Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"CZY OPUŚCIMY KIEDYŚ ZIEMIĘ?"

FELIETON | 09/01/2014 | jk

Hollywood od lat raczy nas filmami o inwazji istot pozaziemskich, które przeważnie – no, może z wyjątkiem dobrotliwego stworka E.T. – przejawiają wrogie zamiary.

Scenariusz Facetów w czerni, Wojny światów, Inwazji porywaczy ciał, Plazmy czy innego Dnia Niepodległości wygląda mniej więcej tak: obcy usiłują przejąć kontrolę nad naszymi ciałami, umysłami i planetą, bo ich rodzimy świat nie nadaje się już do zamieszkania; w końcu, gdy już napędzą nam stracha, zrobią demolkę i zmuszą do poważnej zadumy nad miejscem człowieka w kosmosie, giną z naszych rąk albo zostają odesłani w kosmos z podkulonym (czasem dosłownie) ogonem.

Ostatnio jednak zapanowała nowa moda, tym razem nie rodem z Hollywood, związana z eksploracją kosmosu. Tym razem nie chodzi o inwazję ufoludków z powodu ostatnich podrygów ich planety: teraz to człowiekowi przychodzi opuścić dogorywającą Ziemię. Pomysł zrodził się nie w głowie Stevena Spielberga i spółki, lecz w środowisku – uwaga! – naukowców.

Najsłynniejszym orędownikiem scenariusza spod znaku: Zwiewajmy stąd, póki czas jest uważany za „największego naukowca od czasów Alberta Einsteina” dr Stephen Hawking: fizyk teoretyk, kosmolog i autor bestsellerów, który swego czasu obejmował w Uniwersytecie Cambridge tę samą katedrę co dawniej Isaac Newton. Zdaniem Hawkinga, z powodu zmian klimatycznych, zanieczyszczenia środowiska i innych czynników życie człowieka na Ziemi skazane jest na zagładę, a nasza jedyna nadzieja to ucieczka i skolonizowanie innej planety, nim wszyscy wyginiemy.

Nasza populacja i wykorzystanie ograniczonych zasobów Ziemi – ostrzega naukowiec – rosną w gwałtownym tempie wraz z technicznymi możliwościami dodatniego lub ujemnego wpływu na środowisko. Jednocześnie w naszym kodzie genetycznym wciąż tkwią egoizm i agresywne instynkty, które w przeszłości dopomagały nam przetrwać. Niełatwo będzie uniknąć katastrofy w ciągu najbliższych stu (nie mówiąc o tysiącu czy milionie) lat. Jedyna szansa na długookresowe przetrwanie to opuścić Ziemię i rozproszyć się po kosmosie.

Opuścić Ziemię? Biblia, co ciekawe, potwierdza, że musimy się stąd wyrwać. Ale jak to zrobić? Ha, to już inna para kaloszy.

Katastrofa ekologiczna

Logiczni, racjonalni myśliciele z pewnością mogliby podważyć wykonalność propozycji Hawkinga. Niektórzy stwierdziliby, że jego pomysłowi bliżej do science fiction niż do nauki. Wprawdzie dzięki dzisiejszej technice na takiego Marsa mogłaby polecieć garstka ludzi, ale podróż pochłonęłaby miliardy dolarów i nie gwarantowała sukcesu. Słowem, od możliwości ewakuowania całej ludzkości dużo nas jeszcze dzieli!

Z drugiej strony bez względu na stopień realności pomysłu, zgodnie z którym nauka miałaby nam umożliwić wydostanie się z Ziemi, wiemy, że nasza planeta znajduje się w opałach. Borykamy się w całą masą problemów mogących doprowadzić do globalnej katastrofy, co oczywiście popycha nas w stronę ewakuacji niezależnie od tego, na ile jest ona wykonalna.

Wielu, m.in. Hawking, obawia się, choć na ten temat toczy się gorąca dyskusja, że do największych zagrożeń życia na Ziemi należą zmiany klimatyczne. W miarę rozwoju i uprzemysłowienia coraz większej liczby krajów wykorzystanie zasobów naturalnych będzie wzrastać. Kto wie, jak wpłynie to na środowisko? Według niektórych ekspertów, jeśli nie dokonamy diametralnych zmian (a to nie wydaje się realne), dojdziemy do punktu, z którego nie będzie już odwrotu.

Ba, wielu uważa, że już znaleźliśmy się w tym punkcie. WHO szacuje, że z powodu zmian klimatycznych co roku umiera 150 tys. ludzi. Zdaniem oenzetowskiego sekretarza generalnego Ban Ki-moona, zmiany klimatyczne stanowią równie wielkie zagrożenie jak wojna.

