Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Wielki ucisk

FELIETON | 22/06/2010 | jk

Był 14 sierpnia 2003 roku, czwartkowe popołudnie, godzina 16.09 czasu wschodniego. Najpierw coś zabuczało, a potem światło zamigotało i zgasło. Przez kilka godzin tereny od Nowego Jorku przez Cleveland po Detroit, a nawet Kanadę pogrążyły się w ciemnościach.

Na okładce Newsweeka z 25 sierpnia zajście nazwano „Zaćmieniem roku” i „największą przerwą w dostawie prądu w naszej historii”. Na szczęście, pięćdziesiąt milionów dotkniętych awarią Amerykanów przyjęło ją stosunkowo spokojnie. Niewielu było szabrowników i nikt nie zginął.

W chrześcijaństwie istnieje jednak duchowe zaćmienie dotyczące odpowiedzi na pytanie, co będą musieli przejść (lub czego uniknąć) prawdziwi chrześcijanie przed powtórnym przyjściem Chrystusa.

Nie jest tajemnicą, że cała masa dzisiejszych nauczycieli biblijnych proroctw jest święcie przekonana, że przed „wielkim uciskiem” (Ap 7,14)* prawdziwi wierzący zostaną sekretnie porwani z ziemi do nieba. Będzie to tzw. pochwycenie. Być może widzieliście na zderzakach samochodowych nalepki z napisem: „Przy pochwyceniu z tego auta zniknie kierowca”. Kaznodzieje często mówią wyznawcom: „Nadchodzą ciężkie czasy, ale nie martwcie się, niedługo już tu pobędziemy. Tylko niewierzący będą musieli znieść wielki ucisk, ponieważ Bóg nie pozwoli, żeby jego umiłowany Kościół musiał to przechodzić”.

Czy to prawda? Przekonajmy się.

Ucisk w Biblii

Na początek spójrzmy do konkordancji w poszukiwaniu słowa „ucisk”. O dziwo, odkryjemy, że każde miejsce mówi o tym, co chrześcijanie będą musieli przechodzić, a nie czego unikną. Sam Jezus rzekł naśladowcom: „Na świecie doznacie ucisku” (J 16,33; kursywa dodana). Apostoł Paweł ludziom, których nawrócił, oznajmił: „Przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego” (Dz 14,22; kursywa dodana). Na wyspie Patmos apostoł Jan napisał, że jest „współuczestnikiem w ucisku” (Ap 1,9; kursywa dodana). Mówiąc do Kościoła w Smyrnie, Jezus wypowiedział następujące słowa: „Znam twój ucisk” (Ap 2,9; kursywa dodana).

A zatem (przynajmniej na podstawie tych tekstów) widać, że idea, jakoby wierzący mieli uniknąć ucisku, nie pasuje do świadectw Nowego Testamentu.

Niektórzy mogliby odpowiedzieć, że wersety te mówią ogólnie o ucisku, nie zaś o ucisku końcowym. Niemniej jeśli większość nowotestamentowych tekstów o ucisku wyraźnie odnosi się do tego, co prawdziwi wierzący przechodzą, to dlaczego Słowo Boże miałoby nagle uczyć, że ucisk przez duże U jest czymś, przez co wierzący nie będą musieli przechodzić? Inni argumentują: „Jeśli Kościół ma przetrwać wielki ucisk opisany w środku Księgi Apokalipsy, to czemu po czwartym rozdziale Apokalipsy nie ma już mowy o Kościele?

Przyjrzyjmy się zatem sprawie bliżej.

Kościół w Apokalipsie

W Księdze Apokalipsy 4,1 apostołowi Janowi polecono: „Wstąp tutaj”. Wielu wyprowadza na podstawie tego tekstu wniosek, że jest to symbol pochwycenia, i sądzi, że o Kościele nie ma już więcej w księdze wzmianki. Ale to Jan miał „wstąpić tutaj”, nie Kościół. A przecież Jan nie poszedł tak naprawdę do nieba, tylko udał się tam w widzeniu, mentalnie, cały czas będąc na wyspie Patmos. Po drugie, po czwartym rozdziale Kościół jednak na kartach Apokalipsy występuje, i to znajduje się na ziemi. Skąd to wiadomo? Ponieważ Apokalipsa mówi, że Bestia „wszczyna walkę ze świętymi” (Ap 13,7; kursywa dodana). Czytamy też o „wierze świętych” (w. 10; kursywa dodana) i wreszcie w trakcie kryzysu związanego ze znamieniem Bestii to „święci” mają „wiarę Jezusa” (14,12; kursywa dodana).

