Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Była walka o…

FELIETON | 01/04/2007 | Jan Kot

Była walka o Wielką Brytanię, walka o Stalingrad, walka o Warszawę, były różne walki, ale one zawsze pociągały za sobą wspomnienia oprócz heroicznych czynów, także zniszczonych miast, pognębionych narodów, zniszczonych marzeń i snów. Pragniemy zapomnieć o złym, a za wszelką cenę staramy się wznieść pomniki tym, którzy przetrwali w naszej pamięci.

W osobistym życiu my też walczymy codziennie z czymś, o coś, za kogoś.
Nam nie zawsze jest łatwo rozpoznać motywy naszych walk. Walczymy postępowaniem, słowami, pisanym słowem, a najbardziej naszym wpływem na drugich. Wszystko to, co utożsamia się z nami, używamy jako broń w dojściu do swoich, czasami nawet nieznanych nam celów.

Po przeżyciu paru wojen, powstań, zamachów, tragedii i innych wydarzeń wciąż nurtujące nas pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Co robimy dla drugich, dla tych, których możemy dosięgnąć, dla tych, których znamy, z którymi obcujemy, czy to w pracy, czy w zabawie, czy w czymkolwiek innym. Wiele lat temu Rabin z Nazaretu powiedział słynne dzisiaj słowa: „Kto straci [dosł. zużyje] życie swoje dla dobra drugich, ten zachowa swoje życie; ten zaś, który będzie ochraniał życie swoje kosztem innych, utraci swoje życie”.

W innym miejscu tenże sam Rabin powiedział: „Jak robicie coś dobrego bogatym, słynnym, ważnym, dostaniecie zapłatę już w tym życiu, ale to, co zrobicie dla biednych, samotnych, stroskanych, opuszczonych i osieroconych, to da wam dostęp do zapłaty na wieczność.” Każdy z nas słyszał napomnienia i pouczenia na temat tego, jakie cele powinniśmy sobie obrać w życiu.

Jedni mówią o mądrości, drudzy o męstwie, inni o piękności, bogactwach, władzy, sławie itp. A wśród tych dobrze nam znanych celów jest także głos mówiący o „świętości”, „łaskawości”, „pobożności” i innych cechach, które maja mieć wpływ na długość naszego życia i o zasługach na pamięć u następnych pokoleń.

Co wybierzemy? Jaki cel będzie dla nas gwiazdą przewodnią? Jaką pamiątkę pozostawiamy po sobie w naszych codziennych poczynaniach? Gdy inni o nas myślą, to o czym myślą? Z czego jesteśmy znani? Adam jest znany z tego, że zjadł „jabłko”, jego potomek Noe jest znany z tego, że przeżył potop. Abraham? Już mamy kilka wydarzeń, które go nam przypominają. Może najważniejsze jest to, że uwierzył Bogu i stał się „pradziadem” wszystkich wierzących. Izaak z tego, że się ofi arował na górze Moria. Ezaw z tego, że sprzedał swoja przyszłość za garnek soczewicy. Jakub z tego, że „walczył z Bogiem i ... wygrał”, w nagrodę za co dostał imię Izrael. Mojżesz za to, że wywiódł Izraela z Egiptu. Balaam prorok z tego, że był pouczany przez swoją oślicę. Samuel z wierności Bogu, Dawid ze swojej pokory przed Bogiem, Salomon ze swojej mądrości itd. Tak możemy przejść przez całą historię świata i wspominać ludzi za ich osiągnięcia.

Nawet Jezus z Nazaretu, gdy zapytał się: „co ludzie mówią o mnie?”, był zdumiony, że żaden z nich nie powiedział tego najważniejszego, tego co Jezus przyszedł dokonać na tym świecie. Pod koniec swojej życiowej pracy na tym świecie Jezus wypowiedział wstrząsającą prawdę: kto widzi mnie, ten widzi Ojca mego w niebie. Tak żyłem, aby ci, co widzą mnie mogli widzieć obraz Boga. Właśnie to był cel Boży przy stwarzaniu człowieka; czytamy: stwórzmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze! Więc Jezus przyszedł, aby pokazać nam „podobieństwo i obraz Boga”.

Nawet Jego śmierć na krzyżu nie tylko pojednała nas z Bogiem, ale też pokazała nam w pełni charakter Boży. To był ap. Paweł, który nawoływał, żebyśmy pamiętali, że „miłość Boża woła nas do pokuty, do odrodzenia i do wiary”.

Bardzo często tak jesteśmy zaabsorbowani zdobywaniem naszych celów życiowych, że nie dostrzegamy naszych „sputników”, współtowarzyszy w podróży. Co pozostawimy po sobie, gdy nawet dobijemy się do naszych celów życiowych? Co powiedzą o nas ci, których dotknęliśmy swoim życiem? Co powiedzą dzieci o swoich rodzicach? Co powiedzą studenci o swoich nauczycielach? Co powiedzą członkowie kościoła o swoich duszpasterzach? Co powiedzą pastorzy o hierarchii kościelnej? Co powie żona o mężu, a mąż o żonie albo rodzice o dzieciach? Znałem takie powiedzenie: „miej serce i patrz w serce”. Co to znaczy? Czy pozostawiamy już dzisiaj po sobie uśmiechy radości, czy łzy oburzenia, goryczy, a nawet nienawiści?
Co już dzisiaj mówią o nas nasi najbliżsi? Nasi sąsiedzi z przypowieści Jezusa o Samarytaninie?

Gdy przechodzimy życia drogą ... jaki zapach ciągnie się za nami? Jeden komentator napisał: „najbardziej naglącą potrzebą dzisiaj jest potrzeba ludzi, którzy byliby wierni prawdzie jak igła w kompasie biegunowi północnemu, którzy staliby nieugięci, choćby cały świat się zawalił”. A prawdą jest to, że musimy pokazać charakter Boży w naszych codziennych walkach o byt i w zdobywaniu celu.

pastor prof. Leon Maszczak
© www.adwentysci.waw.pl

MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.