Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Czy grozi nam wybuch superwulkanu?

FELIETON | 09/09/2010 | jk

Erupcje wulkanu Eyjafjallajökull w Islandii, do których doszło w kwietniu tego roku, mogą być ostrzeżeniem przed jeszcze większymi w przyszłości.

Chociaż eksplozja Eyjafjallajökull nie była zbyt potężna, sprawiła nie lada kłopot, siejąc na europejskim niebie spustoszenie. Odwołano przez nią 63.000 lotów. Każdy dzień bez kursujących samolotów kosztował europejski transport lotniczy przeszło miliard dolarów amerykańskich.

W przeciągu ostatniego tysiąclecia doszło do trzech erupcji Eyjafjallajökull: w roku 920, 1612 i w latach 1821-23. Niektórzy uczeni sugerują, że kwietniowa eksplozja może doprowadzić do jeszcze większych wybuchów znacznie większego sąsiedniego wulkanu Katla. Ostrzegają, że ilekroć eksplodował Eyjafjallajökull, po dwóch, trzech latach (niekiedy nawet po kilku miesiącach) w jego ślady szła Katla.

Katla należy do najlepiej zbadanych wulkanów Islandii. Jej szczyt znajduje się zaledwie 45 km od Eyjafjallajökull. Według ekspertów komora magmowa Katli leży wysoko nad skorupą ziemską. Od ostatniego wybuchu Katli w 1918 roku minęło już dość czasu, by w komorze nagromadziło się sporo magmy.

Magma nie tylko tryska w powietrze, ale też przemieszcza się bocznie pod powierzchnią ziemi. Eksperci niepokoją się, że mogło dojść właśnie do tego rodzaju znacznego rozlewu, który naruszył komorę magmową Katli. Ponieważ pokrywa lodowa Katli jest znacznie cieńsza niż zwykle, istnieją obawy, że gdyby nastąpiła eksplozja, chmura wyrzuconego przez wulkan materiału osiągnęłaby kolosalne rozmiary w porównaniu z tą, która wisi nad Europą po erupcji Eyjafjallajökull.

Naukowcy dzielą wulkany ze względu na stopień ich eksplozywności, posługując się ośmiostopniową skalę VEI, tzw. indeksem eksplozywności wulkanicznej. Ocena eksplozywności zależy od ilości i wysokości materiału wyrzuconego przez wulkan oraz od długości trwania erupcji. Tak jak skale mierzące trzęsienia ziemi, skalę VEI cechuje logarytmiczność, tzn. wulkan oceniany na 5 jest dziesięć razy potężniejszy niż ten o sile 4.

Chociaż w chwili pisania niniejszego artykułu uczeni nie zebrali dość danych, aby oszacować stopień VEI dla Eyjafjallajökull, inni eksperci sugerują, że wynosi on około 2-3, czyli podobnie jak sycylijska Etna podczas erupcji w latach 2002 i 2003. Dla porównania, siłę eksplozji wulkanu Św. Helena w USA w maju 1980 roku, wydarzenie przypadające średnio raz na dziesięć lat, oszacowano w skali VEI na 4. Z kolei wybuch wulkanu Pinatubo na Filipinach w 1991 roku był wydarzeniem zachodzącym średnio raz na 50-100 lat i pochłonął 70 tys. istnień ludzkich, stanowiąc największą udokumentowaną erupcję.

Islandia to dla wulkanologów istny raj – siedlisko ponad 30 czynnych wulkanów, nierzadko dających pokaz spektakularnych fajerwerków. Ostatnia widowiskowa eksplozja na Islandii zaszła w 1783 roku, kiedy to leżący nieopodal wulkanu Grimsvotn wulkan szczelinowy Laki, raptownie się rozwarłszy, tryskał fontannami lawy i chmurami popiołu przez osiem miesięcy. Trujący gaz pozbawił życia ponad połowę żywego inwentarza na Islandii i spowodował klęskę głodu, która przyprawiła o śmierć około jednej czwartej populacji wyspy.

Potem chmura przeniosła się nad Europę kontynentalną i siała spustoszenie na nowych obszarach. Chmura dwutlenku siarki w połączeniu z nietypowymi warunkami pogodowymi w Europie wywołała grubą mgłę, która przykryła Europę zachodnią, stając się w 1783 roku i zimą roku kolejnego przyczyną zgonów tysięcy ludzi. Mgła była tak gęsta, że statkom w całej Europie zabroniono wypływać z portów.

