Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Historia nawróconego szamana

AKTUALNOŚCI ZE ŚWIATA | 05/10/2009 | jk

Odbiliśmy z utwardzonej drogi. Malała w oczach, aż w końcu zrobiła się niewiele szersza od ścieżki dla bydła. Po niedługim czasie ujrzeliśmy dostojną żyrafę ostrożnie wybierającą liście, o kształtnej szyi sięgającej najwyższych gałęzi kolczastej akacji.

Rankiem tego samego dnia przekroczyliśmy granicę Kenii. Kierowaliśmy się do tanzańskiego buszu złożyć wizytę nowym słuchaczom Światowego Radia Adwentystycznego (ang. AWR), ale wcześniej zatrzymaliśmy się w domu dziecka założonym przez naszego radiosłuchacza... Już nie mogliśmy się doczekać, co jeszcze nas spotka.

Kilka lat temu AWR opracowało specjalny plan wyposażenia masajskich wiosek w radia na korbę lub radia solarne. Jak można się było spodziewać, dom dziecka jednym takim radioodbiornikiem dysponował. Słuchając ich pieśni o miłości do Jezusa i niesamowitych świadectw wyzwolenia z pęt szatana, mogłem na własne oczy zobaczyć owoce tego planu – skutki słuchania AWR.

Wkrótce musieliśmy ruszać w dalszą drogę, ale oczywiście nie mogło się obyć bez serdecznego pożegnania, modlitw i – tak, tak – dziecięcych rączek machających w naszą stronę, dopóki nie zniknęliśmy z pola widzenia. Dżip mknął dalej pylistą drogą.

Widok żyrafy był niesamowitym przeżyciem. Niedługo potem zobaczyliśmy inne stworzenia Boże, których nie dane mi było widzieć w rejonie Waszyngtonu, wyjąwszy państwowy ogród zoologiczny. Naszym zadaniem było jednak spotkać się z nową grupą słuchaczy AWR w głębi afrykańskiego buszu.

Kiedy podskakiwaliśmy na wybojach trawiastego zbocza wzgórza, wtem naszym oczom ukazała się scena żywcem wyjęta z National Geographic: dziesiątki, może setki ubranych w kolorowe stroje członków plemienia Masajów. Co za widok! Aby powitać przedstawicieli AWR, wyczekiwali w spiekocie równikowego słońca. Następna radiowa rodzina na świecie, która dowiedziała się o Bogu Stworzycielu Wszechświata za pośrednictwem naszych audycji.

Odkryłem, że podniecenie wynikające z naszego przybycia udzieliło się też innym wioskom, toteż niebawem wielobarwny witał nas tłum tradycyjnym masajskim tańcem, wyśpiewując wspaniałe pieśni ku Bożej chwale.

Kiedy się z nimi witałem, wielu mówiło, że chociaż wierzy w co innego, programy naszego radia bardzo przypadły im do gustu.

Zdumiewająca była zwłaszcza historia nawrócenia człowieka, który z wioskowego szamana- wróżbity przeobraził się w chrześcijanina uczęszczającego do miejscowego nowego zboru powstałego za sprawą AWR!

Ponieważ zaciekawiło nas, jak wyglądało jego życie przed zetknięciem się z naszą stacją, pokazał nam narzędzia swojej dawnej profesji, objaśniając każde z osobna.

Razem z żoną zasiadł na dużym kopcu termitów, owinięty w czerwony masajski strój. Wokoło rój dzieci i much. Czarownik zaczął po kolei tłumaczyć przeznaczenie poszczególnych przedmiotów związanych z dotychczasowym fachem. Najpierw pokazał duży okrągły cylinder, pokryty bydlęcą skórą, zawieszany niegdyś u szyi. Po co go nosił? Proste: trzymał w nim tytoń, który – jak oświadczył – nie jest mu już dłużej potrzebny. Do lamusa powędrowały też olbrzymie miedziane kolczyki i pokryte paciorkami imponujące nakrycie głowy, którymi ozdabiała się jego połowica.

