postaciami, a powstała w okresie wegetacji żywność musiała starczyć przez szereg mrocznych, tchnących chłodem miesięcy zimowych – ludzie zabezpieczali się na wszelkie możliwe sposoby.

Właśnie w takim świecie narodziły się liczne zwyczaje halloweenowe.

31 października to dość dziwna pora na świętowanie. Na półkuli północnej, kolebce Halloween, jest to częstokroć okres przeszywających wiatrów i przenikliwych deszczów. Liście opadły już wtedy z drzew, zabierając z sobą ostatnie żywe kolory jesieni i pozostawiając omalże monochromatyczny krajobraz, pełen ponurych odcieni burego. Kiedy czytam u Edgara Allana Poego opis „dnia pewnej jesieni – dnia zadymką omglonego, posępnego i oniemiałego, gdy chmury ciężko i nisko zwisły na niebie” (1)., przychodzi mi na myśl Halloween.

Dziwna to pora na świętowanie – i naprawdę dziwnie się Halloween świętuje. Dynie wykrzywione w groteskowym uśmiechu, pełnym rzadko rozstawionych zębów, rozjaśnionych płomieniami świec drgających na hulającym wietrze jesiennym. Jabłka pływające w wodzie i czekające na wyłowienie zębami albo oblane karmelem i zawieszone na patyku od lizaka. Dzieci w cudacznych kostiumach chodzące po okolicy i nakładające swoisty mafijny miniharacz: żądające okupu w postaci łakoci w zamian za niespłatanie sąsiadom strony psikusa.

Do tego opowieści grozy o duchach, upiorach, zjawach, potworach i innych dzieciach nocy. Skąd wziął się ten cały miszmasz?


Przekładaniec

Jak się okazuje, Halloween stanowi w gruncie rzeczy zlepek rozmaitych dawnych obyczajów, podań i przekonań. Korzeni tego święta należy szukać w Europie, zwłaszcza w Irlandii. Otóż na Szmaragdowej Wyspie mniej więcej na 31 października przypada czas zbiorów. Innymi słowy Halloween było z początku czymś w rodzaju tamtejszego Święta Dziękczynienia! Tak jak my zazwyczaj kojarzymy wiosnę z porą odrodzenia i nowego życia, tak też jesienne zbiory (koniec cyklu wegetacyjnego) i burzowe dni jesienne łatwo powiązać ze zbliżającą się śmiercią. Ciemność i śmierć z kolei nietrudno skojarzyć z diabłem. Nie powinno zatem dziwić, że wszystko to się wymieszało i w efekcie narodziło się Halloween.


Duchy zmarłych

Dla wielu ludzi pierwotne zamysły związane z różnymi halloweenowymi zwyczajami wydają się dziwaczne, zabobonne i niezgodne z naukowym spojrzeniem na świat. Na przykład kwestia dusz osób zmarłych. Nawet wielu chrześcijan opierających się na Biblii wierzy, że kiedy ludzie umierają, nadal egzystują ich bezcielesne duchy. Pogląd ten jednak nie pochodzi z Pisma Świętego, lecz ze starożytnej Grecji. W miarę upływu czasu zaznajomieni z grecką filozofią teolodzy zaczęli szukać w Biblii dowodów na oddzielenie ducha i ciała. Ta jednak uczy czegoś zgoła przeciwnego.

W Księdze Rodzaju czytamy, ze Bóg „natchnął w oblicze jego [Adama] dech żywota. I stał się człowiek duszą żywiącą [żywą]” (Rdz 2,7 Biblia gdańska). Termin „dusza żywiąca” pochodzi od hebrajskiego słowa nefesz, oznaczającego ‘to, co oddycha, oddychającą substancję lub istotę, wnętrze człowieka, jestestwo'. Proszę zwrócić uwagę na dobór słów. Kiedy Bóg dał tchnienie życia, wtedy Adam „stał się […] duszą żywiącą”. Bóg nie wstrzyknął w ciało Adama „duszy” – to Adam stał się duszą, gdy Bóg dał mu życie.

– Zaraz, zaraz! – ktoś mógłby zaoponować. – Czyż Biblia nie mówi, że kiedy się umiera, duch wraca do Boga?

Owszem, w Księdze Koheleta 12,7 czytamy, że „duch powróci do Boga, który go dał” (2). Słowo „duch” w tym wersecie przełożono z hebrajskiego ruach, które znaczy 'wiatr, podmuch' albo 'dech, oddech, tchnienie'. A zatem fragment ten opisuje dokładnie przeciwieństwo tego, co znamy z kart Księgi Rodzaju. Tam w człowieka zostało wlane tchnienie od Boga, który go przedtem ulepił z prochu ziemi, i wówczas Adam stał się żywą istotą. Przy umieraniu jednak tchnienie i proch rozłączają się i „dusza żywiąca” przestaje istnieć. Rozumowanie takie zgadza się z biblijnym spojrzeniem na zmarłych.

