Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Szybkie przejęcie obowiązków zwierzchnika

AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA | 03/07/2010 | jk

Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama miał do dyspozycji 77 dni czasu przejściowego pomiędzy jego wyborem a inauguracją uroczystości zaprzysiężenia go na prezydenta.

81 dni zajęło rektorowi Pacific Union College, Heather J. Knight przygotowywanie się do objęcia jej nowego stanowiska.

Ale kiedy Ted N.C. Wilson został wybrany zwierzchnikiem 16.3 milionowej społeczności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w zeszły piątek, miał on tylko mniej niż dwie godziny na zostawienie swojej poprzedniej pracy i przysposobienie się do nowej roli podczas 59. Kongresu Generalnej Konferencji w Atlancie.

Tempo rozkładu czasowego może się wydawać nieprawdopodobnie szybkie, biorąc pod uwagę znaczącą odpowiedzialność tej roli, ale jest to również częścią ustalonej od lat praktyki każdego Kongresu Generalnej Konferencji i przedstawiciele Kościoła są przekonani o dobrym funkcjonowaniu takiego właśnie procesu.

Przewodniczący nie są jedynymi, którzy przechodzą tak szybki proces przejęcia nowych obowiązków. Wielu przywódców Kościoła wybranych podczas 10-cio dniowej sesji trwającej od 23 czerwca do 3 lipca rozpoczęli już pracę w nowej roli – lub kontynuują ją dalej w przypadku osób pozostających na tym samym stanowisku – natychmiast od momentu wybrania ich ponownie przez delegatów.

Ale w żadnym przypadku okres przejściowy nie ma tak szybkiego tempa jak objęcie stanowiska głównego zwierzchnika, kiedy to życie nowo wybranego przywódcy zmienia się dramatycznie w ciągu kilku minut.

Zaczynają go obowiązywać zasady bezpieczeństwa, które ściśle określają sposób jego przemieszczania się z miejsca na miejsce, niejednokrotnie wybierane są ustronne przejścia, by uniknąć tłumu. Nagle staje się najwyższym zwierzchnikiem organizującym spotkanie we wczesnych godzinach porannych, gdzie poprzedniego dnia był tylko jego uczestnikiem. Zobowiązany jest to wywierania wpływu na Komitet Nominacyjny, który wybiera przywódców, z którymi będzie współpracował przez kolejne pięć lat.

I jeszcze, gdy tylko jest na to czas, jego asystent organizuje w jego nowym, napiętym kalendarzu jak najwięcej spotkań z byłym przewodniczącym, Janem Paulsenem, by zapewnić płynne objęcie funkcji podczas pierwszego burzliwego tygodnia w biurze.

„Wszystko pędzi z ogromną szybkością, to jest po prostu nieprawdopodobne” - wypowiada się były przewodniczący, Robert S. Folkenberg.

„To jest emocjonalne, duchowe i informacyjne przeciążenie,” dodaje Folkenberg, zwierzchnik Kościoła światowego w latach 1990 – 1999, który wspomina swoje przejście ze stanowiska przewodniczącego okręgu Carolina na stanowisko przewodniczącego Generalnej Konferencji w przeciągu kilku minut.

Nadchodzące wyzwania

Ci, którzy znają Wilsona mówią, że zawsze wychodzi naprzeciw wyzwaniom, dzięki swojemu doświadczeniu i pochodzeniu: jest on synem byłego przewodniczącego Kościoła światowego, Neala Wilsona, a przez wiele lat był wiceprzewodniczącym Generalnej Konferencji.

„Jest on bardzo dobrze zapoznany z wieloma kwestiami i problemami, z którymi teraz będzie musiał się uporać” - mówi Orville D. Parchment, asystent przewodniczącego Paulsena od roku 2003, a także w ostatnim tygodniu asystent obecnego przewodniczącego Wilsona.

Szybkie przejście „może wydawać się nagłe dla obserwatora zewnętrznego,” zauważyła Heather J. Knight, rektor Pacific Union College w Północnej Karolinie, „ale w rzeczywistości, jest on bardzo, bardzo dobrze przygotowany.”

Niemniej, komfort posiadania większej ilości czasu na przygotowanie się do nowej roli ma swoje korzyści, mówi Knight, była przedstawicielka Andrews University, która zaakceptowała objęcie stanowiska w Pacific Union College w czerwcu 2009 roku, a rozpoczęła pracę trzy miesiące później.

W trakcie okresu przejściowego, zdążyła jeszcze przygotować gruby folder z instrukcjami dla swego sukcesora na Andrews, odbyć szereg podróży do Kalifornii, by spotkać się ze swoim nowym zespołem, a także ustalić nowe cele rozwojowe w nowej pracy.

„Nigdy nie ma wystarczająco czasu, ale jeśli Bóg wzywa cię, byś wykonał określoną pracę,” kontynuuje Knight, „jednocześnie dodaje ci sił, byś to zadanie wykonał.”

Poranne spotkania

Nowy przewodniczący Generalnej Konferencji budzi się przed świtem, by poświęcić czas na osobistą modlitwę, a później, o godz. 6:45 dołącza do spotkania Komitetu Sterującego, gdzie zasiada na miejscu głównym przy prostokątnym stole konferencyjnym otoczony wiceprzewodniczącymi i innymi przedstawicielami administracji, którzy pomagają ustalić aktualną agendę dnia obrad.

„Nagle przeszedłeś z bycia uczestnikiem lub obserwatorem do osoby, która w sposób przemyślany zarządza swoim zespołem,” komentuje Folkenberg. „To naprawdę niezwykłe.”

Po porannym zebraniu, Wilson wymyka się na kolejne spotkania, niektóre z nich odbywają się w zorganizowanym dla niego tymczasowo pokoju konferencyjnym w Światowym Centrum Kongresowym Georgia, które jest prawie identyczne jak biuro byłego przewodniczącego Paulsena, znajdujące się po drugiej stronie korytarza.

Dla Wilsona, nie jest niczym nadzwyczajnym uczestniczenie w późnych spotkaniach, tuż po programie wieczornym w Gmachu Georgia (Dome), które standardowo kończy się po godzinie 21:00.

Po ostatnich wnioskach i podsumowaniach sesji, które odbędą się podczas tego weekendu, Wilson powróci do Silver Spring, w Maryland k. Waszyngtonu, i przeprowadzi się do przygotowanego już pod jego potrzeby biura przewodniczącego.

Wówczas jego kalendarz kolejnych spotkań będzie szybko się zapełniał.

„Nowy przewodniczący światowego Kościoła zacznie od organizowania spotkań, a jego spotkania w krótkiej chwili – powiedziałbym w przeciągu miesiąca lub dwóch – rozciągną się na dwa, trzy lata wprzód” - mówi Parchment. „Nie będzie miesiąca miodowego” – dodaje.


© Edwin Manuel Garcia/Adventist News Network
Tłum. Estera Strama dla www.adwentysci.waw.pl





Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.