Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Byliśmy na koncercie „Take 6”!

AKTUALNOŚCI WARSZAWA | 18/12/2005 | Jan Kot

W niedzielę 18 grudnia br. w barokowej scenerii kościoła św. Anny na warszawskiej starówce zabrzmiało sześć idealnie zgranych głosów super-grupy TAKE 6. Muzycy udowodnili, zresztą nie po raz pierwszy, że do zagrania wspaniałego koncertu wystarcza sam głos. Członkowie światowej sławy zespołu należą do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego i traktują swą działalność jako posługę duchową.

Zainteresowanie występem było ogromne i wielu fanom nie udało się wejść do kościoła. Wokaliści Take 6 nie potrzebowali dużo czasu, by zawładnąć publicznością i zachęcić ją do spontanicznego, głośnego wyrażania emocji – napisała nazajutrz po koncercie „Rzeczpospolita” w tekście „Geniusze harmonii”.

Zespół, który ma w swej dyskografii dwa albumy z tematami świątecznymi, zaśpiewał kilka piosenek z płyty „Feels Good”, która ukaże się w marcu, ale przede wszystkim zaprezentował tematy bożonarodzeniowe. Nie zabrakło skocznego „We Wish You A Merry Christmas”, radosnego „Let It Snow” i wzniosłego „O Come All Ye Faithfull”, perfekcyjnie rozpisanych na sześć głosów – relacjonuje dziennik.

Majstersztykiem było wykonanie standardu „All Blues” Milesa Davisa, w którym każdy członek sekstetu śpiewał inna partię instrumentalną: puzonu, trąbki, gitary i saksofonu. W tle słychać było wyraźnie czynele perkusji – czytamy w relacji.

Również folkowy standard Billa Whitersa „Grandma`s Hands” był wzorcem harmonicznego zespolenia głosów. Niesamowite możliwości improwizacyjne zespół zaprezentował w piosence wykonanej na bis, w której bracia Mark i Joey Kibble stoczyli efektowny i zabawny pojedynek na głosy – sprawozdaje ogólnopolski tytuł prasowy.

To był wspaniały świąteczny wieczór z muzyką, która zawsze niesie pozytywne przesłanie miłości i nadziei – zauważył Marek Dusza, dziennikarz „Rzeczpospolitej”.

Artyści Od przeszło 20 lat zachwycają międzynarodową publiczność wirtuozerią wykonywanych utworów. Niezmiennie zaskakują słuchaczy. Krytyka jest zgodna: muzycy każdym swoim występem udowadniają, że do wspaniałego koncertu nie potrzeba podkładu instrumentalnego – wystarcza wszechstronny głos i pomysłowe aranżacje wokalne. Zaczynali w 1980 roku, jako gospelowy kwartet śpiewający a’cappella.

Gospel Songs (sklejka staro-angielskiego God Spell – Słowo Boże), w skrócie „gospels”, to pieśni, w których zbawienie, miłość bliźniego, nauki Chrystusa rozważane są w kontekście typowo ludzkich sytuacji życiowych. W wielu pieśniach Chrystus jest lekarzem, przewodnikiem, pocieszycielem... Można z nim porozmawiać przez telefon, - Hallo Heaven, give me Jesus on the line. Także pojęcie Ewangelii bywało ujmowane – jeden z najstarszych gospells mówi o jadącym do Nieba pociągu Ewangelii -. A wszystko ubrane w zaskakujące wizje i struktury melodyczne.

Huntsville to jedno z małych miasteczek w Alabamie, żyjące spokojnym życiem, i nikt prawdopodobnie nigdy nie usłyszałby o nim, gdyby nie narodził się właśnie tam, w małym college`u, zespół Take 6. Początki tej grupy (podajemy za Music News) to Gentelmen`s Estate Quartet, powstały przy Kościele Adwentystów Dnia Siódmego. Jak wieść gminna niesie, pewnego dnia wokaliści tego zespołu dla żartu sprawdzali akustykę łazienki, śpiewając sobie a cappella. Spodobało im się to do tego stopnia, że założyli własny zespół wokalny, zmieniając oczywiście salę prób, i nazwali się Alliance.

W czerwcu 1987 roku wystąpili w Nashville, dokąd zaprosili wcześniej przedstawicieli wszystkich znaczących wytwórni płytowych specjalizujących się w muzyce gospel. Efekt był zupełnie nieoczekiwany – kontrakt z zespołem podpisał Jim Ed Norman, szef „Warner Bros”/”Reprise Records” w Nashville. Wtedy to zmienili nazwę z Alliance na „Take 6”.

