Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"Czy sobotnie święto wciąż obowiązuje?"

FELIETON | 18/12/2012 | jk

Kilka lat temu wielu moich znajomych opuściło Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, uznając, że adwentyzm kłóci się z chrześcijaństwem nowego przymierza. Z Kościoła wystąpiło też paru wysoko postawionych pastorów, którzy wysuwali identyczny argument, twierdząc, jakoby pewne nauki Adwentystów Dnia Siódmego umniejszały dzieło Chrystusa na krzyżu.

Znajomi skupili się właściwie na sobocie, utrzymując, że dotyczące „starego przymierza” przestrzeganie szabatu(1) wypełniło się w Chrystusie, toteż mając odpoczynek w Chrystusie, nie musimy już odpoczywać w sobotę. Nie chodziło im o zmianę soboty na niedzielę (uznawali brak biblijnego poparcia dla świętości niedzieli), lecz o to, że odpoczynek sobotni wypełnił się przez nasz zbawczy odpoczynek w Chrystusie.

Pogląd, jakoby szabat umniejszał w jakiś sposób chwałę Chrystusowego krzyża, zdumiał mnie i głęboko zastanowił. Wiedziałem, że źródłem naszego zbawienia jest wyłącznie Chrystus. Nie uważałem bynajmniej, jakoby odpoczywanie w sobotę i oddawanie wtedy Bogu czci pomagało w jakimkolwiek stopniu w moim zbawieniu, podobnie jak posłuszeństwo moich córek nie sprawia, że bardziej je kocham. Tak jak w przypadku innych Bożych przykazań, sobotnie odpocznienie traktowałem po prostu jako część chrześcijańskiego życia. Jak wstrzymywanie się od pracy i umożliwianie innym tego samego mogłoby zagrażać Krzyżowi?

Niektórzy z nas, adwentystów, kładą zapewne na sobotę zbyt duży nacisk, tak jakbyśmy to my ją wymyślili. Nasza teologia zbacza czasem mocno na niewłaściwe tory. Kiedyś uczestniczyłem w lekcji szkoły sobotniej, na której nauczyciel postawił pytanie: „Czy osoby, które nie przestrzegają soboty, mogą być zbawione?”.

Zgłosiwszy się do odpowiedzi, rzekłem: „Zbawione mogą być nawet osoby, które soboty przestrzegają”.

Pewnie powinienem trzymać język za zębami, ale nie zdzierżyłem, słysząc, że zachowywanie szabatu pomaga nam w zbawieniu. Nie, świętowanie soboty nie pomaga nam w zbawieniu. Podobnie jak modlitwa, czytanie Biblii, zacne życie czy pomoc molestowanym dzieciom. Zbawia nas wyłącznie dokonane dzieło Chrystusa.

Niestety, czasami niejasno to przedstawiamy. Niedawno zmarła mi babcia, nie zaznawszy chyba wewnętrznego pokoju. To straszne myśleć, że aby dostąpić zbawienia, trzeba być wystarczająco dobrym. Nikt z nas nie jest wystarczająco dobry: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę! Nie jest to więc waszą zasługą, lecz darem Boga” (Ef 2,8)(2).

Jednym z powodów, dla których stawiane przez wspomnianych znajomych pytania zmusiły mnie do myślenia, była świeża wiara, którą dostrzegłem u wielu z nich. Mieli silniejszy głód Słowa Bożego. O ile wcześniej niektórzy z nich mieli raczej ambiwalentny stosunek do studiowania Biblii i do Kościoła w ogóle, o tyle teraz studiowali Pismo Święte z wilczym apetytem. Szereg z nich wielbiło Chrystusa, jak nigdy dotąd.

Rewizja szabatu
Potraktowałem te nowe kwestie poważnie: postanowiłem zweryfikować dla siebie samego zagadnienie soboty, zwłaszcza teksty, na które się powoływali. Oczywiście, znałem już dobrze fragmenty prosobotnie, np. tekst z Księgi Rodzaju o tym, że Bóg odpoczął siódmego dnia (choć właściwie nie użyto tu słowa szabat), czy werset z Księgi Wyjścia o tym, że przykazanie o sobotnim odpoczynku Bóg zapisał własnym palcem.

