Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"JAK UBOGACIĆ SWOJE ŻYCIE MODLITEWNE"

FELIETON | 08/01/2014 | jk

Wielu z nas podchodzi do modlitwy trochę jak do ćwiczeń fizycznych: wiemy, że służą organizmowi, bo usuwają stres, wzmacniają serce, przydają energii i poprawiają aparycję.

Mimo to na ogół bardziej od hantli wolimy podnosić łyżkę i widelec. Ćwiczenia fizyczne kojarzą się nam z nudą, bólem i zdecydowanie zbyt dużym wysiłkiem po ciężkim dniu spędzonym na krześle w biurze z klimatyzacją!

Podobnie jest z modlitwą: w głębi ducha wiemy, że odgrywa istotną rolę – wzmacnia więź z Bogiem, usuwa stres, przydaje wiary, daje nieograniczone siły duchowe – ale i tak wielu z nas uważa ją za nudną, bolesną i zbyt męczącą.

Jak zatem wyrwać się z marazmu i naprawdę zacząć doświadczać w modlitwie bliskiej więzi z Bogiem? Podzielę się z wami kilkoma odkryciami w tej materii, które poczyniłem na przestrzeni lat.

Módlcie się, ilekroć o tym pomyślicie

Nie sądźcie błędnie, że możecie się modlić tylko w określonym miejscu i porze. Módlcie się w aucie, na spotkaniu, w łóżku kiedy nie możecie spać, przy koszeniu trawy, myciu naczyń, szorowaniu zębów.

Nauczcie się przynajmniej tego jednego: ponieważ mieszka w was Bóg (J 14,23; 1 Kor 6,19), dlatego wszędzie gdzie jesteście, tam też jest i Bóg! A zatem stale i wciąż uczcie się z nim rozmawiać.

Kiedyś mówiłem sobie nieraz (czasem wciąż mi się to zdarza): „Pomodlę się o to później”. Kosząc trawę, myślałem o kimś, za kogo chcę się pomodlić, i zastanawiałem nad potrzebami tej osoby, a nawet wyliczałem, co powiem Bogu później, podczas modlitwy „właściwej”. Potem, oprzytomniały, śmiałem się ze swojej głupoty, że chcę pomodlić się później o coś, o czym myślę (i o co właściwie modlę się) już teraz!

Jeśli czasami będziecie mieć do siebie pretensje, że zapomnieliście się pomodlić za ludźmi, którym obiecaliście modlitwę, nauczcie się modlić w czasie, gdy Bóg wkłada wam dane osoby do głowy, czyli kiedy o nich myślicie.

Módlcie się o najróżniejsze różności

Nie módlcie się ciągle o to samo. I nie starajcie się zawrzeć wszystkiego w jednej modlitwie. Urozmaicajcie swoją rozmowę z Bogiem. Dziś pomódlcie się za przełożonego, który suszy wam bez przerwy głowę; misjonarzy zostawcie na jutro.

Módlcie się różnorako. Spróbujcie modlić się modlitwą uwielbienia, wolną od intencji: zapomnijcie o liście modlitewnej z prośbami za to czy tamto, tylko po prostu spędźcie czas na wysławianiu Boga za to, kim jest w waszym życiu.

Albo módlcie się, śpiewając ku chwale Pana. Apostoł Paweł radzi nam śpiewać Bogu z wdzięcznością w sercach „psalmy, hymny, natchnione pieśni” (Kol 3,16)*. Nieraz z rodziną modlimy się razem, śpiewając ulubione pieśni ze śpiewnika, np. „Chcę bliżej Ciebie być”, „Bóg warownym grodem” albo „Cudowną łaskę”.

Czasem podczas śpiewanych modlitw doświadczam obecności Bożej głębiej niż podczas modlitw „zwykłych”.

Módlcie się bez słów

Aby mieć łączność z Bogiem, nie zawsze trzeba mieć coś do powiedzenia. Może to zabrzmi dziwnie, ale czasami absolutnie wystarczy zatrzymać się i wiedzieć, że on jest Bogiem (zob. Ps 46,11 Biblia Tysiąclecia).

Jakiś czas temu doznałem poruszającej do głębi modlitwy, podczas której nie wypowiedziałem ani słowa. To była jedna z tych niezwykle rzadkich chwil, kiedy spokój panował zarówno w domu, jak i w moim wnętrzu. Nie miałem ochoty nic czytać, nic mówić. Siedziałem po prostu w ciszy, a Bóg czytał w moim sercu jak w otwartej książce. Później odnotowałem to doświadczenie w osobistym dzienniku:

Błogo spokojny ranek, niczym ciepły koc otulający w zimną noc. Nie przychodzi mi do głowy żaden fragment Biblii, który mógłbym przeczytać. Nie śpieszę się z czytaniem. Wystarcza mi cisza. Myśli i spokój zdają się wystarczającą modlitwą dzisiejszego ranka. Jak rzekłeś, Panie: „Zatrzymajcie się i wiedzcie, że Ja jestem Bogiem”. To jedna z tych nieczęstych chwil, kiedy z chęcią siedzę nieruchomo, świadom twej obecności, kiedy kontaktuję się z Królem. Dziękuję, że zechciałeś się dziś rano ze mną spotkać.