Podczas nagrywania pierwszej płyty wystąpili pierwszy raz w telewizji – piosenkarz Andy Williams zaprosił ich do studia NBC, by potem skorzystać z pomocy zespołu na swoim tournee. W kwietniu 1988 roku pojawili się w programie Sports Emmys, a w maju, wraz z Sandi Patti zaśpiewali w nowojorskim Radio City Music Hall. Mniej więcej w tym czasie ich pierwszą płytę usłyszał Stevie Wonder. Natychmiast zadzwonił do Gaila Hamiltona – menedżera zespołu – i poprosił, by Take 6 akompaniowali mu podczas jego występu. Kupił także 200 egzemplarzy płyty zespołu, by przedstawić swym przyjaciołom.

Taki jest początek kariery zespołu Take 6, która trwa nieprzerwanie do dzisiaj. Wysoki pozom artystyczny potwierdza 10 nagród Grammy (odpowiednik filmowych Oskarów), co czyni zespół rekordzistą pośród wszystkich grup wokalnych w historii. W kolekcji śpiewaków są też nagrody Soul Train, Dove oraz Down Beat Magazine. Sekstet nagrywał i koncertował z największymi gwiazdami m. in. Quincy Jonesem, Ellą Fitzerald, Alem Jarreau, Brandfordem Marsalisem, Rayem Charlesem i Stevie Wonderem a zadeklarowanymi fanami zespołu są m. in.: Ophrah Winfrey, Meryl Streep, Janet Jackson i Magic Johnson.

Kilka lat temu przy kolejnej wizycie zespołu w Polsce dziennikarz „Trybuny” zadał artystom pytanie – Jesteście adwentystami dnia siódmego. Jakie znaczenie w waszej karierze ma religia? - Nie chcieliśmy robić kariery, tylko śpiewać na chwałę Pańską. Sława przyszła przy okazji. Gdybyśmy jej nie zdobyli, też śpiewalibyśmy na całym świecie. Może nie w salach koncertowych przy kompletach publiczności, ale na pewno robilibyśmy to co robimy. Religia jest dla nas podstawą. O niej śpiewamy, z niej czerpiemy teksty...

Nigdy nie jest się na szczycie i nie należy się nań pchać. Trzeba zachować trochę pokory – mówił jeden z członków zespołu w wywiadzie udzielonym „Trybunie”. Nie palimy, nie pijemy, jemy sałatę i chodzimy wcześnie spać. To zresztą dobrze robi nie tylko wokalistom – dodaje w rozmowie muzyk.

Artyści zawsze mocno podkreślają swą wiarę w Boga. – Z niej wynika, kim jesteśmy, jak żyjemy. Chcemy się podzielić Dobrą Nowiną z każdym kto nas słucha. Wiemy, że każdy poszukuje w życiu swojej drogi. Chcemy pokazać, że to, co pozwala nam się cieszyć, wywoła uśmiech i na twarzach innych. Przekazujemy słuchaczom swoją miłość, która jest dla nas najważniejszą inspiracją....

Jesteśmy nowoczesną chrześcijańską grupą śpiewającą a cappella jazz i pop – tak zdefiniował zespół jego twórca, tenor Claude McKnight w wywiadzie dla waszyngtońskiego radia WAMU. – I zawsze będziemy grupą wykonującą muzykę religijną – dodawał Mark Kibble w programie „America Online”. Dzięki temu zachowują pełen spokój i żyją ze sobą w harmonii...
Obsypani laurami wokaliści Take 6 w odróżnieniu od większości popularnych artystów są kiepską pożywką dla mediów – zauważa „Newsweek Polska”. Rzadko udzielają wywiadów, a jeżeli nawet, to mówią w nich wyłącznie o kwintach, szesnastkach i oktawach. Nie szokują wymyślnymi ubiorami. Nie urządzają widowiskowych burd, nie ćpają. Nawet nie rozdają znajomym w prezencie cadillaców (jak to czynili choćby Elvis Presley, Bob Marley czy Mike Tayson). A kto by chciał opisywać nudnych tatusiów z wciąż tymi samymi, kochającymi żonami i rosnącą gromadką dzieci? – pyta retorycznie opiniotwórczy tygodnik. Mimo to, a może właśnie dzięki temu, stanowią intrygujące zainteresowanie dla opinii publicznej na całym świecie. Bo Take 6 to coś więcej niż tylko muzyka...

Dzisiejszy skład zespołu to: Alvin Chea (bas), Cedric Dent (baryton), Mark Kibble (I tenor), Joey Kibble (II tenor), Claude McKnight (I tenor) i David Thomas (II tenor).

Zachęcamy do wysłuchania archiwalnej audycji nt. zespołu Take 6 przygotowanej przez Ośrodek Radiowo-Telewizyjny Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego „Głos Nadziei” oraz do odwiedzenia oficjalnej strony zespołu: www.take6.com

Pobierz nagranie

Zobacz galerię zdjęć z koncertu.


SIDW, Jan Kot, fot. J.Kot

MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.