Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Sesja wyborcza Generalnej Konferencji tuż, tuż

AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA | 01/06/2010 | jk

Dla wielu adwentystów dnia siódmego, którzy co pięć lat wybierają się na sesję Generalnej Konferencji, zjazd ten stanowi długo oczekiwaną sposobność świętowania adwentystycznych wartości i kultury w skali globalnej. Dla wielu delegatów jest to też jednak maraton wyborczy.

Tego lata w Atlancie w stanie Georgia delegaci będą rozważać punkty programu zbliżających się międzynarodowych obrad, które potrwają jedenaście dni i obejmą wybór czołowych przywódców Kościoła.

Będą słuchać sprawozdań światowych przywódców denominacji z trzynastu rejonów świata, zatwierdzać nowe organa administracyjne, wybierać urzędników kościelnych i dyrektorów departamentów, proponować poprawki do kościelnego statutu, przepisów okołostatutowych i prawa zborowego, a także rozpatrywać różnorodne punkty dodane do porządku obrad przez Komitet Wykonawczy.

Chociaż w sprawach związanych z programem obrad sesji głosują wszyscy delegaci w liczbie 2410, urzędników kościelnych mianuje tylko wybrana grupa.

Zgodnie z międzynarodowym prawem Kościoła zwanym Working Policy, pierwszego dnia w Atlancie deputowani z każdego z trzynastu regionów administracyjnych Kościoła spotykają się i wyznaczają określoną przepisami liczbę osób (na ogół razem około 235), które będą wchodzić w skład Komitetu Nominacyjnego.

Następnie Komitet Nominacyjny zbiera się i rekomenduje kandydatów do objęcia poszczególnych funkcji i departamentów w siedzibie głównej Kościoła w Silver Spring w stanie Maryland.

Każdy kandydat, którego wybierze Komitet Nominacyjny, zostaje od razu przedstawiony wszystkim delegatom, których większość decyduje, czy głosować na niego, czy nie. Jeśli nie, komitet zbiera się na nowo i rekomenduje kogoś innego.

Jako pierwsze, czytamy w Working Policy, obsadzane są najwyższe stanowiska w Kościele, tj. przewodniczącego, sekretarza i skarbnika, a następnie urzędy przewodniczących poszczególnych trzynastu światowych wydziałów.

Członkowie Komitetu Nominacyjnego mogą wysuwać kandydatury nie tylko ludzi, którzy już nieraz sprawowali dany urząd, ale też zupełnie nowych osób. Aczkolwiek cały proces nie jest tak prosty jak na przykład wybory państwowe, to według przywódców system ten ma na celu zniechęcić do kampanii wyborczej w okresie poprzedzającym sesję poprzez zmniejszenie czasu pomiędzy nominacją a głosowaniem.

Jak powiedział nam Larry Evans, wicesekretarz Kościoła, statut Kościoła nie określa dokładnie składu procentowego grona delegatów, ale „oczekuje się i zakłada”, że będą to osoby obojga płci, z różnych grup wiekowych i narodowościowych.

Trzystu członków Komitetu Wykonawczego, w skład którego wchodzą reprezentanci wszystkich trzynastu wydziałów, jest automatycznie delegatami na sesji. Pozostałych przeszło 2000 deputowanych jest wybieranych na zasadzie proporcji, jak to określa statut Kościoła. Pod uwagę bierze się takie czynniki jak liczba wyznawców, a także liczba i wielkość kościelnych jednostek administracyjnych i instytucji regionalnych w danym rejonie. Ustala się też minimalną liczbę wchodzących w skład delegatów szeregowych członków i pracowników nie piastujących funkcji administracyjnych.

Choć z nominacji i głosowania nie da się wyeliminować tzw. czynnika ludzkiego, to zdaniem Lowella Coopera, wiceprzewodniczącego Kościoła, wybory są tak skonstruowane, aby wyeliminować promocję własnej osoby.

– Nie mamy tu do czynienia z osobą szukającą pracy, lecz z pracą szukającą osoby – rzekł Cooper, wskazując na duchowy element kampanii.

Nawet gdyby potencjalny kandydat próbował wpłynąć na głosujących, to w opinii Evansa, zważywszy na liczbę punktów programu rozważanych podczas obrad, wpłynięcie na danego delegata we wszystkich głosowaniach graniczy z niemożliwością.

– Z uwagi na mnogość zagadnień, nad którymi się głosuje podczas sesji, niepodobna przewidzieć każdego głosowania ani zawartości urn wyborczych – oświadczył Evans.

Dodał też, że deputowani otrzymują na sesji przygotowany wykaz spraw, nad którymi odbędzie się głosowanie. Sprawy te – mówi statut Kościoła – są zawczasu zatwierdzone przez Komitet Wykonawczy. Ma to dać przywódcom czas na dokładne rozpatrzenie wszystkich za i przeciw przed oddaniem głosu. Chociaż delegaci mogą do porządku obrad dodać coś od siebie (lub coś z niego usunąć), tego rodzaju nowe propozycje zwykle odsyła się do komitetu kierowniczego, aby zająć się nimi w przyszłości.

– Jako że każda zmiana, zanim się ją przegłosuje, wymaga dużo czasu do namysłu, istnieje małe prawdopodobieństwo, aby program obrad zmienił się w trakcie sesji – wyjaśnił Evans.


© Elizabeth Lechleitner/Adventist News Network
tłum. Paweł Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.