Warto zauważyć, że przykazanie o sobocie jako takie nie mówi o oddawaniu Bogu czci, lecz skupia się na wytchnieniu od pracy. Czasem niesłusznie utożsamiamy zachowywanie soboty z chodzeniem do kościoła. Samo przykazanie mówi przede wszystkim o odpoczynku od pracy i umożliwieniu tego innym. Przeciwieństwem przestrzegania soboty nie jest więc przestrzeganie niedzieli, lecz nieodpoczywanie samemu lub utrudnianie tego innym osobom.

Jakie więc miejsce w sobotnim odpoczynku zajmuje cześć religijna? Ważne. Po pierwsze o świętym sobotnim zgromadzeniu mówi Tora, po drugie sam Jezus na swoim przykładzie pokazał, że powinien to być dzień odpoczynku i kultu. Fakt, że napisane wiele lat po zmartwychwstaniu Chrystusa ewangeliczne sprawozdania wciąż zawierały tyle materiału o nim i o sobocie – łącznie z wypowiedzią, że szabat został dany dla człowieka – silnie przemawia za nieprzemijalnością sobotniego święta. Sokrates Scholastyk, historyk z V w. n.e., pisze: „Mimo że wszystkie kościoły na całym świecie mają nabożeństwo co tydzień w sabat, to chrześcijanie w Aleksandrii i Rzymie, na podstawie jakiejś starodawnej tradycji, zaprzestali tego” (3).

Jak zatem widać, kilka wieków po Chrystusie chrześcijanie wciąż obchodzili sobotę, choć niektórzy ją porzucili, częściowo po to, by odróżnić się od Żydów.

Niektóre nowotestamentowe teksty wydają się jednak kwestionować przestrzeganie soboty po Golgocie. Krytycy sobotniego odpoczynku powołują się zwykle na trzy teksty: Rz 14,1-6, Ga 4,8-10 i Kol 2,13-17. Mimo że słowo szabat pada tylko w ostatnim, przyjrzymy się kolejno wszystkim trzem.

Pokarmy i dni
List do Rzymian został napisany do chrześcijan zarówno z Żydów, jak i z pogan. W Rz 14,1-4 czytamy o dwóch grupach ludzi: wszystkożercach i wegetarianach. Wszystkożerców (a właściwie mięsożerców) apostoł Paweł uważa za silniejszych w wierze, jaroszy – za słabszych (w. 2). Niektórzy bibliści sądzą, że chodzi tu o żydowskie zasady dietetyczne, których wspomniani wegetarianie nadal przestrzegali i zostali z tego powodu nazwani słabymi w wierze.

Sęk w tym, że Żydzi nie jadali samych warzyw, spożywali też mięso. Nie idzie więc tu o żydowskie zasady pokarmowe. Użyte w wersecie 14 słowo nieczyste nie oznacza „trefne, niekoszerne”, lecz „zwyczajne, powszednie, pospolite”.

Co więc kontrowersyjnego było w pokarmach? We fragmentach takich jak 1 Kor 10 Paweł wyjaśnia kwestię, czy wierzący mogą spożywać mięso poświęcone bożkom. Jedni chrześcijanie czuli się z tym źle, inni nie widzieli w tym problemu, wiedząc, że bożki nie mają żadnej mocy. Apostoł radzi adresatom listu, by postępowali w tej sprawie według własnego uznania. Najprawdopodobniej o to samo chodzi w Liście do Rzymian: silni w wierze są w stanie jeść pokarm poświęcony wcześniej bożkom, inni są na tym punkcie przeczuleni.

W Rz 14,5-6 widzimy dwie kolejne grupy ludzi: jedni uważają pewne dni za świętsze, drudzy traktują każdy dzień jednakowo. Część biblistów dopatruje się tu żydowskich świąt (jak szabat), które po Golgocie miały być rzekomo zniesione. Ciekawe jednak, że Paweł poświęca dużo mniej miejsca dniom (2 wersety) aniżeli pokarmom (21 wersetów), toteż nie wydaje się, aby tak lekko potraktował ważną instytucję, jaką był wówczas szabat.

