Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

„Dar czasu”

FELIETON | 08/09/2009 | jk

Aviva Bass, Żydówka, dorastała w świeckiej atmosferze na Florydzie. Kiedy zawarłem z nią znajomość, sprawowała funkcję asystentki rabina w Temple Beth Israel w Melbourne.

Kobiety rabini to w judaizmie zjawisko spotykane stosunkowo od niedawna: pierwszą rabinkę ordynowano jakieś stu lat temu, dziś jest ich około trzystu.

Szybko zorientowałem się, że w chwilach podekscytowania wyrzuca z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego. Tak właśnie było, ilekroć rozprawialiśmy o sabacie.

Opowiedziała mi o korzeniach sabatu w historii Stworzenia przedstawionej na kartach Księgi Rodzaju – o tym, jak Bóg odpoczął siódmego dnia. Potem skierowała moją uwagę na Torę (Pięcioksiąg Mojżeszowy), wskazując, że Dekalog pojawia się w niej dwukrotnie, ale w przykazaniu o sabacie za każdym razem akcent spoczywa na czymś innym – w Księdze Wyjścia na pamięci o sabacie, w Księdze Powtórzonego Prawa na przestrzeganiu sabatu.

– Tradycja [żydowska] – kontynuowała – uczy więc, że ważne są oba aspekty. Pamięć o szabacie [taka jest właściwsza transkrypcja tego słowa] i przestrzeganie go stanowią nieodłączną część doświadczenia tego dnia.

Doszedłem do wniosku, że pamięć i przestrzeganie to dobry punkt wyjścia do rozważań na temat sabatu.

Pamięć o sabacie

Siódmego dnia Stworzenia Pan Bóg wkroczył w sferę czasu. Wcześniej powołał do istnienia czas – dzień i noc – a teraz podarował go stworzonemu światu. Pierwszą świętością w historii świata nie była góra, świątynia ani ołtarz, lecz wycinek czasu. Był to czas święty, czyli po prostu oddzielony do specjalnego użytku.

Sęk w tym, że czas nigdy się nie kończy. Nieważne, co robisz albo czego nie robisz. Czas i tak ciągle po cichutku idzie sobie do przodu. Titus Maccius Plautus (254-184 p.n.e.) uskarżał się: „Bóg wprawia w zakłopotanie człowieka, który jako pierwszy nauczył się rozróżniać godziny. Wprawia w zakłopotanie również tego, kto dla ułatwienia skonstruował zegar słoneczny, tak nikczemnie tnący na kawałeczki moje dni”.

Od tamtej pory stale czas rozczłonkowujemy i ćwiartujemy. W laboratoriach czas przełączania tranzystorów może schodzić poniżej jednej pikosekundy (jedna miliardowa sekundy). Jakże to wolno w porównaniu ze stroboskopem laserowym, mogącym emitować impulsy o długości 110 attosekund (110 miliardowych jednej miliardowej sekundy).

Problem polega na tym, że im bardziej czas rozdrabniamy, tym jakby mniej go mamy.

Zdaniem Lewisa Mumforda wyodrębnić można trzy etapy koegzystencji człowieka z zegarami od XIV wieku: punktualność, oszczędność i służalczość. „Zegar – pisze – to cząstka maszynerii wytwarzającej sekundy i minuty”. Dalej, twierdzi, że złożony z minut i sekund świat „oduczył nas szacunku” względem słońca i pór roku z uwagi na podkopanie autorytetu przyrody. Wskutek wynalezienia zegara wieczność przestała pełnić rolę miary i osi wydarzeń w życiu człowieka.

Neil Postman dodaje: „Nieubłagane tykanie zegara być może bardziej przyczyniło się do nadwyrężenia najwyższej władzy Boga niż wszystkie traktaty filozofów oświeceniowych razem wzięte. […] Zegar wprowadził nową formę rozmowy między człowiekiem a Bogiem, w której Bóg wydaje się stać na straconej pozycji. [...] Być może Mojżesz powinien zawrzeć jeszcze jedno przykazanie: Nie będziesz sobie czynił mechanicznych wizerunków czasu”.

Staliśmy się niewolnikami czasu!

W przykazaniu o sabacie znajdujemy jednak kontrpropozycję. Ten święty czas stanowi przypomnienie o wieczności, o Bogu, o tym, jak przy stworzeniu świata powstał czas. Sabat odmierzany jest nie ludzkimi przyrządami, lecz zachodami słońca, stanowiąc nie lada wyczyn w Bożym dziele stworzenia.

Twórcą czasu, każdej attosekundy jest Bóg. Niestety, czas, odmierzany jakimikolwiek by to było sposobami, sprzągł się mocno z ludzką wydajnością i wynikami, miejscem pracy, nieprzekraczalnymi terminami i umówionymi spotkaniami.

Bóg mówi: „Skończ z tymi bzdurami”. Mówi: „Pamiętaj”. Mówi: „Jestem Panem sabatu. Odpocząłem, więc i ty odpocznij”. Mówi: „To czas przeznaczony dla nas”.