Inne niebezpieczeństwa

Niezależnie od naszego spojrzenia na kwestie dotyczące środowiska nikt nie zaprzeczy, że w epoce broni masowej zagłady wybuch wojny może spowodować ogólnoświatową katastrofę. Mimo że od zakończenia zimnej wojny broń atomowa podlega redukcji, według szacunków w dziewięciu krajach wciąż znajdują się 23 tys. sztuk broni nuklearnej, co starczyłoby, aby kilka razy zmieść z powierzchni ziemi całą ludzkość. I choć Amerykanie i Rosjanie nie skaczą już sobie do oczu, gotowi rozpętać nuklearny Armagedon, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że jakaś terrorystyczna organizacja użyje broni atomowej, co doprowadzi ostatecznie do ogólnoświatowego nuklearnego koszmaru.

Naukowcy martwią się też groźbą śmiertelnej pandemii. Niebezpieczeństwo jest realne – i nieważne, czy chodziłoby o naturalny wirus wywołujący np. ptasią grypę, czy też bardziej przerażający, stworzony przez ludzi w laboratorium jako potencjalna broń biologiczna. Nie zapominajmy o wybuchu w 1918 r. grypy hiszpanki, która zebrała większe żniwo śmierci niż pierwsza wojna światowa. W dodatku śmiertelny wirus rozprzestrzeniłby się dziś, z powodu znacznie lepiej rozwiniętego transportu, dużo szybciej niż hiszpanka przed stu laty.

Jeszcze inni obawiają się, że do katastrofy mogą doprowadzić asteroidy, wędrująca czarna dziura lub tym podobne. Bez względu na to, ile przesady może się kryć w tych prognozach, nie ulega kwestii, że życie na Ziemi staje się ryzykowne i właśnie dlatego Hawking i jemu podobni chcą opuścić naszą planetę, póki jeszcze da się to uczynić.

Ewakuacja!

Chociaż część tych wizji wydaje się pesymistyczną spekulacją, chrześcijanie od prawie dwóch tysięcy lat wierzą, że środowisko ziemskie ulegnie takiej ruinie, że będziemy się musieli stąd wydostać. Ale uwaga, w Biblii znajdujemy dobrą nowinę: otóż faktycznie opuścimy Ziemię, lecz nie będziemy musieli się zdawać w tej kwestii na łaskę i niełaskę NASA, bo zabierze nas stąd sam Bóg.

Pismo Święte pokazuje niesamowity obraz ludzi dosłownie opuszczających naszą planetę: „Bowiem sam Pan zstąpi z nieba na wezwanie, na głos archanioła i dźwięk trąby Bożej. Wówczas ci, którzy umarli w Chrystusie, powstaną pierwsi. Potem my, pozostawieni przy życiu, wraz z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana. I tak zostaniemy z Panem na zawsze. Tymi słowami pocieszajcie jedni drugich” (2 Tes 4,16–18)*.

Pocieszajcie jedni drugich? Całkiem poważnie. Otrzymaliśmy obietnicę nadprzyrodzonego wyratowania z naszego konającego, okrutnego, zepsutego świata. Obietnicę, która mówi, że zostaniemy dosłownie zabrani z Ziemi, by już na zawsze być z Bogiem. Lepiej być nie może!

To samo zapowiedział Jezus przed wniebowstąpieniem: „W domu mego Ojca jest wiele mieszkań; gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Teraz idę tam, aby przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, to znowu powrócę i zabiorę was do siebie, abyście byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14,2–3).

Tak, tak, już na długo przed groźbą globalnego ocieplenia lub wojny atomowej w Biblii opisano świat pełen przemocy, zniszczenia i rozpaczy – właśnie taki, w jakim dziś żyjemy. Toteż dano nam słowo, że Bóg nie zostawi nas w świecie, który schodzi na psy mimo najszczerszych ludzkich starań, aby odwrócić tę tendencję.

A oto kolejna dobra nowina: ten sam Bóg, który nas stad weźmie, odnowi Ziemię do niepoznania. Jak mówi Biblia, „oczekujemy (…) zgodnie z Jego obietnicą, nowego nieba i nowej ziemi, gdzie zapanuje sprawiedliwość” (2 P 3,13).

Nauka i technika są zgodne w tym, że jeśli ludzkość ma przetrwać, Ziemia nie może pozostać w obecnym stanie. Stephen Hawking słusznie więc uważa, że rodzaj ludzki musi opuścić swą rodzimą planetę. W czym się jednak myli? Otóż ma nadzieję, że ludzie sami osiągną ten cel. Pomysł Hawkinga wydaje się w najlepszym razie przesadzony, bo już prędzej zrealizowany zostanie przez twórców Facetów w czerni czy Inwazji porywaczy ciał aniżeli przez ludzkie starania w rodzaju NASA. Bóg natomiast, doskonale zdając sobie sprawę, jak źle zaszły sprawy na Ziemi i że już długo tak nie pociągniemy, obiecuje tym, którzy go będą oczekiwać, że bezpiecznie wydostaną się z całego tego bałaganu, który, co więcej, nigdy się już nie powtórzy.


© Clifford Goldstein/Signs of the Times 01/2014
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

* Wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii paulińskiej (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2011).




MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.