Nauczmy się więc „zatrzymywać i wiedzieć”. Cisza może mieć głęboki wymiar. I nie przejmujcie się, że czasami zabraknie wam słów w modlitwie. Pamiętajcie, bywają chwile, „gdy nie wiemy, jak mamy się modlić, Duch wstawia się za nami wołaniem bez słów. A Bóg, który przenika serca, zna pragnienie Ducha, ponieważ to właśnie zgodnie z Jego wolą Duch wstawia się za świętymi” (Rz 8,26–27).

Módlcie się z piórem w ręku

Dziennik modlitewny polega na pisaniu na bieżąco swoich modlitw w formie listu do Pana Boga. To również jeden z najlepszych sposobów radzenie sobie z rozbieganymi myślami. Gdy spisuję myśli o Bogu, umysł skupia się na tym, co piszę. Oczy mam otwarte, w ręku trzymam coś, co utrzymuje mnie w ciągłej koncentracji. Co więcej, pisząc dziennik, często słyszę, jak Bóg odpowiada. Bóg nie pomija żadnej sprawy, którą zapisuję. Odpowiada nie na głos, lecz w moim umyśle, przez jakiś fragment Biblii, przez przypomnienie mi sytuacji z przeszłości, przez pieśń.

Nie martwcie się o poprawność gramatyczną, interpunkcyjną. Wgląd do waszego dziennika ma jedynie Bóg. Nie piszecie z myślą o publikacji w Znakach Czasu ani Tygodniku Powszechnym! Kupcie sobie zwyczajny kołonotatnik, zapiszcie u góry strony datę i zacznijcie przelewać myśli na papier.

Prowadzenie dziennika to wspaniały sposób komunikowania się z Bogiem. Będziecie mieć też bonus w postaci stałego dostępu do swej duchowej wędrówki z Panem. Za ileś lat, gdy zajrzycie do swojego dziennika zobaczyć, jak Bóg przeprowadził was przez trudne chwile, zyskacie odwagę, by stawić czoło wyzwaniom jutra.

Módlcie się za waszego współmałżonka

Nie módlcie się ogólnikowo, lecz konkretnie, powołując się na określone biblijne obietnice, pasujące do indywidualnych potrzeb waszej żony bądź męża.

Lubię tak robić dla mojej żony Suzette. Czasem zostawiam jej notatkę z wersetem, na który się dla niej powołuję. Kiedyś jedną z takich notatek Suzette zachowała i przykleiła na lustrze w łazience, żeby móc ją codziennie widzieć. Co tam napisałem?

Dzisiejsza dedykacja dla Ciebie:
Obyś upodobała sobie w Prawie Pana, obyś rozmyślała nad nim dniem i nocą.
Obyś była jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód,
które przynosi owoc w swoim czasie.
Jego liście nie więdną i wszystko, co robi, jest udane (Ps 1,2–3).
Kocham Cię.


Szukajcie w słowie Bożym konkretnych wersetów, które pasują do sytuacji waszej żony czy męża, i módlcie się tymi wersetami, wstawiając w nie imię współmałżonka.

PS Możecie się w tak samo modlić za swoje dzieci.

Do singli: Brak męża, żony i dzieci nie oznacza braku osób, które darzą was miłością i potrzebują waszych modlitw. Powołujcie się na biblijne obietnice dla przyjaciela, kolegi z pracy, członka rodziny, pastora. I niech dana osoba wie, że się za nią modlicie: wyraz miłości w postaci modlitwy umocni każdą więź.

I to by było na tyle. Pięć rad, co zrobić, żeby modlić się z pasją. Lista, na której można by jeszcze niejedno dopisać. Chcecie popróbować innych kreatywnych form modlitwy, których tu nawet nie wymieniłem? Świetnie. Śmiało! Ale cokolwiek zrobicie, módlcie się.

Nie czytajcie tylko o modlitwie, biernie potakując, że to ważne, tylko działajcie: módlcie się.

Bądźcie realistami. Bądźcie konsekwentni. Bądźcie kreatywni. Ale nade wszystko – módlcie się.

Módlcie, a modlitwa ukaże wam niewyczerpane bogactwa Pana!


© Randy Maxwell/Signs of the Times 12/2013
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

* Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii paulińskiej (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2011).




MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.