Księga Koheleta powiada, że „zmarli niczego zgoła nie wiedzą” (Koh 9,5), psalmista zaś nazywa śmierć „ziemią zapomnienia” (Ps 88,13). Skoro więc umarli nie wiedzą niczego, nie mogą w tym samym czasie wielbić Boga w niebie.

Dziwne obchody Halloween przypominają nam, że niepokój o przyszłość, nasz normalny strach przed śmiercią oraz siły zła mogą sprawić, iż ludzie zaufają pierwszemu lepszemu remedium, choćby nie wiem jak osobliwemu. Co, którzy pokładają zaufanie w Chrystusie, mogą być wówczas wdzięczni, że nie potrzeba nam ani płonących ognisk z wróżbami, ani dyniowych latarni szczerzących zęby w uśmiechu, ani ofiar z pokarmu mających odstraszyć zło.

Czy oznacza to, że nie będziemy mieć w życiu kłopotów? Oczywiście, że nie! Jezus rzekł: „Na świecie doznacie ucisku”. I wszystkich nas to dotyka. Zaraz potem jednak dodał: „Ale odwagi! Jam zwyciężył świat” (J 16,33).


Wydrążone dynie

Irlandzcy Celtowie odstraszali zło jarzynami w kształcie głowy, takimi jak ziemniaki czy rzepa, które stawiali w oknie lub drzwiach domostwa. W Ameryce wybór padł na dynię – warzywo większe, łatwiejsze do wydrążenia i bardziej rozpowszechnione.

Pozbawiona miąższu dynia z wyciętymi otworami, przez które bije blask palącej się w środku świecy, nosi nazwę jack-o’-lantern. Istnieje legenda o człowieku zwącym się Skąpy Jack, będąca wersją opowieści o nieszczęśniku skazanym na wieczną tułaczkę po świecie, tak jak Latający Holender albo Żyd Wieczny Tułacz. Skąpy Jack był charakterniakiem, który wciągnął diabła w zasadzkę, zwabiając go na drzewo i wyciosując w korze znak krzyża, uniemożliwiający czartowi zejście. Bies w odwecie rzucił klątwę i odtąd Skąpy Jack miał się błąkać po ziemi z jedynym światłem, jakie wówczas przy sobie miał – wydrążoną rzepą ze świeczką w środku. Tak oto Skąpego Jacka zaczęto nazywać Jack-of-the-lantern albo też krócej Jack-o’-lantern (ang. lantern 'latarnia' - przyp. tłum.).


Cukierek albo psikus

Podobnie jak inne halloweenowe tradycje, „cukierek albo psikus” stanowi mieszaninę różnych przesądów i zwyczajów. W wielu pradawnych kulturach ciemność kojarzono z duszami zmarłych i podejmowano kroki w celu ich obłaskawienia bądź odstraszenia. W przypadku „cukierka albo psikusa” wchodzą w grę dwa takie obyczaje. Jeden polegał na zostawieniu przez noc na dworze ofiar z pokarmu, mających ułagodzić duchy; inny – na chodzeniu po dworze w przebraniu dla ich zmylenia. Z czasem przekształciło się to w zwyczaj noszenia kostiumów przede wszystkim uosabiających siły zła, które zostawiały dom w spokoju w zamian za jedzenie. Mówienie „cukierek albo psikus” po prostu wyraża jasno ową wymianę, która w dzisiejszych czasach przebiega w atmosferze dobrej zabawy.


Dlaczego 31 października?

Dla starożytnych Celtów i niektórych innych ludów europejskich pierwszy listopada wyznaczał koniec lata i zbiorów, zapoczątkowując zarazem zimę – okres kojarzony ze śmiercią. Celtowie wierzyli, że noc wcześniej, 31 października, siły nadprzyrodzone zbierały się i granica między światem żywych a umarłych zacierała się. W tę noc obchodzili święto Samhain, w które jak wierzyli, na ziemię powracały dusze zmarłych.

Wskutek rozprzestrzenienia się chrześcijaństwa pierwszy listopada ustanowiono Dniem Wszystkich Świętych – czasem przeznaczonym na uczczenie świętych i męczenników. Próbowano w ten sposób celtyckie święto zmarłych zastąpić świętem o podobnej nieco naturze, tyle że chrześcijańskim. Obchodom nadano miano All Hallows Day (Dnia Wszystkich Świętych), a wieczorowi je poprzedzającemu, nocy Samhain, miano All Hallows Eve (Wigilią Wszystkich Świętych), która to nazwa ostatecznie przybrała formę Halloween.


© Dean Edgar / Signs of the Times 10/2009
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla adwentysci.waw.pl

(1). Poe E.A., Zagłada domu Usherów, tłum. B. Leśmian, Kraków 1974.
(2). Wszystkie pozostałe biblijne cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. 5.





Dodaj swój komentarz...



MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.