Aby zidentyfikować owych „świętych”, wystarczy przeczytać Pierwszy List do Koryntian, gdzie apostoł Paweł pisał o „kościołach świętych” (1 Kor 14,33, Biblia Jakuba Wujka), co pokazuje, że gdzie znajdują się Boży święci, tam po prostu jest Kościół. A zatem to Kościół Boży, złożony ze świętych, będzie musiał przechodzić ostatni ucisk na ziemi, poprzedzający powrót Jezusa Chrystusa (zob. Ap 14,12; 14-16).

Gdy dobrze się nad tym zastanowić, to próby, konflikty, bitwy, a nawet cierpienie mogą w nas – z powodu tego, że są ciężkie – rozwinąć silniejszy charakter, jeśli należycie je przetrwamy. Innymi słowy, ucisk może być dla nas czymś pozytywnym, nie negatywnym. W Liście do Rzymian apostoł Paweł tak właśnie napisał. Przeczytajmy uważnie: „Chlubimy się też uciskami, wiedząc, że przeciwności wyrabiają wytrwałość, a wytrwałość siłę charakteru; siła charakteru nadzieję” (Rz 5,3-4, Nowe Przymierze, Pismo Święte Nowego Testamentu; kursywa dodana).

Korzyści z ucisku

Około dwóch lat temu tak mnie bolało w krzyżu, że ledwie chodziłem. Żona musiała mi nawet wiązać sznurówki! Komuś może się to wydawać bagatelą, ale dla mnie był to „ucisk”. Próba ta jednak w gruncie rzeczy mi się przysłużyła, bo zmotywowała do regularnych ćwiczeń, które koniec końców wyleczyły mnie z dolegliwości.

A już na poważnie, blisko trzy lata temu nasz trzyletni synek Seth zachorował na epilepsję. Po rozmowie ze specjalistą odkryliśmy, że napady padaczkowe wywoływane są niedostateczną ilością snu. Razem z żoną bardzo więc sumiennie dbaliśmy, aby Seth miał regularny rytm dnia i szedł wcześnie do łóżka, żeby się dobrze wyspać. Kiedy patrzymy wstecz na to doświadczenie, widzimy, że dzięki temu, że było ono dla naszej rodziny ciężkie, zdrowie naszego synka ogólnie się poprawiło i malec lepiej się rozwijał.

Zasada jest następująca: próby i doświadczenia mogą się stać błogosławieństwami, jeśli należycie do nich podejdziemy. John Aughey napisał kiedyś: „Bóg rzuca człowieka na głęboką wodę nie, aby go utopić, ale oczyścić”. „Klejnotu nie można wypolerować bez tarcia – mówi stare chińskie porzekadło – a człowieka wydoskonalić bez prób”. Inne mądre powiedzenie stwierdza: „Piękny diament to po prostu kawałek węgla, który uszlachetnił się pod naciskiem”.

Ta sama zasada stosuje się do Bożego Kościoła przechodzącego ostateczny ucisk na ziemi przed powrotem Jezusa. Tak, mamy ciężkie czasy, ale będzie jeszcze ciężej. Na horyzoncie majaczy „okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały” (Dn 12,1). Co będzie katalizatorem dla tego wydarzenia? Nikt tego nie wie. Może krach finansowy, potężny atak terrorystyczny, podbój militarny albo seria następujących po sobie przerażających katastrof naturalnych. Bez względu na to, co to będzie, kiedy ziemię dotknie ostatni kryzys, lud Boży nie uniknie go, lecz będzie musiał przez niego przejść. Wierzcie lub nie, ale Bóg użyje tego „wielkiego ucisku” do wzmocnienia wiary swoich wyznawców, oczyszczenia ich serc ze „światowych” pozostałości i pełnego rozwinięcia ich charakterów, tak by odzwierciedlali obraz jego Syna.

Niemal zaraz po tym, jak czytamy o „wielkim ucisku”, pojawiają się słowa: „Idź, Danielu, bo słowa zostały ukryte i obłożone pieczęciami aż do końca czasu. Wielu ulegnie oczyszczeniu, wybieleniu, wypróbowaniu, ale przewrotni będą postępować przewrotnie i żaden z przewrotnych nie zrozumie tego, lecz roztropni zrozumieją” (Dn 12,9-10; kursywa dodana).

Inaczej mówiąc, „roztropni zrozumieją” Boży zamiar „oczyszczenia, wybielenia i wypróbowania” jego ludu przed końcem. A zatem popularne nauczanie, że chrześcijanie unikną Ucisku, jest dosyć niebezpieczne, ponieważ łatwo prowadzi do duchowego lenistwa, braku osobistego przygotowania, a nawet do odejścia od Boga w chwili ostatniego kryzysu. Jezus rozumiał tę możliwość, dlatego w przypowieści o siewcy ostrzegł: „Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje (Mt 13,20-21; kursywa dodana).