Prawdziwy problem z dniami dotyczył zapewne pokarmów, a właściwie postu. Otóż Rzymianie wierzyli, że niektóre dni lepiej nadawały się na post. Odkryty dokument z tamtych czasów zaleca poszczenie nie w poniedziałki i czwartki, lecz w środy i piątki. Coś w rodzaju dzisiejszego sporu o to, jaka pora dnia nadaje się najlepiej na nabożeństwa – poranek czy obojętnie która. W tak drobnych kwestiach Paweł radził chrześcijanom kierować się osobistym przekonaniem.

Szczególne dni
Drugi nowotestamentowy fragment, który na oko wydaje się kwestionować potrzebę obchodzenia soboty, znajdujemy w Ga 4,8-11. List do Galatów był naturalnie skierowany przede wszystkim do chrześcijan z pogan.

Fragment „dni, miesiące, pory roku i lata” (w. 10) dopuszcza co najmniej dwie interpretacje. Może się odnosić do pogańskiego kalendarza, którym kierowali się Galaci, nim zostali chrześcijanami. Tekst „jak możecie zwracać się znów ku bezsilnym i marnym żywiołom?” (w. 9) tyczy się zapewne pogańskich obrzędów skupionych wokół kosmicznych żywiołów.

Druga interpretacja jest taka, że Galaci czuli się jako chrześcijanie zobowiązani przestrzegać wszystkich świąt w kalendarzu żydowskim, nakłaniani do tego przez judaistów infiltrujących Kościół. Za interpretacją tą przemawiałby szerszy kontekst Listu do Galatów, traktujący o obrzezaniu i prawie.

Bez względu na to, która z wykładni jest właściwa, trzeba pamiętać, że List do Galatów mówi o usprawiedliwieniu, o dostąpieniu zbawienia. W Ga 5,4 czytamy: „Wy, którzy szukaliście usprawiedliwienia w Prawie, odstąpiliście od Chrystusa i utraciliście łaskę”. Usprawiedliwienia dostępujemy nie przez obrzędy ani dobre sprawowanie, ale wyłącznie przez Chrystusa. Sam apostoł Paweł zachowywał szabat oraz inne święta (zob. 1 Kor 5,8). Obchodząc biblijne święta, nie przypisujemy im jednak zbawczej mocy, gdyż naszym zbawieniem jest Chrystus.

Nowie i szabaty
Dla wielu sabatarian najwięcej trudności sprawia tekst Kol 2,16-17: „Niech więc nikt nie osądza was z powodu jedzenia i picia, czy też w sprawie święta lub nowiu albo szabatów. One są tylko cieniem rzeczy mających nadejść, tu zaś jest Ciało Chrystusa”.

Na pierwszy rzut oka fragment ten wydaje się kwestionować wieczność soboty, razem z żydowskimi świętami i nowiami księżyca wkładając ją do szuflady z napisem „cień”. Zwróćmy uwagę na widoczny w wersecie 16 pozorny układ: (coroczne) święta, (comiesięczne) nowie, (cotygodniowe) szabaty, a także na etykietę „cień”, obejmującą najwyraźniej wszystkie te dni.

Często interpretujemy ten werset następująco: „No cóż, to nie może być cotygodniowy szabat, ponieważ nie był on cieniem rzeczy mających nadejść, lecz pamiątką dzieła stworzenia”.