Pamiętaj o dniu sabatu. Niech będzie on dla ciebie czasem świętym, oddzielonym. Wykorzystuj go na uświęcenie czasu – proponuje żydowski teolog Abraham Heschel w klasycznym dziele Szabat: „Sensem Szabatu jest uświęceniem raczej czasu niż przestrzeni. Przez sześć dni w tygodniu żyjemy w tyranii rzeczy przestrzeni; w dzień Szabatu staramy się sprostać świętości w czasie. Jest to dzień, w którym powołani jesteśmy do uczestniczenia w tym, co wieczne w czasie, do zwrócenia się od rezultatu stworzenia – do tajemnicy stworzenia, od świata stworzonego – do stworzenia świata”*.

Dostrzeżenie w sabacie Bożego daru czyni zeń punkt kulminacyjny i cotygodniowe przypomnienie o Bogu. To dar pomagający zapanować nad czasem. Jeden dzień w tygodniu – sabat, dar czasu – jest właściwym prezentem na każdą epokę. I doskonałym prezentem na nasze czasy.

Przestrzeganie sabatu

Przez sześć dni w tygodniu trudzimy się, zarabiając na utrzymanie. Sabat zapewnia czas na wzrost ziarna wieczności, które Bóg posiał w naszych duszach. Troszczyć się o nie można szczególnie poprzez budowanie więzi z Bogiem. Czas na to jest w dniu sabatu. Wtedy jest czas na zadumę, Słowo Boże, modlitwę, społeczność, oddanie Bogu czci, nabożeństwo.

To jakby Bóg mówił nam: „Wiem, że żądać się będzie od ciebie wygospodarowania czasu na załatwianie własnych spraw w ciągu tygodnia Pozwól zatem, że ci pomogę. Oto wycinek czasu. Podarunek. Wiem, że jesteś zajęty, ale przeznaczmy ten dzień na spotkanie z sobą, żebyśmy się nawzajem lepiej poznali”.

Niebiański Ojciec umówił się ze swoimi dziećmi na spotkanie! Wykroił cały dzień – dla nas!

Darując nam sabat, Bóg proponuje: „Spędzajmy ze sobą regularnie trochę dobrego jakościowo czasu”. Chce, abyśmy budowali z nim więź, więc zapewnił na to czas.

Sabat dostarcza też czasu na kontakty z naszymi bliskimi. W ten dzień mamy przywilej pielęgnować łączące nas stosunki, robić rzeczy, o których wiemy, że są ważne dla nas i dla innych, a na które nigdy jakoś nie znajdujemy czasu na tygodniu.

Jest kilka rzeczy, które możemy zrobić, by optymalnie z sabatu korzystać.

Przygotowanie. Przygotowanie do sabatu wskazuje, że będzie to szczególny dzień, dzień cennego dla nas spotkania. Kiedy przychodzą do nas goście, przygotowujemy się na ich wizytę. Zamykamy wszystkie sprawy zawodowe, żeby nam nie przeszkadzały. Przygotowujemy dom, żebyśmy nie musieli tego robić przy gościach. Przygotowujemy jedzenie. Tak samo przygotowując się na sabat, czynimy zeń mile widzianego w naszym życiu gościa.

Odcięcie się od interesów i handlu. Odcięcie się w umyśle od spraw handlowych może być niełatwe, zwłaszcza dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą. Wymaga zdyscyplinowania i co więcej, przygotowania w postaci sfinalizowania tego, co przed końcem tygodnia sfinalizować można.

Bóg powiada: „Jeśli powściągniesz nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swoich nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy zajdziesz rozkosz w Panu” (Iz 58,13-14 Biblia Tysiąclecia). Ujmując rzecz jeszcze lepiej: „[…] żeby w dzień mój święty nie załatwiać swoich spraw zawodowych [...]” i unikać rozmów na tematy zawodowe. Sabat to czas na refleksję nad Bożymi drogami.

Odcięcie się od tego, co świeckie. Przez dwadzieścia cztery godziny świat przeżyje bez nas, a my bez niego – i jeszcze wyjdzie nam to na dobre. Kiedy drużyna piłkarska, której kibicuję, będzie mieć rozgrywki w sabat, mogę zaczekać i później się dowiedzieć, jak im poszło.

Sabat przeznaczono na odpoczynek i świętowanie, nie zaś na to, co normalne, powszednie. To dzień na pokrzepienie duszy. Wszystko inne, co się wtedy pojawia, wkracza weń niczym intruz.

Budowanie więzi. Nadrzędny cel sabatu to wzmacnianie więzi z Bogiem i bliskimi, budowanie społeczności.

Bóg mówi rodzinom: „Daję wam sabat, oddzielony, święty czas. Przestrzegajcie go, a odkryjecie czas, którego tak poszukujecie”.

