Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"Cud nad Wisłą..." - Felieton

FELIETON | 14/01/2008 | jk

Serdecznie zachęcamy do przeczytania i wysłuchania felietonu pt. "Cud nad Wisłą" autorstwa pastora Andrzeja Sicińskiego, redaktora naczelnego Chrześcijańskiego Instytutu Wydawniczego "Znaki Czasu".

"Cud nad Wisłą..."

Polska to nie tylko kraj ludzi wierzących, ale też kraj cudów. Do najbardziej znanych należy tzw. cud nad Wisłą z roku 1920 — zwycięski manewr wojsk polskich oskrzydlający nacierającą na Warszawę Armię Czerwoną, który dał nam zwycięstwo w całej wojnie polsko-bolszewickiej. Jak dobrze pójdzie, w ciągu kilku lat możemy być świadkami kolejnych, choć w innej sferze, wielkich cudów nad Wisłą.

Ostatnio dużo się mówi w kraju o cudach, a to dzięki minionej kampanii wyborczej, w której ten element nadprzyrodzoności odegrał niepoślednią rolę. Ówczesny kandydat, a obecny premier, zapewniał, że „stać nas na cud”, że się nam należy i że w końcu nastąpi — o ile tylko dokonamy właściwego wyboru.

Oczywiście chodziło o cud gospodarczy, niższe podatki, wyższe pensje, powracających do kraju emigrantów przy zachowaniu niskiego poziomu bezrobocia itp. Program zaiste tak wyśrubowany, że bez cudu aż trudno sobie wyobrazić jego realizację. Przeciwnicy polityczni wbrew zwykle głośno deklarowanej głębokiej wierze w zjawiska nadprzyrodzone w tym przypadku deklarowali głęboką niewiarę, wyrażaną słowami: cudów nie ma. Ponieważ wybrano, jak wybrano, należy wnosić, że większość Polaków jednak w cuda wierzy albo przynajmniej chce wierzyć — choćby w te w sferze społeczno-gospodarczej. Choć jest niemała część i takich rodaków, którzy są „małej wiary”.

Właśnie w tym miejscu, przypominając sobie nieco tę „kampanię cudu”, warto przywołać jej finisz, podczas którego padły kolejne deklaracje ówczesnego kandydata, a obecnego premiera, odnoszące się do stylu, w jaki zamierza prowadzić swą politykę. Premier postawił na... miłość.
Cuda i miłość — oto powód, dla którego postanowiłem nawiązać do minionej kampanii wyborczej.

Takie słowa i deklaracje w ustach polityków, znanych raczej z twardego stąpania po ziemi i z takiejże mowy, to rzadkość. Tym bardziej godna odnotowania. Polityka miłości... polityka budowania wzajemnego zaufania w przeciwieństwie do podejrzliwości; polityka szacunku dla godności ludzkiej; polityka łagodnych słów, ciepłych relacji, domniemania niewinności w przeciwieństwie do domniemania winy; i polityka tego wszystkiego, co jeszcze w pojęciu miłości może się zmieścić.

Kto wie... może to właśnie jest najistotniejszym warunkiem przyszłego „cudu nad Wisłą”. Nie od dziś wiadomo bowiem, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Przykładów nie muszę podawać — znamy je z historii własnego państwa i innych upadłych królestw i imperiów, a także z własnych domów. Co może być lepszego od życia i pracy w atmosferze spokoju, doświadczania jako pracownik szacunku ze strony pracodawcy, jako obywatel — ze strony władzy, a jako człowiek — miłości ze strony rodziny?

Polacy uwierzyli, że może być lepiej, że możemy jako kraj osiągnąć sukces (cud) gospodarczy. I oby tak się stało. Wierzę, że dzięki „polityce miłości” realizowanej nie tylko przez obecną władzę, ale przede wszystkim przez obywateli — możemy to wspólnie osiągnąć. Nawet bardziej dzięki „polityce miłości” niż dzięki wskaźnikom, kursom walut, koniunkturze i tym podobnym wartościom ekonomicznym. Jeśli bowiem między ludźmi nie ma tego „czynnika miłości”, to najlepsze wskaźniki nie pomogą — wszystko i tak się rozsypie.

A kiedy już dzięki temu magicznemu wskaźnikowi M będziemy mieli ten swój wymarzony sukces gospodarczy — drugą Irlandię czy jak kto woli Japonię — to myślę, że cudem będzie nie sam sukces, ale to, że osiągnęliśmy go pomimo naszych narodowych wad: kłótliwości, zazdrości, podejrzliwości. Innymi słowy, prawdziwy cud nad Wisłą, na jaki czekam, powinien się dokonać w sferze mentalnej, w narodowej psychice, w odwróceniu się od naszych wad i rozwijaniu zalet, w powrocie do najważniejszych wartości ewangelicznych — w takiej nowej drugiej rewolucji moralnej, wolnej od błędów tej pierwszej. Jeśli to się dokona, to cud gospodarczy będzie tylko naturalnym następstwem.

W deklaracjach przedwyborczych obecnego premiera pojawiła się jeszcze jedna zależność: cud nastąpi, jeśli tylko dokonamy właściwego wyboru. Zostawię na boku polityczny sens tej deklaracji. Warto skupić się na głębszym sensie tych słów, może nawet nieuświadamianym sobie przez ich autora. Otóż cuda nie zdarzają się tak same z siebie, jako wynik samego chcenia. Nie wystarczy chcieć być lepszym, żeby tak się stało.

Czy my, przywykli do złego, możemy dobrze czynić?(1) Prawdziwa mentalna zmiana w człowieku może się dokonać tylko poprzez odwołanie się do siły spoza nas, do mocy Bożej. Jedynie Bóg może nas naprawić. Stworzył nas na początku i może stworzyć nie tylko na nowo, ale też nowych.

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili”(2). „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe”(3).

Nowy człowiek wzywany jest teraz, żeby odrzucić „gniew, zapalczywość, złość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa”. Apostoł Paweł mówi: „Nie okłamujcie się nawzajem, skoro zewlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył”(4). Wiara takiego człowieka nie jest bezczynna, przeciwnie — jest „czynna w miłości” do Boga i do bliźniego(5).

A kto miłuje Jezusa, przestrzega Jego przykazań(6).
No i tu jak po nitce do kłębka dochodzimy do źródła sukcesu (cudu) gospodarczego. Otóż ogłosiwszy na górze Synaj dziesięć przykazań, Bóg wezwał swój lud, by ich nauczał i przestrzegał w ziemi, którą da im w posiadanie: „Starajcie się więc czynić tak, jak rozkazał wam Pan, wasz Bóg — mówił Mojżesz. — Nie zbaczajcie ani w prawo, ani w lewo. Idźcie dokładnie drogą, jaką wam nakazał Pan, wasz Bóg, abyście zachowali życie, aby się wam dobrze powodziło i abyście długo żyli w ziemi, którą posiądziecie!”(7).

Nie wierzę, że cudów nie ma. Są. Wszystko zależy do tego, na Kogo postawimy, Kogo wybierzemy i Komu będziemy posłuszni.

pastor Andrzej Siciński
- redaktor naczelny


(1) Zob. Jr 13,23. (2) Ef 2,8-10. (3) II Kor 5,17. (4) Kol 3,8-10. (5) Ga 5,6. (6) Zob. J 14,15. (7) Pwt 5,32-33.

By zamówić książki lub czasopisma
zapraszamy na stronę internetową wydawnictwa ZNAKI CZASU




Zachęcamy do wysłuchania radiowej wersji powyższego felietonu

(czas nagrania 0:08:56)



© adwentysci.waw.pl




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.