Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Dlaczego zostałem w kościele?

FELIETON | 27/03/2007 | Jan Kot

Do kościoła przychodziłem już kilka lat. Głównie na wykłady. Kiedyś jeden z mówców powiedział, że zbawieni będą tylko chrześcijanie. Wzburzyło mnie to mocno. A co z resztą świata?

Pomyślałem, że więcej tu nie przyjdę do ludzi, którzy tak myślą. Podszedłem do pastora Zbigniewa Makarewicza, a on mi zacytował fragment listu do Rzymian 2 rozdz. o poganach, którzy żyją wg sumienia. Choć nie znają zakonu, to żyją tak jakby go mieli.

Mają go wypisanego na sercach. Ta rozmowa wtedy miała dla mnie duże znaczenie. Do pewnego czasu sądziłem, że najważniejsza jest relacja osobista BÓG – JA. Czułem się chrześcijaninem, ale nie czułem potrzeby przynależenia do żadnego kościoła.

Angażowałem się w działalność kościoła, chodziłem z grupą przyjaciół na dworzec do bezdomnych i narkomanów, odwiedzałem ich w szpitalu i to mi wystarczało. Bardzo silnym duchowym przeżyciem był dla mnie Tydzień Pasyjny sprzed dwóch lat. Przez cały tydzień, mimo zabiegania, ciągłej gonitwy znaleźliśmy czas na studiowanie Pisma Świętego o wydarzeniach sprzed 2 tys. lat. Prowadził je pastor Zbigniew Makarewicz.

Po raz pierwszy wziąłem udział w uroczystosci pamiątki Wieczerzy Pańskiej i po raz pierwszy poczułem potrzebę przynależności do Kościoła Bożego. Kiedy patrzę z perspektywy dwóch lat na Tydzień Pasyjny, myślę jak bardzo potrzebujemy czasu skupienia, oderwania się od codziennych problemów, studiowania Pisma Świętego. Mamy wtedy możliwość studiować Pisma Świętego. Mamy wtedy szansę usłyszeć Boga.

Modliłem się razem z moimi przyjaciółmi do Boga o wskazanie mi kościoła, do którego mam przystąpić. Dziś jestem im wdzięczny, że nie przekonywali mnie do żadnego ale zostawili decyzję Bogu. Te wspólne modlitwy powoli utwierdzały mnie w przekonaniu, że Kościół Adwentystów jest moim kościołem.

Wspomnę jeszcze zdarzenie z siostrą Urszulą Kot-Pęksa. Przyszedłem na nabożeństwo i usiadłem obok nieznanej mi pani. W czasie przerwy pani ta nawiązała ze mną rozmowę i wręczyła mi wiersz przez siebie napisany. Odczułem to jako następną odpowiedź Boga na moje prośby. Mam go do dziś:

„Kiedy jesteś w rozterce
Szukaj Zbawcy swego
Otwórz serce i myśli i mów, mów do niego
Przedstaw swoje sprawy życiowe
Nie taj niczego
Co ciebie gnębi, boli
I bardzo często niepokoi
Módl się bez wątpliwości,
Módl się jasno i głęboko
Skołatane serce się uspokoi, odpocznie powoli
Duchowy kryzys minie
Wyjdziesz z własnej niedoli
Modlitwa ufności
Na pewno zrobi swoje
Więc przyjdź, rozmawiaj,
Modlitwa łączności osobistej
Będzie dla ciebie balsamem.
Zawsze chciej modlić się
Nie ustawaj!
Każdą chwilę wykorzystaj
Na rozmowę z Panem”


Wiedziałem już, że chcę się przygotować do chrztu. Od 13 grudnia 2004 r. w moim domu odbywały się spotkania z pastorem Janem Pollokiem. Razem ze mną przygotowywali się Hania i Tadeusz, byli też z nami przyjaciele. Te błogosławione chwile poznawania Pisma, wspólnych modlitw, rozmów o Bogu i o naszych problemach były i są wspaniałym przeżyciem.

Zrozumiałem, że oprócz relacji Człowiek – Bóg ważne są też relacje między ludźmi, którzy wierzą w Boga, są w kościele. Dla mnie ważne jest to, że nie jestem tu sam, mam przyjaciół, z którymi mogę coś robić dla budowania kościoła Bożego.

Dlaczego zostałem w kościele? Bo nikt mnie nie zmuszał do podjęcia decyzji o chrzcie, bo bycie adwentystą nie jest obowiązkiem ani przymusem, ale aktem mojej wolnej woli. Jestem Bogu za to wdzięczny i dziękuję mu za prowadzenie aż do dzisiaj.

Przede mną następny Tydzień Pasyjny. Przyjdę...

WJJ
© www.adwentysci.waw.pl

MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2009 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.