Zastosowania kolejnej rzeczy nie było tak łatwo wyjaśnić, więc zrobił następującą demonstrację: Przywoławszy umówioną wcześniej kobietę, chwycił wielką tykwę, odszpuntował z jednej strony i jął wyrzucać ze środka wypolerowane kamyki o ostrych krawędziach. W taki oto sposób przepowiadał przyszłość, najpierw jednak od klienta z wioski żądał krowy albo kozy tytułem wynagrodzenia za usługę. – Gdyby nie zapłacili ani nie zastosowali się do moich rad, mogliby umrzeć – wyznał. Żerował na ich strachu, pozbawiając ich oszustwem dobytku.

Każdego w wiosce wychowywano tak, aby darzył wieszczbiarza całkowitym zaufaniem i nie śmiał stanąć mu okoniem, więc opłaty zawsze uiszczano. Oczywiście był w wiosce najpotężniejszą i najbogatszą osobą!

Zapytaliśmy go, czy kiedykolwiek rozmawiał z demonami, a jeśli tak, to czy mu odpowiadały. – O, tak – usłyszeliśmy – w dużym stopniu kierowały moimi działaniami.

I oto pewnego razu usłyszał program AWR. Duch Święty przemówił do niego przez radio i kiedy szaman usłyszał Boże wezwanie, skończył z tykwami, ze znającymi przyszłe losy kamykami, z miedzianymi kolczykami, z tytoniem.

Dzisiaj nadal stoi na czele wioski, ale już w nowej roli. Nie komunikuje się dzisiaj z demonami, nie wyciąga od ludzi podstępem bydła ani rzekomo nie przepowiada przyszłości, ale jako główny starszy zboru tamtejszej społeczności chrześcijan, powstałej dzięki AWR, przyprowadza do Jezusa Chrystusa innych ludzi.

Co za nawrócenie, co za historia! Co za Bóg! Teraz swoją energię były czarownik poświęca dzieleniu się z innymi Masajami dobrą nowiną o rychłym przyjściu Jezusa – a ci go słuchają. Im więcej ludzi nastraja radioodbiorniki na audycje AWR, tym prężniej rozrasta się miejscowy zbór.

Liczba pastorów w tamtych rejonach jest tak nikła, że niektórzy opiekują się nawet czterdziestoma i więcej zborami, a odległości, jakie muszą pokonywać, niemal przechodzą wyobrażenie nas, ludzi z Zachodu. Trudno mi, jako pastorowi, przedstawić sobie, jak można doglądać tak licznej owczarni.

To następny powód, dlaczego AWR pełni taką niezwykle istotną rolę. Bóg nie tylko używa go do zdobywania ludzkich serc, ale też programy i płynące przez nie poselstwa wykorzystuje do wspierania i podtrzymywania na duchu dotychczasowych członków. Nie wolno nam dopuścić, aby nadzieja przestała płynąć na falach eteru, bo trzymają się niej jak kotwicy setki, tysiące ludzi.

To oczywiste, że dopóki jesteśmy na planecie Ziemi, praca nie jest skończona. Istnieją jeszcze ludzie, którzy ewangelii nie słyszeli, i Wasza pomoc jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek przedtem.

AWR nadaje teraz programy w osiemdziesięciu główniejszych językach świata, ale planuje poszerzyć tę gamę, jeśli tylko znajdą się fundusze. Z wielu zakątków świata spływają do nas dziesiątki próśb o postawienie stacji nadającej audycje w paśmie FM. Zaczynamy akcję umieszczania wszystkich naszych programów w formacie Podcast, dzięki któremu Bożego poselstwa nadziei płynącego przez AWR będzie można słuchać w milionach domów!

Widzimy, że ręka Pana stwarza takie możliwości rozprzestrzeniania się dobrej nowiny za pośrednictwem radia jak nigdy wcześniej i jak powiedział jeden z partnerów współdziałający w ewangelizacji z AWR, nasza „misyjna waluta podbija obce rynki”.

Pozostający w służbie Boga Najwyższego,

- Benjamin D. Schoun, prezes AWR


PS Kiedy bawiłem u Masajów, prosili mnie o kolejne radioodbiorniki, ponieważ wiele wiosek – nie osób, tylko wiosek! – nie dysponuje ani jedną sztuką takiego sprzętu. Jeśli zaznaczycie przy darze pieniężnym „Radio dla Masajów”, pomożecie nam wyposażyć w radia znacznie więcej wsi.

Tłum. Paweł Kamiński dla adwentysci.waw.pl




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.