Pamiętanie o Zbawicielu. Cześć ma kluczowe znaczenia dla sabatu, a Jezus – dla naszej czci, jako nasz Odkupiciel i Pan. Izraela pouczono, aby przestrzegał sabatu jako pamiątki tego, że był niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził go stamtąd Pan, Bóg jego, ręką mocną i wyciągniętą (zob. Pwt 5,15 Biblia Tysiąclecia). Sabat stanowił dla Izraelitów przypomnienie o wyzwoleniu z niewoli egipskiej.

Sabat przypomina nam także o wyzwoleniu od grzechu przez Jezusa. Dzięki Chrystusowi nie jesteśmy już niewolnikami. Nasz Zbawca jest Panem i Władcą sabatu (zob. Mar 2,28). Sabat znajduje swój ostateczny sens w Jezusie Stworzycielu, Panu czasu, Panu sabatu, Odkupicielu, Zmartwychwstałym. Tylko w Jezusie mamy zbawienie.

W swoim nauczaniu i gronie Jezus koncentrował się na Bogu; czytał Pismo Święte i głosił je. W swoim przestrzeganiu sabatu koncentrował się na ludziach. Dla niego sedno sabatu sprowadzało się do więzi: więzi z Bogiem i ludźmi. Dar łaski, zwany sabatem, sprowadził na powrót do tego, z myślą o czym pierwotnie ten dzień uczyniono – do uwolnienia nas spod tyranii czasu.

Przeprowadzając się z rodziną, otrzymaliśmy od sąsiadów prezent: talerzyk do sosu i frytek. Nic takiego. Drobny upominek. Mimo to ma dla nas wielką wartość ze względu na symbolikę. Kiedy się żegnaliśmy, żona sąsiada wyciągnęła prezent i uścisnąwszy moją żonę, powiedziała: – Jesteście najlepszymi sąsiadami, jakich kiedykolwiek miałam. – To właśnie nadało podarunkowi taką wartość.

Bóg dał nam prezent w postaci sabatu. Co z nim uczynimy, zależy od nas. Możemy czuć otaczającą go cieplutką aurę, lecz jeśli go nie rozpakowujemy i z niego nie korzystamy, nie dostrzegamy w nim wiele wartości.

Czego się nauczyłem od rabinki

Rabinka Aviva zahaczyła o dwa słowa: pamięć i przestrzeganie. Kiedy mówiła, przyszły mi do głowy dwa następne: oczekiwanie i niechęć. Nauczyła mnie o oczekiwaniu na sabat i niechęci do jego przemijania.

Oczekiwanie zostało podkreślone, gdy mówiła o przygotowaniu do sabatu i panującej podczas niego świątecznej, rodzinnej atmosferze. Dla praktykującego Żyda to najważniejszy punkt tygodnia – często rozpoczynający się od nabożeństwa w synagodze – kiedy rodzina spotyka się razem na piątkowym posiłku.

Do sabatowych rytuałów należą: zapalenie świec, umycie rąk i różne błogosławieństwa wygłaszane w trakcie piątkowej kolacji.

Wszystko odbywa się w radosnym nastroju. Panuje ciepła, rodzinna atmosfera, gospodarze czekają na gości. Dużo się rozmawia, modli, śpiewa, nierzadko do późna w noc.

Sabat to dzień świętowania. Religijni Żydzi spożywają w sabat trzy świąteczne posiłki. W otoczeniu bliskich człowiek idzie na spacer, siedzi i rozmawia albo wybiera się do parku. Można po prostu spędzić czas z rodziną lub pobawić się z dziećmi.

Rabinka Aviva zaskoczyła mnie, mówiąc o 25-godzinnym sabacie. Wyjaśniła, że wiąże się to z niechęcią do pozwolenia sabatowi na odejście, sabat kończy się więc wtedy, gdy na niebie pojawia się trzecia gwiazda. Jest już wówczas po zmroku. Około godziny po zachodzie słońca. A dopełnieniem sabatu jest Hawdala.

Hawdala znaczy 'oddzielić' – wyjaśniła. – To bardzo działająca na zmysły, piękna ceremonia. Są przyprawy, wino, świece. Urocze zakończenie szabatu.

Zapach przypraw ma roznieść esencję sabatu na nowy tydzień, „nasycając go szabatowym ciepłem”.

Nie jest to bynajmniej sugestia, jakoby chrześcijańscy sabatarianie mieli przestrzegać sabatu na modłę żydowską. Chociaż możemy się od Żydów czegoś nauczyć, centrum naszego celebrowania sabatu musi być Jezus. Możemy się natomiast nauczyć od nich silniejszego poczucia oczekiwania nadejścia sabatu i silniejszej niechęci do jego odejścia.

Oto najlepszy sposób podejścia do tego Bożego daru.


© Bruce Manners / Signs of the Times, 11/2009
Tłum. Paweł Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl


*Abraham Joshua Heschel, SZABAT i jego znaczenie dla współczesnego człowieka,
tłum. H. Halikowski, Gdańsk, Wydawnictwo ATEXT 1994.







Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.