Niektórzy nawet sugerują, że Laki był przyczyną słabych zbiorów ryżu w Japonii owego roku, a nawet osłabił cyrkulację monsunową w rejonie Afryki i Indii.

Rzecz jasna nasuwa się pytanie, co by się stało, gdyby jakiś inny Laki eksplodował w dzisiejszych czasach? Albo co gorsza drugi Pinatubo czy indonezyjski Tambora?

Thorvaldur Thordarson z Uniwersytetu Edynburskiego, znawca islandzkiego wulkanizmu, stwierdza: „Moim zdaniem współczesne społeczeństwo potrafi sobie lepiej radzić z problemami zdrowotnymi i środowiskowymi, ale ekonomiczne skutki wstrzymania ruchu powietrznego na jakieś pięć miesięcy byłyby bardzo dotkliwe”.

Choć może być to niepokojące, według naukowców aktywność wulkaniczna na Islandii to pestka w porównaniu z katastrofalnymi erupcjami tzw. superwulkanów. Niektórzy wulkanolodzy uważają, że nie chodzi tu o żadne „czy”, tylko „kiedy”.

Potencjalne miejsca wybuchu superwulkanów to Yellowstone w stanie Wyoming (USA), Pola Flegrejskie na zachód od Neapolu oraz jezioro Taupo na Nowej Zelandii, ewentualnie Indonezja, Filipiny, kilka środkowoamerykańskich krajów, Andy, Japonia, Półwysep Kamczatka, a nawet Europa w rejonie Kos i Nisyros na Morzu Egejskim.

Jedną z rzeczy, o której przypomina nam eksplozja Eyjafjallajökull, jest nasz stosunek do planety Ziemia. Uważamy się za jej władców, a przecież byle czknięcie drobnego wulkanu potrafi porządnie popsuć szyki współczesnemu światu. Jesteśmy bezradni w obliczu potężnej natury, która po raz kolejny przypomina nam słowa psalmisty sprzed ponad trzech tysięcy lat: Czym jest człowiek? (Ps 8,5)*. Wobec sił przyrody i tym samym kryjącej się za nią Superpotęgi nikną przechwałki i poczucie wyższości.

Obserwujemy znaczącą eskalację katastrof naturalnych i wywołanych przez człowieka kataklizmów, zadając sobie pytania: „Skąd w naszych czasach tyle katastrof i kataklizmów? Co mają znaczyć te wulkany, trzęsienia ziemi, susze, powodzie, tornada i cyklony, które w ostatnich czasach przyprawiły o śmierć tysiące ludzi i dokonały olbrzymich zniszczeń? Dlaczego kończą się nam paliwa kopalne, woda, minerały?".

W 2005 roku grupa robocza powołana przez Londyńskie Towarzystwo Geologiczne, zbadawszy, jakie zagrożenie stanową superwulkany, doszła do wniosku, że jeden superwulkan „spustoszyłby obszar wielkości Ameryki Północnej bądź Europy i przypuszczalnie na kilku lat odbiłoby się to na klimacie”. Według ekspertyzy „takie wydarzenia mogłyby doprowadzić do upadku rolnictwa, poważnego nadszarpnięcia zapasów żywności oraz plagi głodu. Skutki byłyby wystarczające, aby zagrozić zrębom cywilizacji”.

Biblia podaje, że kataklizmy obwieszczają bliskość sądu Bożego, zachęcając do pomyślenia nad celem życia i obraną drogą. Mówią o troskliwym Bogu, który niczym miłujący ojciec, nie chce oglądać dzieci ginących przez swoje podłe zachowanie i styl życia. Kataklizm bywa niekiedy jedynym sposobem, aby zbuntowana ludzkość zatrzymała się i zastanowiła.

Katastrofy przypominają nam, tak jak tego doświadczyły starożytne cywilizacje, że Bóg nie pozwoli, aby ludzki bunt i nikczemność pleniły się dalej jak chwasty. Dawno temu prorok Izajasz rzekł: Bo gdy Twe sądy jawią się na ziemi, mieszkańcy świata uczą się sprawiedliwości (Iz 26,9).

Czy obecne nasilenie się naturalnych i wywołanych przez człowieka katastrof może być kolejnym wyraźnym znakiem zbliżającego się sądu i boskiej troski o rodzaj ludzki? Jeśli tak, to może zechcielibyśmy teraz tych przestróg posłuchać?


© Geoff Youlden/Signs of the Times
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl


* Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. 4.





Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.