Adwentystyczny teolog Ron du Preez przedstawił niedawno mocne argumenty za tym, że „szabaty” w rozważanym wersecie są tak naprawdę innym określeniem świąt(4). Ale w takim razie w Kol 2,16 pojawiałoby się coś dziwnego: święta, nowie i święta. Du Preez powołuje się jednak na tzw. chiazm, często stosowaną przez hebrajskich pisarzy figurę stylistyczną, polegającą na przedstawieniu pewnej rzeczy, następnie przeskoku do innej i powrocie do niej. Można by to zilustrować za pomocą schematu ABBA. Chiazmem na przykład zaczyna się Ewangelia św. Jana:

Na początku było Słowo, (A)
a Słowo było u Boga – (B)
i Bogiem było Słowo. (B)
Ono było na początku u Boga. (A)

Du Preez przytacza na dowód następujący tekst z Księgi Ozeasza 2,13: „I położę kres wszelkiemu jej weselu, jej świętom, jej nowiom, jej sabatom i wszelkim jej uroczystościom” (Biblia warszawska).

Widzicie chiazm? Zarówno święta, jak szabaty nazwane są uroczystościami. Cotygodniowy szabat nie był uroczystością, więc słowo szabaty odnosi się w tym układzie do którejś z dorocznych uroczystości. Może właśnie o to chodzi w Kol 2,26-17, gdzie znajdujemy podobne słownictwo.

Potwierdzałby to również fakt, że kiedy w Starym Testamencie napotykamy układ „święta, nowie i szabaty”, prawie zawsze występuje on w jednym określonym kontekście: w kontekście ofiar.

W Ez 45,17 na przykład czytamy: „Każdy natomiast władca ma się troszczyć o całopalenie, ofiarę pokarmową i płynną, na święta, dni nowiu, szabaty i na wszystkie uroczystości ludu izraelskiego” (Biblia Tysiąclecia). Zwróćmy uwagę, że we fragmencie tym użyto podobnych terminów do Kol 2,16-17: jedzenie, picie, święta, nowie, szabaty. Kontekst dotyczy ofiar.

Co zatem apostoł Paweł rozumiał przez słowo cień użyte w Kol 2,17? Większość biblistów twierdzi, że cieniem tym są święta, nowie i szabaty. Sęk w tym, że nów cieniem być nie może, gdyż sam w sobie nie zawiera żadnego religijnego znaczenia. Znaczenia nabierał jedynie w powiązaniu z ofiarami. Cień natomiast musi mieć coś wspólnego z tym, co łączy wszystkie te dni, a łączyły je składane w nie ofiary.

W I w. n.e. niektórzy chrześcijanie z Żydów nadal składali ofiary i potępiali chrześcijan, którzy tego nie czynili. (W Dz 21czytamy, że sam apostoł Paweł po powrocie do Jerozolimy złożył taką ofiarę).

Czy to możliwe, że brakującym elementem układanki Kol 2 są właśnie ofiary? Czy Biblia wspiera pogląd, że słowo cień odnosi się do ofiar? Zdecydowanie tak. Oba pozostałe nowotestamentowe odniesienia do cieni wiążą się z ofiarami. Znajdujemy je w Liście do Hebrajczyków:

1. „Każdy najwyższy kapłan jest ustanawiany dla składania darów i ofiar. (…). Służą oni [kapłani] jednak wizerunkowi i cieniowi rzeczywistości niebiańskiej” (Hbr 8,3-5).

2. „Skoro więc prawo obejmowało tylko cień przyszłych dóbr, a nie samą rzeczywistość, to znaczy, że nie mogło udoskonalić tych, którzy co roku składali ustawicznie te same ofiary. (…). Toteż przychodząc na świat, Chrystus mówi: Ofiary i daru nie chciałeś, ale przygotowałeś mi ciało” (Hbr 10,1-5).

Wyłania się nam więc tu myśl przewodnia: ofiary to cienie, w odróżnieniu od ciała Chrystusa – rzeczywistości. Zarówno List do Kolosan, jak i List do Hebrajczyków uczą, że czas ofiar przeminął, ponieważ były one cieniami czegoś lepszego, co miało nadejść: ciała Chrystusa.

Pozostaje więc odpoczynek sobotni
Przyjrzyjmy się innemu miejscu, gdzie użyto słowa sobota, tym razem w kontekście pokoju i ukojenia.

