Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

SZWAJCARSKIE MINARETY

FELIETON | 03/12/2009 | jk

Szwajcaria, to maleńki kraj o powierzchni niewiele przekraczającej 41 tysięcy kilometrów kwadratowych. W porównaniu z Polską, która ma prawie 313 tysięcy kilometrów kwadratowych, z Francją, której powierzchnia to prawie 550 tysięcy kilometrów kwadratowych, to naprawdę maleństwo.

Kraj górzysty i wyżynny, jeden z głównych regionów turystycznych, kraj neutralny, miejsce, w którym znalazły swoją siedzibę organizacje międzynarodowe i agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Biały krzyż na czerwonym polu, to flaga Szwajcarii. W tym maleńkim kraju ludzie mówią w czterech językach, w czterech różniących się od siebie regionach. Mimo różnic, znaleźli Szwajcarzy sposób na rozwiązywanie spornych kwestii.

Ukochali referendum i wszystko, co dotyczy ich społeczności, w tym lokalnych, a co może wywołać konflikt – poddawane jest głosowaniu. Społeczność lokalna lub całego kraju decyduje w ten w sposób w rozmaitych sprawach, szanuje głos większości, godzi się z nią i może dzięki temu Szwajcarzy żyją w spokoju, koncentrując się na pracy i pomnażaniu majątków.

Bardzo żałuję, że w naszym kraju istnieje obawa przed referendami. Może dlatego, że nie potrafimy zaakceptować odmiennych opinii, wolimy awantury sejmowe i trwające całymi latami spory w sprawach dotykających różnych grup społecznych, począwszy od aborcji po in vitro i religię w szkołach.

Podejrzewam, że gdyby udało się przeprowadzić referenda w powyższych sprawach, okazałoby się, że społeczeństwo polskie ma w większości zupełnie inne opinie niż politycy uwikłani w rozmaite zależności i także różne zdanie niż ich kościoły, które często życzeniowo podchodzą do kwestii społecznych. Gdzieś tam w zakamarkach duszy polityków i duchownych czai się lęk, że obywatele/”owieczki” w referendach objawiliby zupełnie inne oblicze naszego kraju. Mówi się trudno, nie żyjemy przecież w Szwajcarii...

Ale wracamy do Szwajcarii i ostatniego referendum, w którym większość obywateli wypowiedziała się przeciwko budowie minaretów przez społeczność muzułmańską. Z tego oto powodu w Europie i w niektórych krajach muzułmańskich podniósł się krzyk, że w Szwajcarii mamy do czynienia z dyskryminacją mniejszości wyznaniowej. Czy rzeczywiście jest to dyskryminacja?

Społeczność muzułmańska, która żyje w Szwajcarii, wybrała ten kraj z różnych powodów, wybudowała tam domy modlitwy, które nazywamy meczetami i posiada miejsce do modlitwy i spotkań ze współ wierzącymi.

W krajach, w których islam jest religią dominującą, nieodłączną częścią meczetu jest minaret, czyli wieża, o kształcie czworoboku lub walca, z której pięć razy w ciągu dnia niższy duchowny muzułmański wzywa wiernych do modlitwy. Kto słyszał choć jeden raz głos muezzina dobiegający z minaretu, wie jak jest on donośny i przejmujący. Mogę sobie wyobrazić obawy Szwajcarów, że w przypadku wyrażenia zgody na budowę minaretów, ten maleńki, górzysty kraj zamieniłby się w miejsce trudne do spokojnego życia. Nie zapominajmy, że Szwajcarzy żyją też z turystyki.

Zadałam sobie pytanie, czy będąc tam jako turystka, chciałabym pięć razy dziennie słyszeć wzywanie do modlitwy, które dobiegałoby z minaretu stojącego obok pensjonatu lub na moim osiedlu, gdzie mieszkam. Takie pytanie powinien sobie postawić każdy, który krytykuje wolę szwajcarskiej większości wypowiadającej się w referendum. To przecież na ich terenie stanęłyby minarety.

Czy można modlić się do Boga i pamiętać o Nim bez wezwania dobiegającego z minaretu? W dzisiejszej dobie, każdy wierzący muzułmanin może otrzymać sms od swojego muezzina, może w telefonie komórkowych ustawić sobie przypomnienie o modlitwie, wszystko można, jeśli tylko jest dobra wola.

