Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Powrót do kraju - Doświadczenia z Bogiem cz. 2.

FELIETON | 09/10/2009 | jk

Po wojnie, w sierpniu 1945 roku wróciliśmy do kraju. Ja po dwóch latach ciężkiej pracy, a moi rodzice i młodszy brat po roku. Mieliśmy wielkie szczęście, że się odnaleźliśmy.

Niestety, nie mogliśmy wracać na Wołyń, gdzie był nasz dom wraz z całym majątkiem, bo znaleźlibyśmy się na Syberii, jak dwaj bracia mego ojca.

Pojechaliśmy do Radomia, gdzie wiele lat przed wojną pracował mój tata, a ja urodziłam się w Kielcach. Tata dobrze znał te strony. Będąc w technikum budowlanym, pracował tam przy budowie dróg.

W Radomiu przydzielono nam jeden pokój i dano Duzy snop słomy, abyśmy nie spali na gołej podłodze. Nie mieliśmy niczego – modliliśmy się o pomoc.
Tata udał się do warsztatu szewskiego i poprosił majstra, żeby jako amatorowi, pozwolił robić fleczki do butów, aby zarobić chociaż na chleb.

Majster zgodził się i tata chodził codziennie na parę godzin do pracy, a wracając przynosił chleb, mleko, marmoladę. Idąc do pracy i wracając z niej, zawsze się modlił i prosił Boga o pomoc. Było mu bardzo ciężko, straciliśmy wszystko prócz życia, za co dzięki niech będą Bogu.

Pewnego dnia, wracając z pracy, spotkał jakiegoś człowieka, którego nie znał. Człowiek zapytał, czy nazywa się tak, jak brzmiało nasze nazwisko. Tata potwierdził. Wtedy ten mężczyzna spytał, czy ojciec go poznaje? Ale on nie mógł sobie przypomnieć. Okazało się, że ten człowiek pochodził także z Wołynia i kiedyś był w wielkiej potrzebie a mój tata mu pomógł, załatwiając dwie furmanki drewna. On zapytał co tata robi w Radomiu? Tata opowiedział o naszym losie i wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Ten człowiek wyjął Duzy plik pieniędzy i wręczając go mojemu tacie powiedział”: niech to będzie pomocą dla was”. Nie chciał powiedzieć jak się nazywa, pożegnał się i odszedł.

Tata ze łzami w oczach dziękował Bogu za ten cud. Poszedł do sklepu nakupił żywości. Kiedy wrócił do domu z zakupami, mama spytała, czy obrabował jakaś kasę? A on płacząc, powiedział, że to Bóg dał pieniądze i opowiedział swoją przygodę.

Od tej pory zaczęło nam się pomyślnie dziać. Któregoś dnia, idąc z kościoła, spotkałam naszą sąsiadkę z Wołynia /repatriantka/. Powiedziała nam, że siostra mamy mieszka z rodziną w Gdańsku i podała adres. Najpierw ja pojechałam i znalazłam ciocię oraz mieszkanie dla nas, co nie było trudne, ponieważ Niemcy wyjeżdżali Polski.

Takim sposobem zamieszkaliśmy w Gdańsku. Na początku ja opracowałam i uczylam się, gdyż tata bardzo chorował na żołądek. W Gdańsku tez były pewne kłopoty, bo UB wciąż ciągało mojego tatę dlatego, że przed wojną był urzędnikiem państwowym. Ale w końcu wszystko zakończyło się szczęśliwie, dzięki cudownej opiece Bożej.


© Marta Tyrska / adwentysci.waw.pl


JUŻ WKRÓTCE TYLKO U NAS NIEPUBLIKOWANE NIGDY KOLEJNE ODCINKI
AUTENTYCZNYCH DOŚWIADCZEŃ Z BOGIEM AUTORSTWA MARTY TYRSKIEJ




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.