Łukaszowa wersja tej samej przypowieści zapowiada, że ci, którzy „nie mają korzenia (...) w chwili pokusy odstępują” (Łk 8,13; kursywa dodana). Tu właśnie tkwi niebezpieczeństwo. Słuchacze posiani na skaliste miejsce są uciskiem mocno zdziwieni i kończą pełnym odstępstwem. Używając języka ostatniej księgi w Biblii, przyjmą oni „znamię Bestii” (Ap 16,2).

„Jeśli to wy macie rację, a ja się mylę – mówię często ludziom, którzy wierzą, że Kościół Boży uniknie wielkiego ucisku i zostanie sekretnie pochwycony – to nie mamy się czym martwić, bo ja też zostanę pochwycony. Jeśli jednak to ja mam rację, a wy się mylicie, mam nadzieję, że nie odpadniecie, kiedy każą wam przyjąć znamię Bestii”.

Skąd wzięła się idea sekretnego pochwycenia

Osobiście nie spodziewam się potajemnie pójść do nieba siedem lat przed końcem. Doktryna ta stanowi fundament systemu interpretacji zwanego dyspensacjonalizmem, stworzonego przez Johna Nelsona Darby'ego w latach 30 XIX wieku. Wcześniej w XIX stuleciu nikt nigdy w chrześcijańskich kręgach nie słyszał koncepcji, że siedem lat przed powrotem Chrystusa nastąpi sekretne pochwycenie, w wyniku którego prawdziwi wierzący zostaną z tego świata zabrani przed Uciskiem.

W artykule „The End: How It Got That Way” (Historia idei końca), opublikowanym w magazynie Time z 1 lipca 2002 roku, reporterzy David Van Biema i Amanda Bower napisali wnikliwie: „Największą innowacją Johna Nelsona Darby'ego było stworzenie idei zwanej pochwyceniem, wywiedzionej z zapowiedzi apostoła Pawła, że wierzący uniosą się w powietrze na spotkanie Chrystusa. Większość teologów rozumiała, że fragment ten opisuje część Zmartwychwstania u samego kresu czasów. Darby umiejscowił to wydarzenie na samym początku Apokalipsy. Ta drobna zmiana wywołała olbrzymie implikacje. Oszczędziła prawdziwym wierzącym Ucisku, zostawiając ten koszmar osobom niewierzącym i zwiedzionym doktrynalnie”.

Czytacie to co ja? Van Biema i Bower słusznie piszą. W XIX wieku idea pochwycenia była niczym innym jak „niezwykłą nowinką” wymyśloną przez Johna Nelsona Darby'ego, która ostatecznie „oszczędziła prawdziwym wierzącym Ucisku”. W ciągu ostatnich mniej więcej trzydziestu lat nowinka ta zyskała sławę za sprawą powieści i filmów w rodzaju Spisanych na straty. Niemniej fakt faktem, że nie ma ona uzasadnienia biblijnego.

Mówiąc w swoim wielkim apokaliptycznym kazaniu o wielu znakach poprzedzających swój powrót w chwale, Chrystus oznajmił: „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24,13; kursywa dodana). Ponieważ się na tej radzie opieram, jestem przekonany, że kiedy pojawi się znamię Bestii, będę znajdował się na ziemi, rzecz jasna jeśli tego doczekam. W ostatnich słowach skierowanych do uczniów tuż przed wniebowstąpieniem Jezus przyobiecał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20; kursywa dodana).

To rozstrzyga dla mnie całą sprawę. Boży lud będzie tu do końca.

Będzie z nami Bóg

Owszem, według Biblii Kościół Boży musi przechodzić ostatni ucisk na ziemi, lecz jeśli zachowamy wiarę w Jezusa, On nas wesprze. Czy będzie to łatwe? Nie. Czy powinniśmy się na to przygotować duchowo? Tak. Czy powinniśmy się bać? Zdecydowanie nie, Jezus bowiem nie tylko obiecał być razem z nami, ale jak czytamy w jego słowie: „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” (2 Tm 1,7; kursywa dodana).

Przypomina mi się historia dziewczynki, która spytała kiedyś tatę, czy może spać w jego łóżku, bo boi się ciemności. „Oczywiście, kochanie”, odparł, więc wślizgnęła się pod kołdrę. Ale nawet leżąc w ciemnościach tuż przy tacie, nadal się bała. „Tatusiu – wyszeptała – czy jesteś obrócony do mnie?”. Odpowiedź przyszła natychmiast: „Tak, skarbie. Nie musisz się niczego bać. Śpij już”.

Owszem, Boży Kościół będzie przechodzić ostatni ziemski kryzys. Ale jeśli jesteśmy całym sercem po stronie Pana, to gdy wezwiemy Go w niedoli, nasz niebiański Ojciec od razu nam odpowie: „Nie bójcie się. Jestem do was obrócony. Mój Syn już wkrótce do was przyjdzie” (zob. Ap 21,20)!


© Steve Wohlberg/Signs of the Times 6/2010
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

* Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. 4.





Dodaj swój komentarz...


MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.