Szwajcarzy mają prawo powiedzieć nie w kwestii minaretów, bo jest ono zgodne z ich zasadami podejmowania decyzji. Muzułmanie, którzy przybyli do Szwajcarii wybierając ją jako nową ojczyznę, muszą uszanować prawo większości. A nam, nic do tego. Łatwo jest krytykować i wypowiadać się na temat, który bezpośrednio nas nie dotyczy.

Warto wiedzieć, że w wielu krajach, w których islam jest religią państwową, żaden człowiek odmiennego wyznania nie ma szansy na wybudowanie swojego kościoła, w niektórych krajach muzułmańskich śmiercią karze się chrześcijan, w innych prześladuje się ich, pali kościoły itp.

W przeciwieństwie do takich praktyk, Szwajcaria nie zabrania budowania meczetów, czyli domów modlitwy, nie prześladuje mniejszości muzułmańskiej. To duża różnica. Protestujący powinni dostrzegać takie różnice.

Nie tak dawno temu w Warszawie na jednym z dużych osiedli, mieszkańcy bloku stojącego w pobliżu kościoła poprosili proboszcza o zniżenie dźwięku dzwonów wzywających na msze. Uzasadniali to tym, że w weekend chcieliby się wyspać po całym tygodniu ciężkiej pracy i codziennego zrywania się skoro świt do obowiązków zawodowych. Proboszcz zignorował prośbę, co więcej, z ambony skomentował to w nie najlepszy sposób, sprawa oparła się o władze dzielnicy. Ludzie, którzy prosili o ściszenie dzwonów mają przecież prawo do odpoczynku i spokojnego snu.

Ciekawa jestem, czy na budowę minaretu zgodziliby się parafianie owego proboszcza i on sam?

W Polsce żyją muzułmanie i mają pełne prawa do zachowania swojej religii, włącznie z rytualnym ubojem baranka, sposobem pochówku różniącym się od powszechnie przyjętego w Polsce. Nie zabrania się w naszym kraju nosić oznak wyznawanej religii, w tym chust na głowach muzułmanek, czy krzyżyka u chrześcijanina albo kipy na głowie wyznawcy judaizmu. Mam nadzieję, że to się nie zmieni, że będzie jeszcze lepiej.

Bóg jest Wszechmocny i Wszechwiedzący. Wierząc w Niego, oddając Jemu cześć, pamiętajmy, że to do czegoś zobowiązuje i działa w obie strony. Prawdziwie wierzący ludzie zawsze znajdą sposób na osiągnięcie kompromisu, bo Bóg ma wiele sposobów służących rozwiązywaniu konfliktów. To od Niego pochodzi mądrość, której tak nam potrzeba.

Apostoł św. Jakub napisał w swoim liście następujące słowa: „Mądrość zaś [zstępująca] z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój”(1).

Może referendum jest sposobem na zachowanie pokoju. Nie warto rozniecać konfliktów.


© Barbara Niemczewska / adwentysci.waw.pl


(1). Biblia Tysiąclecia, List św. Jakuba Apostoła 3, 17-18.




Dodaj swój komentarz...




W czasie kilkudniowego pobytu w Kairze (Egipt) zmorą się stały szczególnie te ranne nawoływania płynące przez głośniki z minaretów. W pobliżu hotelu musiało być tych minaretów kilka, bo "melodie" (jeśli to można tak nazwać) - zlewały się w trio czasami kwartet.

Pamiętam w czasie wojny mieszkaliśmy w Jarosławiu i jako mali chłopcy biegaliśmy podglądać co się dzieje w koszarach wojska azerbejdżańskiego sprzymierzonego z Niemcami. Podziwialiśmy klęczących w szeregach żołnierzy - wzywających jakiegoś boga, a na drzewie jakiś inny z platformy wyśpiewywał dziwne zawodzenia. Wtedy nie wiedziałem za wiele kto to muzułmanie - byli to ludzie gdzieś, skadś... inni.

W Kairze te śpiewy z minaretów przypomniały mi, że kiedys coś takiego słyszałem, ale z tą różnicą że ten na dużym drzewie - spiewał bez mikrofonu i bez głośnika. Nie dziwię się Szwajcarom ich reakcji.


- Koala z Antypodów

MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.