Fragment Hbr 4,1-10 bywa nadinterpretowany. Adwentyści argumentują nim aktualność soboty, tak jakby tekst w ogóle podejmował ten temat. Autor jednak nie używa tu typowego słowa na oznaczenie szabatu, lecz stosuje termin sabbatismos 'odpoczynek podobny do szabatu'.

Czytamy, że dla ludu Bożego pozostaje odpoczynek podobny do sobotniego. Chodzi o nasz odpoczynek wypływający ze zbawienia, o odpocznienie w Bogu. Autor porównuje nasze zbawcze odpocznienie do odpoczynku sobotniego. Gdyby szabat już nie obowiązywał, to po co autor posługiwałby się terminem sabbatismos 'odpoczynek podobny do szabatowego'? Zamiast przyjmować postawę obronną albo stosować wymuszone słownictwo, dla wyjaśnienia Bożego odpocznienia używa dobrze znanego czytelnikom wyrazu szabat.

Otóż pisze, że odpoczynek ten pozostaje od czasu wędrówki Izraela po pustyni. Czyli zarówno Boże odpocznienie, jak odpoczynek sobotni współistniały w starym przymierzu i oba wciąż istnieją w nowym przymierzu. Ani odpoczynek sobotni, ani Boży zbawczy odpoczynek nie przeminęły.

Judeochrześcijanie
Co zatem tak naprawdę stało się z szabatem? Dlaczego większość chrześcijan już go nie zachowuje? Zdaniem Davida Klinghoffera, żydowskiego autora książki Why the Jews Rejected Jesus (Dlaczego Żydzi odrzucili Jezusa), Żydzi odrzucili chrześcijaństwo po części dlatego, że odchodziło ono stopniowo od Tory, tak istotnej dla narodu żydowskiego. Jedną z najważniejszych rzeczy, od których chrześcijanie ostatecznie odstąpili, była sobota, odrzucona poniekąd po to, by odróżnić się od Żydów, prześladowanych w cesarstwie rzymskim.

Pomimo wszystkich naszych wad – a niemało ich mamy – jedna z najpiękniejszych rzeczy w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego to to, że jesteśmy prawdziwymi judeochrześcijanami. Świętujemy zbawienie dokonane wyłącznie przez Chrystusa, tak jak uczy Nowy Testament, a także świętujemy naszą schedę w postaci wiecznych przykazań wypisanych palcem Bożym na kamiennych tablicach. Czym jest nowe przymierze? Prawem wypisanym nie tylko na kamieniu, ale i na naszych sercach.

Jednym z najbardziej wyjątkowych doświadczeń w moim życiu był pobyt w Jerozolimie w piątkowy wieczór, gdy Żydzi, ręka w rękę, wlewali się tłumnie na starówkę powitać szabas. W tej pięknej scenie uczestniczyło również wielu chrześcijan, lecz dla mnie, adwentysty dnia siódmego, było to podwójnie wyjątkowe przeżycie, bo znałem szabat i jego dobrodziejstwo.


© Andy Nash/Adventist Review 02/2012
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

(1). szabat, szabas, sabat, sobota – biblijny siódmy dzień tygodnia, zaczynający się o zachodzie słońca w piątek i kończący o zachodzie słońca 24 godziny później (przyp. tłum.)
(2). Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z katolickiego przekładu zwanego Biblią paulińską (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2011).
(3). Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła, wyd. PAX, Warszawa, s. 430.
(4). Ron du Preez, Judging the Sabbath: Discovering What Can't Be Found in Colossians 2:16, Andrews University Press, Berrien Springs 2008.


- Czytaj także w naszym serwisie poprzednie artykuły na temat soboty jako biblijnego dnia odpoczynku:

- Zrób sobie wolne

- Rozkosz soboty

- Adwentyści Dnia Siódmego - misja w nazwie

- Co za róznica, który dzień?

- Sobota – wyjątkowy czas z Bogiem

- Dzień słońca

- Ostatnie Boże wezwanie

- Od niedzieli do soboty

- Dar czasu

- Wysłuchaj również wykładu z serii "Kod Biblii" pt. "Dzień święty, ale który?"




Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.